|
Redaktorzy socjalizm.org prowadzą polską sekcję LabourStart.org - największego na świecie portalu zajmującego się sprawami pracowniczymi. |
Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej. |
| Bezduszne piękno |
|
|
| Napisał(a): Emil Stanisławski [socjalizm.org] | |
| 20.11.2007. | |
|
„Gazeta Wyborcza” w ostatnim tygodniu po raz kolejny uraczyła nas filozoficznym wywodem nad wyższością kapitalizmu nad jakąkolwiek inną formą gospodarczo-społecznego ustroju. Autorem artykułu o niezwykle wymownym tytule „Kapitalizm jest piękny” jest Janusz A. Majcherek – profesor filozofii w (o zgrozo!) krakowskiej Akademii Pedagogicznej. Zdaniem pana profesora jedyną szansą, aby Polska stała się krajem pięknym i bogatym jest poddanie dyktatowi kapitału jak największej części przestrzeni publicznej . Tylko wtedy bowiem nasz kraj ma szanse na rozwój, a ludzie na dostatnie i szczęśliwe życie.
Tekst Janusza Majcherka jest najlepszym dowodem na to, że w świecie wolnego rynku liczy się jedynie pieniądz, ludzie sprowadzeni zostają do roli bezmyślnych konsumentów, rozpływających się ze szczęścia na widok reklamy nowej obcinarki do paznokci, a zadaniem systemu jest wychowanie jak największej ilości bezideowej młodzieży. Wszak po co ludziom idee w świecie powszechnej szczęśliwości i dobrobytu? Autor swoją tezę o „pięknie” kapitalizmu udowadnia na niezwykle naiwnym, miejscami wręcz żałosnym przykładzie. Przywołuje on w tekście warszawskie centrum handlowe Złote Tarasy oraz znajdujący się obok Dworzec Centralny. To pierwsze, czyste, zadbane, szokujące swym rozmachem jest jakby skoncentrowanym pięknem kapitalizmu; a drugie, brudne, obdrapane, pełne pijaków i kloszardów - uosobieniem socjalizmu. Na tym, wątpliwej jakości przykładzie autor buduje całą swoją koncepcję. Abstrahując już od faktu notorycznego poniżania i ubliżania przez prawicę ludziom zepchniętym na margines społeczny, autor, podobnie jak pozostali miłośnicy neoliberalizmu, widzi świat w czarno białych barwach ignorując wszelkie socjologiczne i psychologiczne zależności zachodzące w społeczeństwie. Grunt, że człowiek może „smacznie” zjeść w Pizzy Hut, po czym udać się na zakup upragnionych markowych ciuchów. Cała reszta jest nieistotna. Komu więcej do szczęścia potrzeba? Galerie handlowe są w Polsce obecne już od paru lat. Jak słusznie autor zauważył, zyskują one coraz większą popularność, głównie wśród młodzieży. Jak również słusznie wskazano, galerie handlowe zaczęły pełnić rolę podwórek, placów zabaw i parków. Zamiast jednak ubolewać nad faktem komercjalizacji życia społecznego, pan Janusz (przypomnijmy – profesor wyższej uczelni!) popada w niezrozumiałą euforię. Dla niego Centrum Handlowe to – cytuję - „miejsce bliskie raju”. Piękne, zadbane, pełne wykwintnych zapachów, kojącej muzyki, ciekawe i bezpieczne. Oferuje przy tym całą masę rozrywek. Aby korzystać z tych uroków nie trzeba też mieć wcale pieniędzy. Wystarczy po prostu przyjść i… być. To jest oglądać wystawy i zachwycać się pięknem oferowanych towarów mimo, że i tak nie stać nas na ich kupno. Bezproduktywne snucie się między sklepowymi półkami jest dla autora najlepszym sposobem spędzania wolnego czasu… Zastanawiam się, czy pan Janusz miał kiedykolwiek bliższy kontakt z młodzieżą lubującą się w galeriach handlowych. Nie trzeba wcale studiować socjologii, żeby zauważyć pewne stałe tendencje zachowań charakterystyczne dla tego typu ludzi. Galeria handlowa bowiem - jak już wcześniej wspomniałem - przejęła rolę podwórka. I tak jak podwórko nie było względem dzieci obojętne i wpływało na ich rozwój i wychowanie, tak i Centra Handlowe nie są bez znaczenia, jeśli idzie o kształtowanie charakteru nastolatków. Tego autor zdaje się jednak nie zauważać. Aż dziw, że przyszło mu pracować w Akademii Pedagogicznej. Wspomina tylko o tym, że te tzw. „świątynie konsumpcji” uczą czystości, wszak kto rzuci papierek na podłogę lśniącego przepychem butiku? Walające się puszki po piwach, kartony po popcornie i inne śmieci w salach kinowych wchodzących w skład centrów handlowych widać również są oznaką dbałości o higienę… Jak więc w rzeczywistości galerie handlowe wpływająca rozwój młodzieży? Typowy ich miłośnik to zazwyczaj nastoletni uczeń gimnazjum, który każdą wolną chwilę przeznacza na wizyty ze znajomymi w Galerii Mokotów i innych Złotych Tarasach. Nawet jeśli nie ma na nic pieniędzy, to sam fakt obcowania z Carrefourem, McDonalds’em i sklepem obuwniczym Nike dostarcza mu ogromnej satysfakcji. Częściej jednak pieniądze ma, wtedy rusza w wir kupowania. Szalik za 120 PLN, kurtka za 300 PLN, buty za 260 PLN to norma. Trzeba bowiem się pokazać. Doskonale swoją funkcję pełniłyby również buty za 80 PLN, ale ich nikt nie reklamował, a i marka mało znana. Szpanerska młodzież czytająca najnowszy numer „Bravo!”, zapełniająca sale kinowe na idiotycznych hollywoodzkich filmach, bawiąca się wieczorami przy najnowszych hitach Dody to nie żart. To przerażająca rzeczywistość, którą dostrzega bardzo wielu ludzi. Dziwnym jednak trafem umyka ona uwadze pana Janusza. Nas, ludzi, którzy rozumieją, że bezsensowna konsumpcja i manipulacja wielkich korporacji niszczy ludzką osobowość, autor nazywa purystami i idealistami, którzy pomstują na to, że „młodzież spędza czas w galeriach handlowych zamiast galeriach sztuki”. Owszem, tyle, że pod hasłem galeria sztuki rozumiemy chyba jednak co innego niż autor tekstu. Widać jednak panu Januszowi brak wyobraźni i nie jest w stanie zrozumieć metafory. Młodzież, dzieci należy wychowywać w takim otoczeniu, które pozwoli kształtować ich talenty, osobowość, wrodzoną ciekawość; otoczeniu, które będzie przyjazne, a przede wszystkim naturalne. Zaś kupno fabrycznie startych spodni nie rozwija raczej wrażliwości czy empatii. Czy sztuczne drzewa, ruchome schody, sale kinowe, kolorowe wystawy i ciągłe reklamy płynące z głośników można było nazwać naturalnymi - wątpliwe. Autor dopuszcza się obrzydliwej manipulacji sądząc, że zdaniem przeciwników galerii handlowych młodzież powinna spędzać cały wolny czas nad książkami, chadzając w międzyczasie do filharmonii. Młodzież powinna się przede wszystkim rozwijać! Służą temu rzecz jasna zarówno książki, jak i filharmonia; ale również zwykła gra w piłkę na tak znienawidzonym przez pana Janusza podwórku. Jednym z największych grzechów dzisiejszego świata względem dzieci jest zabijanie ich naturalnej kreatywności i ciekawości świata. Człowiek ma wrodzoną potrzebę tworzenia i rozwiania się. Od środowiska zależy w jakim stopniu ta potrzeba zostanie zaspokojona. Zamykanie młodzieży w betonowych ścianach, jakkolwiek by one były atrakcyjne zewnętrznie potrzebę tą tłumi i sprowadza do zera. Ideologia konsumpcji jest bowiem ideologią jałową, pozbawioną jakichkolwiek przynależnych człowiekowi cech. Wizualnie atrakcyjna jest w środku pusta. Nie ma do zaoferowania młodym ludziom absolutnie nic poza przeceną rękawiczek zimowych. Czym innym jest podwórko, na którym dzieci wspólnie spędzają aktywnie czas na świeżym powietrzu, gdzie zawiązują pierwsze przyjaźnie, a czym innym sterylne płytki warszawskich Złotych Tarasów, które w rzeczywistości powodują alienację. Tego jednak pan Janusz albo nie dostrzega, albo uważa to za rzecz całkowicie nieistotną. Wszak zgodnie z kapitalistyczną retoryką ”inaczej być nie może”. Wolny rynek broni się sam. Świadectwem tego są nie tylko galerie handlowe, ale także zamknięte osiedla. Piękne, zadbane, bezpieczne. W przeciwieństwie do brudnych, zdewastowanych osiedli, w których większość to zapewne taka sama „żuleria” jak ta na Dworcu Centralnym. Młodzi i piękni wiją sobie tymczasem piękne gniazdko za płotem najeżonym kamerami. I tak powinno być – konkluduje autor. Nie ma innej drogi. Socjalizm się nie sprawdził - czego dowodem mają być bezdomni i polskie dworce. Tylko awangardowi artyści i naiwni idealiści mogą jeszcze w niego wierzyć. Lewica winna więc z socjalizmu zrezygnować, a więc de facto lewica powinna stać się prawicą i zaakceptować dobrobyt oferowany z hamburgerem i Coca-Colą. Na takie śmiałe właśnie podsumowanie pozwolił sobie autor. Miejmy tylko nadzieję, że Pan Janusz jest jedynie niechlubnym wyjątkiem krakowskiej Akademii Pedagogicznej, a przyszli pedagogowie przechodzą koło mądrości Pana profesora z drwiącym uśmiechem. Na usta cisną się słowa piosenki jednej z polskich kapel punkowych: „Bo to przez was pieniądz bogiem (…) Sztuka żebrze pod bankami, miłość stoi pod latarnią”. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |