Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty

Wenezuelskie media Drukuj Email
Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org]   
25.05.2007.

Wygląda na to, że po latach ignorowania przemian zachodzących w kraju ze stolicą w Caracas w Polsce i na Zachodzie oficjalna prasa i telewizja zauważyły w końcu, że mają do czynienia z realną alternatywą dla triumfującego w ostatniej dekadzie kapitalizmu. Standard życia mieszkańców Wenezueli poprawia się wyraźnie, w końcu otrzymali oni swobodny dostęp do opieki medycznej i szkolnictwa, spada bezrobocie, a niektóre zakłady pracy zostały przejęte pod kontrolę pracowniczą lub znacjonalizowane. Okazuje się zatem, że „przestarzałe” i „utopijne” poglądy lewicowe mogą sprawdzać się w praktyce o wiele lepiej, niż słynna „liberalna demokracja”. Już teraz w ślady Wenezueli idą inne kraje Ameryki Łacińskiej, a nuż narodzi się radykalny ruch pracowniczy na skalę globalną? Do tego nie można dopuścić. Dlatego ostatnie dni przyniosły prawdziwy popis manipulowania informacją, mający na celu przekonać ludzi, że na ich oczach powstaje nowy totalitaryzm.

Pretekstem do tej kampanii oszczerstw stał się fakt, iż rząd Wenezueli po 28 maja nie przedłuży koncesji na nadawanie prywatnej stacji telewizyjnej RCTV. W ten sposób, alarmują neoliberałowie, dławiona jest wolność słowa, a wszystkich, którzy nie popierają lewicowego populisty Chaveza, są zmuszani do milczenia. Do tego dorzuca się sondaże, wg których ponad 80% społeczeństwa nie chce w swoim kraju „socjalizmu XXI wieku”. A zatem Wenezuelczycy tak kochają kapitalizm, że chętnie zrezygnują z opieki medycznej, edukacji i sprawiedliwych zarobków, byle go u siebie zatrzymać. Ten oczywisty absurd staje się nieco łatwiejszy do pojęcia, jeśli dodamy, że sondaże przeprowadziła firma amerykańska, raczej mało entuzjastycznie nastawiona do alternatyw wobec kapitalistycznego wyzysku.

Kolejnym kluczowym argumentem obrońców kapitalistycznej „demokracji” jest twierdzenie, że odbierając RCTV koncesję Chavez zamknął jedno z nielicznych prywatnych mediów, aby zlikwidować konkurencję wobec stacji państwowych. Nikt jednak nie kwapi się, by przytoczyć konkretne statystyki. Zapewne dlatego, że wynika z nich, że 90% rynku telewizyjnego w Wenezueli było do tej pory w rękach czterech prywatnych przedsiębiorstw, z których jednym była RCTV. Podobna sytuacja ma miejsce w kwestii radiofonii i prasy. Tu odpowiednio 99 i 100% stacji i tytułów jest w rękach prywatnych. Dodajmy, że właściciel RCTV bynajmniej nie został pozbawiony prawa do głoszenia swoich poglądów. Jest w końcu posiadaczem dalszych 40 stacji telewizyjnych o lokalnym zasięgu. Dane te pochodzą z raportu przygotowanego w czerwcu 2006 r. przez Ministerstwo Komunikacji i Informacji. Taka struktura własnościowa mediów doprowadziła do sytuacji, w której ponad 2/3 obywateli popiera działalność swojego rządu – natomiast media otwarcie występują przeciwko niemu, organizując istną kampanię nienawiści. Nietrudno się domyślić ich motywacji. Nie jest to żadna obrona wartości demokratycznych, gdyż te mają się w Wenezueli dobrze. Po prostu grupa oligarchów nie ma zamiaru rezygnować ze swoich majątków, zdobytych kosztem cudzej pracy. Dlatego zwalcza z całych sił rząd, który dąży do sprawiedliwszego podziału bogactw.

Rozwinięciem poprzedniego zarzutu wobec rządu wenezuelskiego jest twierdzenie, jakoby Hugo Chavez zwyczajnie obawiał się, że prywatna stacja otworzy swoim odbiorcom oczy, udowadniając im, że „socjalizm XXI wieku” to zwyczajny populizm. Być może wg neoliberalnej definicji działania Chaveza naprawdę są populistyczne. Nie popierają w końcu oligarchów przeciwko pracownikom i dążą do całkowitej likwidacji wyzysku. RCTV uzmysławia również swoim widzom, że celem prezydenta jest budowa krwawej dyktatury, a dzielna telewizja pragnie walczyć o demokrację. Zapewne o tę demokrację walczyła również pięć lat temu, w czasie próby zamachu stanu. Wtedy oglądający RCTV dowiedzieli się, że Hugo Chavez sam zrezygnował z urzędu. O masowych protestach przeciwko próbie obalenia rządu wybranego w demokratycznym głosowaniu i o ostatecznej klęsce zamachu telewizja nie poinformowała wcale. Taka postawa kierownictwa telewizji skłoniła nawet niektórych jej pracowników na wysokich stanowiskach do odejścia z RCTV. W tej sytuacji zadziwiać powinien nie fakt, iż rząd nie przedłuża stacji licencji. Dziwnym jest raczej to, że po klęsce zamachu stanu telewizja nie poniosła żadnej odpowiedzialności za swoje postępowanie w tamtych dniach. Tolerowano również jej kolejne wypady antyrządowe i towarzyszące im manipulacje danymi. Można przypuszczać, że tak łagodny nie byłby żaden rząd krajów liberalnej demokracji, których media dzisiaj tak zażarcie biją się o wolność słowa w Wenezueli. Zwłaszcza, że zamykanie stacji telewizyjnych łamiących zasady nadanej koncesji jest konstytucyjnym uprawnieniem większości rządów, a zatem i wenezuelskiego. A RCTV, oprócz jawnego nawoływania do obalenia legalnie wybranego prezydenta, ma na koncie również inne wykroczenia przeciw ustawom o telewizji. Są wśród nich nadawanie zabronionych scen pornograficznych, jawnie tendencyjny sposób prezentacji informacji, wreszcie niepłacenie podatków od ponad trzech lat.

Na opisanym przykładzie najlepiej widać, jakim szacunkiem tak naprawdę jest darzona w kapitalistycznym świecie prawda i rzetelna informacja. Oficjalne media nie wahają się zwyczajnie oszukiwać swoich odbiorców, jeżeli w grę wchodzi obrona własnych interesów. Bez wątpienia sukcesy rewolucji boliwariańskiej w Wenezueli coraz bardziej niepokoją kapitalistyczną oligarchię, dlatego z pewnością wiele razy jeszcze usłyszymy, jak przerażającą dyktaturę buduje u siebie Hugo Chavez. Obowiązkiem lewicy jest te fałszerstwa obalić – poprzez zwykłe przytoczenie faktów. Walka trwa; toczy się również na polu informacyjnym. A zwycięstwo Wenezuelczyków – to zwycięstwo wszystkich pracowników na świecie.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing