|
Statystyki dowodzą, że przeciętny belgijski pracownik śpi o godzinę krócej niż 10 lat temu. |
| Widmo Argentyny krąży nad polskimi emerytami |
|
|
| Napisał(a): Wojciech Figiel [socjalizm.org] | |
| 18.01.2009. | |
|
Po piętnastu latach bolesnego eksperymentu na emeryturach pracowniczych Argentyna planuje nacjonalizację prywatnych funduszy emerytalnych. Do wielomiliardowych strat spowodowanych przez fundusze teraz dołączą kolejne miliardy wydane przez państwo na nacjonalizację. Czy pieniądze te rozwiążą problemy przyszłych argentyńskich emerytów? Podczas kryzysu argentyńskiego z początku obecnej dekady wielu ludzi porównywało sytuację w tym południowoamerykańskim kraju do polskiej rzeczywistości. Ostatnio opublikowane wyniki prywatnych funduszy emerytalnych skłaniają do uczynienia kolejnej analogii. I chociaż Polska nie planuje nacjonalizacji funduszy emerytalnych, to doświadczenie Argentyny pełne jest ciekawych lekcji dla polskiego ruchu związkowego. A miało być cudownie… Dekada lat 90-tych upłynęła w Argentynie – podobnie jak w Polsce – pod znakiem totalnej prywatyzacji wszystkiego co możliwe. Pod młotek poszły między innymi banki, ropa naftowa i gaz oraz infrastruktura. Ortodoksyjnie neoliberalny prezydent Carlos Menem doprowadził także do wprowadzenia prywatnego kapitału do funduszy emerytalnych. Twórcy nowego systemu obiecywali bardzo wiele. Prywatny kapitał miał lepiej zarządzać funduszami, pieniądze miały być inwestowane w rozwój gospodarki argentyńskiej, a zyski – duże i wystarczać na godziwą emeryturę. Żadna z tych obietnic nie spełniła się. Jedynymi beneficjentami okazały się być banki i firmy ubezpieczeniowe, które założyły fundusze. W ciągu 15 lat wyciągnęły z systemu 33% pieniędzy przekazanych przez argentyńskich pracowników. Dla porównania – państwowy system emerytur pobierał prowizję w wysokości 1,5%, 20 razy mniejszą! Jeszcze rok temu zgromadzony kapitał wynosił 98 mld pesos (około 98 mld złotych), ale w ciągu następnych kilku miesięcy spadł on o 15 mld pesos, a we wrześniu i październiku – o dalszych 8 mid pesos. Obiecywane inwestycje w produktywny sektor gospodarki nigdy nie ziściły się i wyniosły zaledwie 1,5%. Gros środków ulokowano w bankach – głównie zagranicznych. Z tego 10% portfela inwestycji zagranicznych ulokowano w amerykańskim banku Wachowia, który całkiem niedawno zapadł się. Szacuje się, że aby uzyskać emeryturę na poziomie minimalnym z prywatnych funduszy trzeba by składać pieniądze przez okres 200 lat. Całkiem uzasadnione wydaje się przypuszczenie, iż jest to okres trochę dłuższy niż staż większości pracowników. Teraz czas na porządki, ale czy gruntowne? Tradycyjnie już do posprzątania bałaganu zostawionego przez prywatną inicjatywę zostało zawezwane państwo. W październiku ogłoszono decyzję rządu o nacjonalizacji całego kramu. Wywołało to natychmiastowe oburzenie światowej finansjery, krajowych klas posiadających, a także samych zarządców tego wyjątkowo udanego eksperymentu. Ponieważ z zarobionych 33 mld pesos właściciele funduszy kupili m.in. spore pakiety akcyjne w mediach prywatnych, całą kampanię histerii nagłośniły natychmiast prasa, radio i telewizja. Oczywiście gdy państwo inwestuje skromną część emerytur np. w infrastrukturę jest to zachowanie skandaliczne, jednak gdy prywatny inwestor zabiera jedną trzecią pieniędzy pracowników, a resztą spekuluje – wszystko jest w porządku. Dodajmy, że właściciele znacjonalizowanych firm dostaną duże odszkodowania. Niejasny jest los przyszłych argentyńskich emerytów. Działania rządu świadczą o tym, że bardziej niż godnym uposażeniem dla ciężko pracujących ludzi zainteresowany jest on użyciem tej kwestii do bieżących rozgrywek politycznych. Świadczą o tym sposób przeprowadzanej nacjonalizacji. Sytuacja polskich funduszy jest niewiele lepsza. Wprawdzie nie zdecydowano się jeszcze na ich nacjonalizację, ale już teraz nad przyszłymi emerytami krąży widmo głodu. O dalszych losach emerytur pracowniczych w Argentynie zadecydują jak zwykle parlamentarzyści, bankierzy i rząd – o zdanie nikt nie zapyta związków zawodowych i pracowników. Polscy pracownicy i związkowcy nie muszą czekać na to, aż wszystkie ich dochody zostaną przetrwonione na giełdzie. Argentynie jak i Polsce potrzeba prawdziwej, demokratycznej nacjonalizacji – pod kontrolą najbardziej zainteresowanych emeryturami: pracowników. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |