Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty
Big Brother Chavez, czy marketingowa dramaturgia? Drukuj Email
Napisał(a): Grzegorz Szymański [SLD - Zielona Góra]   
25.06.2007.
 
Od jakiegoś czasu zastanawia fakt, dlaczego uczciwie (sic!) wybrane w wyborach władze Wenezueli (patrz np. raport Centrum im. Jimmy'ego Cartera nt. wyborów w Wenezueli) przedstawiane są jako cenzorzy, którzy tolerują przemyt narkotyków i krzywdzą swymi decyzjami naród? Czy dziennikarze prowadzą nagonkę medialną opartą o polityczną poprawność, czy o co tutaj chodzi, bo nie za bardzo rozumiem?
 
I tak w „Rzeczpospolitej” z 23 maja 2007r. opublikowano nierzeczową informację, która poza działaniem na emocje i krótką notką, sugerującą zamach na wolność słowa w Wenezueli, nie przedstawia argumentów strony oficjalnej, które dosadnie przemawiają do wyobraźni, jeśli wziąć je pod uwagę. Dodam, iż informacja opublikowana w dzienniku, to głównie duża fotografia, która prezentuje kobietę z zapiętymi suwakiem ustami z podpisem „likwidacja RCTV”. Według mnie obok fotografii zabrakło tylko załączonego do wspomnianej strony „Rz” lamentu w formie mp3, odgrywanego podczas przerzucania stron dziennika, niczym w kartkach z życzeniami, które w czasie otwarcia, odgrywają niskiej jakości utwór. Dobór słów istotnie zastanawia, bo czy uprawnionym jest mówić o „likwidacji” w sposób tak szczątkowy, wsparty piktogramem?

Dziennikarska rzetelność nakazuje, by sięgnąć m.in. np. po raport w sprawie „likwidacji” Radio Caracas TV, opracowany przez Ambasadora Boliwariańskiej Republiki Wenezueli przy Stolicy Apostolskiej, dra Ván Rincón Urdaneta. Wynika z niego zupełnie inna prawda, niż ta, którą lansują w Polsce media. Po pierwsze RCTV nie otrzyma przedłużenia koncesji na nadawanie, co należy do kompetencji każdego Rządu. Po co komu ta egzaltowana retoryka -„zamknięcie”, czy „likwidacja”? Co z wartością, którą jest praworządność? Podstawą prawną decyzji Rządu jest artykuł 113 Konstytucji oraz Artykuł 73 Ustawy o Telekomunikacji (LOTEL). RCTV nie ma prawa domagać się automatycznego wznowienia koncesji. Uprawnienia rządu, o których mowa uznane zostały przez Międzynarodowy Związek Telekomunikacji (UIT). Wolności mediów należy bronić, ale czasem dmuchając balon, ten balon z nadmiaru powietrza pęka i bum. Jak to mawiają niektórzy: „nadgorliwość gorsza od faszyzmu”, a Konstytucję Boliwariańską poparło ponad 80% społeczeństwa Wenezuelczyków

Tak samo istotne okazują się informacje nt. przebiegu działalności RCTV, zaczerpnięte z wyżej wymienionego raportu tej telewizji, o której media donoszą, iż nadaje przecież aż od 1953 roku. Otóż ta „krystalicznie czysta” RCTV, za której byt wiele osób prawdopodobnie dałoby odciąć sobie rękę m.in. :

• W 1976, była zamknięta na okres 3 dni przez rząd Carlosa Andresa Pereza, za rozpowszechnianie fałszywych i tendencyjnych wiadomości.
• W 1981, była zamknięta na 24 godziny przez rząd Luisa Herrea Campinsa, za transmitowanie scen uważanych za pornograficzne.
• W 1984, dostała naganę od rządu Luisa Herrea Campinsa, za ośmieszanie w sposób upokarzający prezydenta i jego małżonki.
• W 1989, była zamknięta przez 24 godziny przez drugi rząd Carlosa Andresa Pereza, za transmisje reklam tytoniu i papierosów.
• W 2003, SENIAT (Krajowy Urząd Celny i Podatkowy) nałożył grzywnę z powodu uchylania się od podatków w latach 2001, 2002 i w styczniu 2003. Sumy zaległe nie zostały uregulowane do dnia dzisiejszego, a sprawa znalazła się w Sądzie.
• W 2004, Krajowa Komisja Telekomunikacji (CONATEL), wniosła sprawę z powodu zastrzeżeń podatkowych, za uchylanie się od podatków od 1999 r., do pierwszego kwartału 2002. Sprawę wygrała CONATEL, a RCTV została zobowiązana do spłaty zadłużenia
• W 2005, PROCOMPETENCIA (Generalny Inspektorat ds. Promocji i Ochrony Wolnej Konkurencji), nałożył karę na RCTV , za praktyki niezgodne z wolną konkurencją (decyzję ustanawiania taryf i warunków handlu i podzielenia między siebie rynków).

Mówiąc o Wenezueli jako o kraju, który sobie demokratycznie „nie radzi” jak twierdzą różni komentatorzy lub jest „brutalnie popychany w kierunku autorytarnego socjalizmu przez Chaveza” jak twierdzi redaktor GW, Maciej Stasiński, warty wskazania jest również raport sojuszu wyższych uczelni "OpenNet Initiative"(17 maja PAP/EFE/GW), który wbrew popularnym opiniom, pokazuje, iż w przeciwieństwie do wielu krajów o charakterze reżimów, właśnie w Wenezueli nie ma miejsca proceder filtrowania informacji w internecie. Ciekawe i budujące są to informacje, lecz pomijane w komentarzach. Dlaczego młode demokracje nie są wspierane, poprzez dostrzeganie w nich pozytywnych wartości, nawet przy równoczesnej surowej krytyce? Pytam, gdzie jest zachęta, ta najmniejsza?

Inną ciekawą kwestią są narzekania Johna Waltersa z Białego Domu, który 9 maja (9.5.Bruksela PAP/Reuters/GW) w Brukseli apelował do UE, by ta wywarła presję na Wenezuelę, zachęcając ją do zwalczania narkotyków, gdyż właśnie do UE jest ich najwięcej przemycanych z racji „wzrostu ich cen” na rynkach europejskich z jednej strony, a „spadkiem popytu na narkotyki na rynku amerykańskim z drugiej” jak to powiedział. Ciekawe, czy rzeczywiście właśnie do UE trafia (jest tam kupowanych) ich najwięcej? Zdaje się, że bliżej przemytnikom do USA. A czy na Kolumbię presji UE już nie może wywierać? Ponownie dobór czegoś i wybiórczość, tym razem ograniczonego grona winnych „narkotykowego zła” daje do myślenia, a przypomina mi osobiście ruganie nieposłusznego chłopca, „chłopca do bicia”.

W świetle powyższych informacji na myśl może przyjść następujący wniosek- jesteśmy świadkami albo nagonki i marnego lawirowania różnych ludzi albo macoszego podejścia do kunsztu dziennikarskiego ( a może jedno i drugie?). Wstyd i konsternacja, bo takie stany powinny towarzyszyć niektórym dziennikarzom i politykom, nie nazywa się totalitaryzmem (hasłem „totalitaryzm” w kontekście Rządów Chaveza lubi podpierać się dyrektor RCTV –Marcel Granier) jak to niektórzy zwykli ostatnio ochoczo wykrzykiwać. Dziennikarska rzetelność nakazuje respektować zasadę „audiatur et altera pars” [„wysłuchać należy drugiej strony”] i nie o poparcie Chaveza apeluje, a właśnie o odpowiednie proporcje w ocenianiu rzeczywistości. Wtedy można mówić o pluralistycznym pojęciu prawdy, bo prawd jest tyle, ilu jest ludzi, Wenezuela może leży daleko, ale niektórym jej dobro leży również na sercu.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing