|
Poziom produkcji w naszym kraju w 2003 roku był o 60% wyższy niż w 1989. Jednocześnie realne płace pozostały na właściwie nie zmienionym poziomie. |
| Koniec z urlopem na żądanie?! |
|
|
| Napisał(a): Marcin Męcina [socjalizm.org] | |
| 19.04.2008. | |
|
Każdy pracownik (ba, każdy człowiek!) nie raz i nie dwa miał w życiu sytuację w której musiał natychmiast rzucić wszystko i zająć się sprawą najpilniejszą , aczkolwiek wcześniej nie zaplanowaną. Z myślą o takich wypadkach powstała instytucja urlopu na żądanie. Każdemu z pracowników przysługiwały 4 dni wolnego z których nie musiał się tłumaczyć nikomu, a zwierzchnik nie miał możliwości odmówić. Teraz jednak PO i PSL chcą likwidacji tej „formy nacisku na pracodawców”. Jak możemy przeczytać w dzienniku METRO (nr 1314), PO wraz ze swym wiernym kompanem PSL chcą, by pracownik uzasadnił swoją prośbę (pewnie najlepiej na piśmie w 15 egzemplarzach), a co najciekawsze - by pracodawca MIAŁ MOŻLIWOŚĆ ODMOWY!!! Obecnie kodeks pracy gwarantuje 4 dni urlopu wypoczynkowego w ciągu całego roku. Temat jednak został szybko podjęty przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”, dla których indywiduów, urlop na żądanie to całkowicie zbyteczny twór (Dlaczego nie zasugerowali jeszcze przyklejenia każdemu pracownikowi karteczki z napisem „NIEWOLNIK”?). Kolejną stroną w konflikcie, oprócz PO / PSL i „Lewiatana” stały się (i słusznie!) związki zawodowe – co prawda na okładce widnieje tylko podobizna przewodniczącego „Solidarności”, jednakże w całym artykule są wypowiedzi członków OPZZ (postęp!). „Urlop na żądanie stał się formą nacisku na pracodawcę” - Andrzej Czerwiński z PO; „Ten przywilej paraliżuje gospodarkę” - Eugeniusz Grzeszczak z PSL. ŻE CO!? - chciałoby się wykrzyknąć. Gospodarkę, drogi (p)ośle, paraliżuje ciągła prywatyzacja coraz to większych przedsiębiorstw państwowych! Jeżeli ktoś uważa, że urlop (4 dni na cały rok!) to osłabienie gospodarki to wyraźny znak, że nie reprezentuje on interesów ludzi, lecz kapitału! Forma nacisku? No tak… biedni pracodawcy, przecież te okrutne związki zawodowe nie zostawiają na nich suchej nitki i nie umożliwiają im rozwoju firm... no przecież to jest jakiś absurd! Tego nie można kulturalnie skomentować, bo z kulturą można się odnosić do inteligentnej i racjonalnej argumentacji, a nie do tak pozbawionej logiki i w dodatku całkowicie NIE SŁUSZNEJ paplaniny! Jeżeli Panie i Panowie posłowie chcą zniesienia tego „przywileju”, to widać, że nie skalali nigdy swoich liberalnych rączek pracą w zakładach i fabrykach! „Na całkowitą likwidację urlopów na żądanie ja się nie godzę. Będziemy szukać czegoś pośredniego w Komisji Trójstronnej z przedstawicielami rządu, pracodawców i związkowców” - mówi minister pracy, Jolanta Fedak ( PSL ). I pojawia się pytanie - gdzie w takim razie jest lewica parlamentarna? Ależ jest - „Może warto ograniczyć liczbę osób które w danym dniu mogą wziąć wolne” - stwierdza Anna Bańkowska z „Lewicy”. Po takiej wypowiedzi, chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że Sojusz Liberalizmu Demokratycznego i jego pomagierzy nie wspomogą swojego potencjalnego elektoratu w tej sprawie. Zatem teraz tylko w związkach zawodowych nadzieja – by raz jeszcze pokazały swoją siłę i skutecznie obroniły ludzi pracy przed tą skandaliczną ustawą. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |