Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty

Sytuacja polityczna w Polsce - walka klasowa nie znosi przerw Drukuj Email
13.07.2006.
Sytuacja polityczna w Polsce jest niesamowicie dynamiczna. Toteż bardzo ważnym czynnikiem jest reagowanie na każde wydarzenie mające miejsce w kraju. Rządy prawicy dostarczają bardzo wiele materiału na ten temat. Rysuje się bowiem obraz schyłku tychże rządów. Socjaliści, chociażby ustami redaktorów socjalizm.org, przewidzieli taki obraz sprawy na długo przed wystąpieniem pierwszych symptomów, na które mówiąc szczerze nie trzeba było długo czekać. Nie stało się tak, że jesteśmy wieszczami wróżącymi z lotu ptaków, czy innymi wyroczniami. Nie stało się tak też, ze względu na jakąś ślepą nienawiść do obozu rządzącego i aprioryczne zakładanie jego klęski. Stało się tak, gdyż my, socjaliści analizowaliśmy wszystkie fakty i wydarzenia oraz całą sytuację polityczną i społeczną w Polsce. Ta analiza było możliwa dzięki instrumentom, w jakie wyposaża nas marksizm – metoda naukowa, będąca kluczem do takich analiz. Faktem jest też, że owa dynamika zmian zaskoczyła również i nas, tym niemniej nasze analizy okazały się słuszne.

W Polsce jesteśmy świadkami absolutnego paraliżu politycznego. Niezdolna do rządzenia prawica prześciga się w pomysłach, jak tu stworzyć wystarczająco dobrą zasłonę dymną dla swojej nieudolności. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do wyciągania teczek i znajdowania kolejnych haków, na wrogów odnowy moralnej. Zabieg PiS polegał na wyprodukowaniu ludzkiego premiera – Kazimierza Marcinkiewicza. Człowieka z zasadami, poczuciem humoru, grającego w futbol, siatkówkę, robiącego to sami co zwykły obywatel. Yes, yes, yes i inne tego typu wygłupy miały zagłuszać to co najistotniejsze – zupełną bezradność nowego obozu rządzącego. Nie dość, że nie mającego kadr i tzw. ekspertów, to jeszcze mającego problemy z większością w Sejmie i zmuszonego do koalicji z Samoobroną i LPR. Niecały rok rządów upłynął pod znakiem takich przepychanek. Rząd nie rządził, choć stwarzał tego pozory.

Najlepiej obecną sytuacją zilustrować na kilku przykładach. Przykłady te najlepiej zanalizować pod kątem dialektyki.

Pierwszy przykład to ten już wcześniej poruszony – zupełny paraliż działań. Po wielkich planach, przedstawionych w expose premiera, nie zostało nic, bo nic nie zostało zrobione. A obiecywano wiele. Brak przestawiania jakichkolwiek rozwiązań politycznych „zaowocował” buntem społecznym. Jako socjaliści, z każdego wydarzenia staramy się wychwycić czynniki, które wskazywałyby na społeczną szansę zaistnienia lewicowych rozwiązań. Nie musieliśmy czekać długo. Najbardziej dobitnym wydarzeniem były strajki w służbie zdrowia. Przy czym należy zaznaczyć, że nie było to wydarzenia na lokalną skalę. Nie powtórzyła się sytuacja, w której jeden szpital strajkuje, a reszta robi swoje. Byliśmy świadkami solidarności ponadzakładowej pracowników służby zdrowia. Jest to jeden z czynników na który trzeba zwrócić uwagę, postawa ludzi pracy, wbrew propagandzie, mówiącej o kamaszach, czy łamaniu przysięgi, Polska obserwowała strajk, mogący doprowadzić do paraliżu w ochronie zdrowia. Rząd zareagował iluzoryczną obietnicą poprawy sytuacji (czytaj: podwyżki nie wiadomo kiedy) i póki co konflikt się zakończył. Nie można jednak liczyć, że to zupełny koniec, z pewien czas, nastąpią kolejne rundy, już nie tylko w tym sektorze, w sukurs mogą przyjść górnicy i inne branże, którym odmawia się uczestniczeniu w zyskach wypracowanych, przez np. spółki węglowe. Te sprzeczności spowodowały, że sprawy zaszły za daleko i nie uda się zahamować społecznego, pracowniczego oporu.

Druga bardzo symptomatyczna sprawa to mianowanie na ministra edukacji Romana Giertycha, a co za tym idzie stopniowa wszechpolonizacja szkół. Nowy minister nie mający pojęcia o resorcie edukacji, znający tylko endeckie wychowanie i głęboką nietolerancją dla wszystkich, którzy myślą inaczej, nie dostał czasu na aklimatyzację. Przez polski miasta przeszły bowiem mniej lub bardziej spontaniczne demonstracje antygiertychowe, nawet, jak na Śląsku, odznaczające się pewną cyklicznością. Stało się faktem to o czym mówiliśmy wcześniej, pasywna dotąd politycznie młodzież zaczęła się organizować. Choć dużo można zarzucić tej organizacji, to jednak jest to bardzo znaczący impuls dla reszty społeczeństwa. Powstanie Inicjatywy Uczniowskiej mówi o tym, że młodzież myśli i analizuje. Nie odważę się powiedzieć, że lewicowe rozwiązania biorą górę, jeśli chodzi o postawę tej młodzieży, uczniów i studentów. W demonstracjach biorą udział różni ludzie o różnych poglądach. Jednak dla lewicy ważny jest przekaz od młodych ludzi – nie chcemy unifikacji! To trzeba wykorzystać.

Polskie społeczeństwo bardzo powoli, ale jednak, przełamuje pewną bierność, rośnie fala sprzeciwu, samoorganizacji, strajki nie są już tylko wydarzeniami punktowymi na mapie kraju, wbrew sondażom i propagandzie, ludziom nie żyje się lepiej w „wolnym kraju”. Przed polskim społeczeństwem otwiera się inna perspektywa. Działania klasy politycznej, a właściwie jej nieudolność i antyspołeczna postawa, wzmagają nastroje w obywatelach. Nie jest to sytuacja rewolucyjna, do tego wszak jeszcze daleko. Ale kostki domina zostały puszczone w ruch, sytuacja polityczna pogarsza się z każdym dniem, bezrobocie nie spada, jest coraz więcej zwolnień, nowe miejsca pracy to ułuda.

Społeczeństwo szuka jednak oparcia w państwie! To kolejna ważna postawa. Badania i zwykła obserwacja to potwierdzają, to w państwie obywatel szuka opieki i to od niego wręcz niej wymaga. Lata tzw. transformacji i powtarzania, że państwo opiekuńcze to spuścizna po latach zniewolenia i zwykły przeżytek, nie zmieniły ludzi, ich podejścia do zapewnienia człowiekowi bezpieczeństwa. Nie daliśmy się omamić rynkowej wizji polepszania bytu poprzez własny biznes, zysk, a kosztem drugiego człowieka. „Specjaliści” w dziedzinie socjologii twierdzą, że społeczeństwo polskie jeszcze nie dojrzało do demokracji i wolnego rynku. Że żyje przeszłością. Takie bzdury nie zakłócą właściwego odbioru sytuacji. Państwo jest najważniejszym ogniwem. Wszystkie protesty sprowadzają się do włączenia się państwa właśnie, do poprawy sytuacji. Nie mamy złudzeń co do tego, iż kryzys będzie się pogłębiał. Jednak sytuacja w Polsce jest niczym innym, jak odzwierciedleniem globalnego kryzysu kapitalizmu w skali makro. Nie można zatem izolować problemów polskiego społeczeństwa od wydarzeń w innych miejscach Europy i świata. Lewicowe spojrzenie na całość stosunków społecznych daje obraz tego, że wraz z pogłębianiem się kryzysu, będzie również rosło zniecierpliwienie i nerwowość społeczna, a co za tym idzie rosnąć będzie aktywność społeczna. Tutaj lewica musi wykorzystać swoją szansę.

Co ciekawe, wraz z postępującą izolacją polityczną Polski na zewnątrz (bojkot Giertycha, odwoływanie szczytów...) wynikającą ze stylu rządzenia Kaczyńskich i spółki; pojawia się szansa zjawiska odwrotnego wśród chociażby pracowników. Międzynarodowa solidarność pracownicza, ale również studencka jest ogromną szansą na przezwyciężenie patologii. Ważną role do odegrania mają związki zawodowe oraz różne (istniejące lub powstające) organizacje młodzieżowe, studenckie (przykład Sindicato de Estudiantes w Hiszpanii). Niezbędnym warunkiem jest jednak radykalna demokratyzacja tych struktur, związki w dzisiejszej postaci nie sprostają wyzwaniom.

Kolejny problem dotyczący najbliższej przyszłości to kondycja samego rządu i klasy rządzącej. Rząd stopniowo dogorywa, zmiana premiera oczywiście nie przyniesie radykalnej poprawy, umocni quasi-monopartyjność, która i tak nie ma wystarczająco mocnych podstaw. Pierwszym sygnałem mogą być wybory samorządowe, choć frekwencja zapewne będzie żałosna. Nie można jednak zwlekać, szczególnie mowa tu o lewicy. Na dzień dzisiejszy perspektywy dla SLD i całego bloku wyborczego są marne. Trwa poszukiwanie własnej tożsamości, niestety nie tam gdzie trzeba. Społeczeństwo póki co, nie widzi żadnej alternatywy i albo pozostanie w domach, albo wybierze „mniejsze zło” w postaci Platformy Obywatelskiej. Brak jakichkolwiek różnic ideologicznych pomiędzy lewicą a prawicą powoduje taki impas.

Ruchu społecznego, który już powstaje, choć póki co jest jeszcze niewystarczająco aktywny, nie da się łatwo zatrzymać. Jednak ruch ten jest dość spontaniczny, słabo zorganizowany i nieskoordynowany. Wyraźnie brak mu podstaw politycznych i ideologicznych, wspólnego mianownika, jaki może być myśl socjalistyczna (lewicowa). Na razie, poszczególne części składowe tego ruchu mają charakter doraźny, bez solidnych fundamentów. Organizacje typu związki zawodowe, na chwilę obecną nie są w stanie zapewnić takich podstaw.

Pozwolę sobie w tym momencie na pewną aluzję historyczną. Mianowicie sytuacja obecna przypomina mi wydarzenia roku 1905 w Rosji; zachowując oczywiście wszystkie proporcje powstałe w przeciągu tych 100 lat. Wtedy ruch społeczny również pozbawiony był silnego przywództwa i podstaw politycznych. Wtedy próbowano jeszcze ubłagać „ojczulka cara” o poprawę sytuacji. Jak pisze w świetnej książce „The Road to Revolution” Alan Woods, przedstawiciele ówczesnej socjaldemokracji rosyjskiej, szczególnie frakcja bolszewicka, byli wyrzucani ze spotkań robotników, ich postulaty nie były wysłuchiwane, ulotki nie były czytane. Dopiero po wydarzeniach „krwawej niedzieli” nastąpił przełom, robotnicy, wykluczeni nie mieli już cara. Zaczęli studiować program socjaldemokracji, która uratowała się z pogromu, gdyż szła na końcu demonstracji. To był przełom. Przełomu potrzebuje Polska, jego symptomu już widać, rzeczą najistotniejszą jest to żeby nie dopuścić do „krwawej niedzieli”. Zbudować takie demokratyczne instytucje na każdym szczeblu, poczynając od partii (SLD), czy związków, by dotrzeć z programem wystarczająco wcześnie. Trzeba wyciągnąć konsekwencje z lekcji, jakiej udzieliła 100 lat temu historia.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing