|
"Warszawianka" (1905 roku) doczekała się swojej hiszpańskiej wersji, stając się jedną z najpopularniejszych pieśni tamtejszej rewolucji lat trzydziestych ubiegłego wieku. |
| System 1984 |
|
|
| Napisał(a): Piotr Kuligowski [socjalizm.org] | |
| 01.03.2009. | |
|
Pierwszy odcinek dość głośnego serialu „System 09” autorstwa Andrzeja Horubały i Wojciecha Klaty obejrzało – pomimo stricte polityczno – historycznej tematyki – ponad milion osób. Cały cykl w założeniach miał mieć pięć części i był próbą ukazania przemian ustrojowych w byłym bloku wschodnim z pozycji antyestablishmentowych. W pierwszym odcinku, zatytułowanym „Bez święta”, widzowie mogli zetknąć się z wypowiedziami outsiderów politycznych przeróżnych opcji, którzy oceniali okrągły stół w sposób daleki od dominującej w komentowaniu wydarzeń związanych ze zmianą ustroju politycznego i ekonomicznego w Polsce linii. W założeniach autorów serial miał po prostu dać ludziom do myślenia; nie od dziś jednak wiadomo, że władza najbardziej boi się właśnie myślących obywateli. Skończyło się więc na emisji tylko pierwszego odcinka, po czym film w tajemniczych okolicznościach zniknął z TVP. Przypadek? Główna konkluzja, jaka przychodzi do głowy po uważnym obejrzeniu pierwszego odcinka „Systemu 09” jest taka – szanse na oddolną zmianę rzeczywistości dawały lata 1980 – 81, a to, co stało się później było wynikiem zakulisowego porozumienia władzy i opozycji. W opinii komentatorów w chwili, gdy wydawało się, że do głosu dojdą wreszcie robotnicy w licznie tworzących się radach i zaczną decydować o kształcie procesu produkcyjnego na terenie zakładów pracy Jaruzelski i spółka zdecydowali się na wprowadzenie stanu wojennego. W przytoczonej w filmie opinii działacza Federacji Anarchistycznej Jarosława Urbańskiego był to de facto zamach stanu, bowiem w grudniu 1981 roku miała wejść ustawa o samorządzie robotniczym. Później zaś – w połowie lat 80. – program Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej zaczął zbliżać się do tego, czego domagała się solidarnościowa opozycja. W 1988 roku Sejm zatwierdził ustawę zezwalającą na zakup mieszkań, co pozwoliło nomenklaturze partyjnej, która świetnie orientowała się w sytuacji, na uwłaszczenie się. Rok później zaś „czerwona burżuazja” posiadająca prywatne lokale mieszkaniowe zdecydowała się na restaurację kapitalizmu, przeistaczając się w klasę polityczną, ludzi biznesu i prezesów rad nadzorczych. Twórcy „Systemu 09” idą w swych opiniach jeszcze dalej. Zdaniem Wojciecha Klaty w niektórych krajach byłego bloku wschodniego – np. na Węgrzech – nie było opozycji, a przecież „władza nie mogła negocjować oddania władzy z samą sobą. Trzeba więc było tę opozycję stworzyć”. Ponadto jego zdaniem w latach 1980 -90 z Polski miało wyemigrować 2,3 mln ludzi; w tym głównie „niespokojnych duchów”, a więc potencjalnych przywódców rewolucji, którym władza w sposób szczególny starała się obrzydzić życie. Inną kontrowersyjną tezą Klaty jest stwierdzenie, iż byli przywódcy PZPR („postkomuniści”) po transformacji ustrojowej stali się najbardziej światłymi, oczytanymi i znającymi języki ludźmi, którzy ponownie stanęli na czele państwa. W jego opinii musieli oni zatem być szkoleni i przygotowywani na zmianę od dłuższego czasu. W pierwszym odcinku „Systemu 09” uderza przede wszystkim notoryczne nazywanie krajów bloku wschodniego „komunistycznymi”. Ludzie o – wydawałoby się – szerszych horyzontach myślowych, którzy zostali zaproszeni do udziału w programie powinni zdawać sobie sprawę, że samo stwierdzenie „państwo komunistyczne” to oksymoron, a nazywanie w ten sposób Polski Ludowej jest nie lada omyłką natury semantycznej. Więcej nawet – nazwanie PRLu socjalizmem także byłoby błędne, ponieważ – pomimo robotniczego charakteru państwa – zwykli obywatele nie mieli jakiegokolwiek wpływu ani na procesy produkcyjne, ani na władzę. Ponadto system gospodarki centralnie planowanej został krajowi nad Wisłą oktrojowany przez Stalina, zamiast powstać, zgodnie z tezami Marksa, pod wpływem rewolucji. Zatem jeśli w określaniu systemu panującego w środkowowschodniej Europie w latach 1945 – 91 koniecznie chcielibyśmy używać terminu „komunizm”, to należało czynić to ze świadomością, że była to odmiana tego ustroju w wersji stalinowskiej; a dla tej lepiej może zastosować określenie „omunizm” – zmiana nieznaczna, ale bardziej odpowiadająca realiom. Jeśli jednak w komentowaniu rzeczywistości chcielibyśmy zachować maksimum precyzji, najtrafniejszym określeniem dla systemu w PRLu i innych ”demoludach” byłoby stwierdzenie „państwa robotnicze z biurokratycznymi deformacjami”. Co się zaś tyczy tez padających w „Bez święta” po ich dokładnym wysłuchaniu i konfrontacji z rzeczywistością trudno wyzbyć się wrażenia, iż pozbawiono je szerszego kontekstu historyczno – politycznego. Przy tego rodzaju rozważaniach należałoby chyba wychodzić od starej prognozy rosyjskiego rewolucjonisty i twórcy opozycji antystalinowskiej Lwa Trockiego, zdaniem którego w zdeformowanych biurokratycznie krajach robotniczych wszelkie osiągnięcia gospodarcze będą „przejadane” przez nadmierne rozbudowaną biurokrację. Biurokrację, która – jako bardzo heterogeniczna i chwiejna kasta – będzie odgrywała rolę swoistego obrońcy robotniczych podstaw państwa, tym samym strzegąc swojej pozycji i swoich wpływów. Niemniej jednak w 1985 roku sytuacja uległa zmianie – do władzy w Związku Radzieckim doszedł Gorbaczow, który dawał wyraźne sygnały, że w sprawy wewnętrzne państw bloku wschodniego mieszać się nie będzie. Wtedy zapewne elita partyjna w PZPR zrozumiała, że systemu gospodarki centralnie planowanej dłużej utrzymać się nie da, i postanowiła świadomie doprowadzić do restauracji kapitalizmu w porozumieniu z opozycją. W ten sposób w grudniu 1988 roku rząd – jeszcze w całości PZPRowski – przeforsował ustawę Mieczysława Wilczka, w myśl której podejmowanie i prowadzenie prywatnej działalności gospodarczej było dozwolone w granicach prawa. Rok później Sejm kontraktowy – w którym 2/3 głosów mieli posłowie PZPR - przegłosował wprowadzenie terapii szokowej. Należy jednakże zaznaczyć, że członkami PZPR było 10 proc. Polaków, a dzięki transformacji wzbogaciła się jedynie elita partyjna. Tysiące ludzi, postrzeganych przez mainstream jako „postkomuniści”, zwyczajnie zubożało poprzez restaurację kapitalizmu. Co się zaś tyczy fali emigracji, fakty podane w „Systemie 09” są po prostu fałszywe. W latach 1980 – 90 z Polski wyjechało nie mniej niż 200 tys., i nie więcej niż 400 tys. osób[1]. W kwestii opozycji, odpowiedzialność za zdradę ideałów pierwszej „Solidarności”, która walczyła o „socjalizm bez wypaczeń” ponosi nie tylko partyjna elita, która skutecznie zahamowała rozwój ruchu w chwili, gdy zrzeszał on 9,5 mln ludzi, ale także jego prawicowe skrzydło, które szybko doszło do głosu i sprowadziło robotników na manowce kapitalizmu. Dlatego teza Jarosława Urbańskiego jakoby to stan wojenny pogrzebał szanse na wprowadzenie demokratycznego zarządu nad środkami produkcji jest mocno na wyrost; tym bardziej, że nad Polską wisiała realna groźba interwencji wojsk sowieckich, a wewnątrz kraju mogły już niebawem rozpocząć się starcia robotników z milicją i wojskiem na dużą skalę. Ponadto Urbański – jako działacz Federacji Anarchistycznej – z pewnością nie dostrzega, że żywiołowość strajków w 1980 i 1981 roku nie mogła sama z siebie doprowadzić do pożądanych przemian, bowiem ruch masowy bez odpowiedzialnego przywództwa nie jest w stanie samodzielnie sformułować politycznych postulatów radykalnego przekształcenia rzeczywistości. A już na pewno nie było w stanie (i nie chciało!) tego zrobić prawicowe kierownictwo „Solidarności”, finansowane przez USA. Warta przemyślenia jest także teza, że pomimo pozornego spełnienia życzeń Polaków „coś poszło nie tak”. Klata słusznie zauważa, iż w sklepach mamy pełne półki, istnieje względna (bardzo względna!) wolność słowa i granice są otwarte, ale jednak gros społeczeństwa odczuwa niedosyt. Jest to związane z tym, że system kapitalistyczny potrafi – w imię zysku bogaczy – skutecznie zatruwać życie zjawiskami takimi, jak bezrobocie, elastyczne formy zatrudnienia, wyzysk i niepewność jutra. Do tego dochodzą oligarchizacja władzy, prowadząca do podziału na „my i oni”, a także powstałe w latach 90. na masową skalę i nieznane wcześniej patologie społeczne. Pierwszy odcinek „Systemu 09” warto zatem obejrzeć, ale nie należy bezkrytycznie przyjmować wszystkich zawartych w filmie stwierdzeń, choć przyznać trzeba, że cel jego produkcji, a więc zmuszenie do zastanowienia nad przemianami ustrojowymi, został z całą pewnością spełniony. Jak na ironię w rzekomo „wolnym i demokratycznym” kraju, jakim ma być III RP zdecydowano się jednak wyemitować tylko jeden odcinek serialu, który pokazał transformację ustrojową od strony niewygodnej dla władz. Przypisy: 1. „Vademecum matura 2009” wyd. Operon, str. 204. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |