Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej


najnowsze teksty

Pracownicza demokracja jedynym wyjściem Drukuj Email
Napisał(a): socjalizm.org   
23.01.2007.

Z Jarosławem Niemcem, górnikiem na kopalni Bogdanka, członkiem Związku Zawodowego Górników w Polsce, rozmawia Bojan Stanisławski

Rok 2007 rozpoczyna się zapowiedzią strajku w górnictwie. Co Ty, szeregowy pracownik i związkowiec, na ten temat uważasz?

Prawdę mówiąc, nic nie uważam na ten dokładnie temat ponieważ przepływ informacji jest ostatnio cokolwiek kiepski i załoga – w tym ja – jest słabo zorientowana co do bieżących spraw. Oczywiście uważam, że strajk jest potrzebny ponieważ warunki pracy i płace w górnictwie są fatalne, ale związki zawodowe w Polsce są potwornie skolegializowane, scentralizowane i zhierarchizowane…

Niedemokratyczne?

Ależ nie, demokratyczne! Mechanizmy demokratyczne są jak najbardziej zachowane. Problem polega na tym, że w organizacjach o tak rozbudowanych strukturach trudno o efektywną dyskusję i właściwy obieg informacji.

Mówisz w liczbie mnogiej. Masz na myśli związki górnicze czy w ogóle związki zawodowe w Polsce?

Wszystkie związki zawodowe w Polsce cierpią na tę przypadłość. Górnicze chyba zresztą najmniej. Nie chciałbym zostać odebrany jako nawołujący do jakiejś anarchizacji, ale nad strukturą ruchu związkowego w Polsce trzeba popracować. To jeden z podstawowych jego problemów.

Co dokładnie chcesz przez to powiedzieć?

Chcę przez to powiedzieć, że polskie związki zawodowe mają niewiele wspólnego z masowym ruchem robotniczym jaki jest w tym kraju bezwzględnie potrzebny.

Co Twoim zdaniem musza zrobić związki zawodowe, albo sami związkowcy, aby sytuację tę zmienić?

Sygnał do zmian musi pójść moim zdaniem i z góry, i z dołu. Dzisiaj „Bogdanka” jest taką troszeczkę bezpieczną enklawą. Nie grożą nam zwolnienia, ba, nawet brakuje ludzi do pracy; płace są także stosunkowo przyzwoite. Ale „Bogdanka” to wyjątek, a poza tym sytuacja się może dość szybko zmienić. Uważam, że kierownictwo central i federacji, a także organizacji zakładowych, powinno starać się bardziej angażować ludzi w konkretne polityczne i związkowe działania. Powinno aktywizować doły związkowe. Z kolei szeregowi związkowcy powinni naciskać na kierownictwo, by ono podejmowało polityczne sprawy.

Czy na lubelskich kopalniach jest bezpiecznie? Czy jest bezpieczniej niż na Śląsku?

Uważam, że jest bezpieczniej niż na Śląsku. Wszystkie wymogi, według mojej wiedzy, są spełniane. Oczywiście mamy swoje problemy; wynikają one z ekonomicznej presji jaką tworzy dzisiejsza rzeczywistość. Ludzie się jej poddają i działają często – mniej lub bardziej świadomie – pod jej dyktando. Na przykład dozór na naszej kopalni często przesadza chcąc osiągnąć dużo, szybko i wydajnie. Nie chcę powiedzieć, że ludzie namawiają nas do obchodzenia przepisów, bo tak nie jest, ale popularne tutaj powiedzenie: „zróbcie to tak, żeby było dobrze”, a to daje coś do zrozumienia, nieprawdaż?

Kolejna sprawa to bezmyślna nadgorliwość ludzi, którzy – z powodów dla mnie nie zbyt zrozumiałych – chcą się za wszelką cenę wykazać inicjatywą. Niestety, nie w tym kierunku co trzeba. Sami prą do tego, by zrobić jak najwięcej i to w jak najkrótszym czasie. Wiadomo, że wówczas przepisy dotyczące bezpieczeństwa pracy będą omijane.

Szykuje się kolejna nowelizacja Kodeksu pracy. Wiadomo w jakim kierunku. Co na ten temat uważa załoga „Bogdanki”, co myślą związkowcy?

Ludzie są wściekli. Wszyscy mówią tak: „chcą nas zajebać”. I tak trzeba to powiedzieć. Drastycznie, bo taka jest prawda. Bo oni tego właśnie chcą, żebyśmy nie dożyli emerytury i… Nie wiem. Może żebyśmy nie obciążali budżetu państwa. Co tydzień wisi tu nowy nekrolog. Ludzie umierają będąc dopiero trochę po pięćdziesiątce. Umierają na serce. Ze stresu, z przepracowania, z obaw, ze strachu, z napięcia, z przemęczenia... Nasi szefowie nie rozumieją tego, że załoga się bardzo postarzała. Dziś czterdziestopięcioletni facet musi pracować jak dwudziestolatek. Przyjęć na naszej kopalni nie było już chyba z dziesięć lat.

Dlaczego?

Jak to dlaczego? Rynkowa „racjonalizacja” zrobiła swoje!

Pracujesz na „Bogdance” już 15 lat. Co Twoim zdaniem było największym skandalem jaki się tu wydarzył?

Skandalem były na pewno zwolnienia w 1993 roku i w ogóle to, jak wówczas państwo obeszło się nami. Rzucono nas po prostu ot tak, na wolny rynek i kazano czekać na inwestora. Ta załoga poniosła wtedy cholerne wyrzeczenia! A inwestor? Ha, pojawił się dopiero w 1996 roku gdy kopalnia zaczęła generować zysk. Pytanie zatem, czy to był inwestor czy beneficjent? Kolejny przykład na dowód fałszywości wolnorynkowej propagandy, która głosi, że w najbardziej krytycznych chwilach trzeba cierpliwie czekać na litościwego inwestora. Inwestor się nie pojawi, jeśli nie zobaczy w tym żadnego zysku finansowego.

Bezspornie największym skandalem jest jednak zatrudnianie podwykonawców. Ludzie zatrudnieni w takich spółkach wykonują tę samą pracę co my, ale są wynagradzani dużo gorzej. Są też krócej szkoleni, nie otrzymują odzieży ochronnej i narzędzi, których potrzebują do pracy. Kupują zatem najtańszy, najgorszej jakości niebezpieczny sprzęt. To jest prawdziwy skandal i trzeba z tym raz na zawsze skończyć. Nie tylko w górnictwie zresztą…

Czy zgodziłbyś się z opinią, że ZZG jest jednym z najbardziej inicjatywnych i aktywnych związków zrzeszonych w OPZZ?

Absolutnie tak! Uważam, że Związek Zawodowy Górników w Polsce jest najbardziej aktywny, najbardziej mobilny i najbardziej chyba funkcjonalny w całym OPZZ. Jest też najbardziej lewicowy, co trzeba zaznaczyć. Dla mnie jako lewicowca jest to szczególnie ważne. Moim marzeniem jest, by ZZG stał się związkiem prawdziwie marksistowskim.

Kierownictwo nie ma nic przeciwko temu?

Kierownictwo samo utrzymuje kontakt z organizacjami radykalnymi. Nie ma nic przeciwko temu, albo przynajmniej toleruje takich jak ja bez problemu. Dowodzi to też wewnętrznego pluralizmu, którego na pewno nie ma w „Solidarności”, która kazała nam się wynosić z czerwonymi flagami z demonstracji.

Czy uważasz, że idee radykalnego demokratyzmu pracowniczego, pracowniczej kontroli nad zakładami pracy mogą dzisiaj być atrakcyjne dla górników?

To jest moja obsesja! Naturalnie, że mogą być i są atrakcyjne. Poza tym ja jestem zdania, że dla znakomitej większości olbrzymich zakładów pracy, przejęcie ich przez załogę i ustanowienie samorządu pracowniczego jest jedynym rozwiązaniem. Wcześniej czy później pracownicy będą musieli się na to decydować, jeśli zechcą utrzymać swoje miejsca pracy. Oczywiście dotyczy to też branży górniczej. Naturalnie samorząd pracowniczy nie oznacza żadnej samowoli czy warcholstwa. Dyscyplina pracy musi być zachowana. Na dziś hasłem podstawowym pozostaje jednak „nie dać się sprywatyzować!”. O kontroli pracowniczej jeszcze porozmawiamy…

Czyli można powiedzieć, że strategia przejmowania kluczowych dla gospodarki państwowej zakładów pracy przez ich załogi jest nieodzowna, ale obecnie polscy pracownicy nie są na to przygotowani?

Nie zupełnie. Pracownicy – zarówno polscy, jak i wszyscy inni – są przygotowani do przejęcia swoich zakładów i uruchomienia produkcji w każdym momencie. Problemem jest brak organizacji i brak konkretnej politycznej perspektywy. Na wszystko jednak przyjdzie czas…
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

nowości z portalu marxist.com

wiadomości z portalu laborstart.org

In Defence of Marxism WebRing