|
Poziom produkcji w naszym kraju w 2003 roku był o 60% wyższy niż w 1989. Jednocześnie realne płace pozostały na właściwie nie zmienionym poziomie. |
Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej. |
| Bój się i pracuj – jak długo jeszcze? |
|
|
| 19.12.2006. | |
|
Rok 2006 można spiąć klamrą wielu wydarzeń dotyczących świata pracy. Były to wydarzenia tragiczne, były też wydarzenia świadczące o solidarności pracowników. Wszystkie te wydarzenia łączy jedno: coraz większa marginalizacja elementarnych praw ludzi pracujących na wzrost PKB i innych skrótów świadczących, według niektórych, o prężnie rozwijającej się polskiej gospodarce. Symbolicznym ukoronowaniem tego procesu był przebijający się do mediów pomysł likwidacji Święta Pracy, wymazania majowego święta z kalendarza. To, w opinii rządzącej czeladki, „komusze” święto zaśmieca jedynie kalendarz. Wszak lepiej tegoż dnia obchodzić święto św. Józefa Robotnika, choć drugi człon też może się komuś źle skojarzyć. Nieistotne w tym momencie, czy pomysł zostanie zrealizowany, czy nie. Władza pewnie nie będzie się chciała zbłaźnić do reszty i sobie odpuści. Chodzi w tym całym zamieszaniu o coś zupełnie innego. O trend, który przybiera na sile. O spychanie na margines marginesu tych wszystkich, którzy mogą o sobie powiedzieć – pracownicy. Bez wyszczególniania na górników, nauczycieli, czy listonoszy. Jest to trend charakterystyczny dla porządku kapitalistycznego, a zarazem trend powodujący równie mocną reakcję. Koniec roku pokazuje, że cierpliwość co niektórych wyczerpuje się. Kryterium podziału zawodów ze względu na tzw. ryzyko zawodowe musi ustąpić miejsca zupełnie innemu kryterium. Otóż każda praca w obecnych realiach gospodarczych niesie za sobą taką samą dawkę ryzyka i strachu. Są to strach przed jej utratą z byle jakiego powodu oraz ryzyko przed poniesienia ciężkiego uszczerbku na zdrowiu podczas jej wykonywania, nie wyłączając śmierci. I nieważne, czy będzie to śmierć w wyniku podziemnej katastrofy górniczej, czy w wyniku wycieńczenia organizmu kasjerki w supermarkecie, pracującej 12-tą godzinę. Tak, dzisiaj praca to rzecz o wiele bardziej niebezpieczna od każdego sportu ekstremalnego, wciskanego nam na każdym kroku przez biura podróży, bądź innych pośredników. Na nic wszechogarniające nawoływanie o „robieniu karier”, o „braniu spraw w swoje ręce”, wolny rynek wykańcza, zaciskając swoją, jak zwykle niewidzialną rękę na szyi każdego, kto myśli, że ów rynek zawojuje. Stwierdzenie, że nic nie może trwać wiecznie, powoli zaczyna się przebijać przez okopy strachu i pokory przed pracodawcą, który jawi się jako zbawiciel, którego trzeba całować po nogach, za możliwość rozpoczęcia pracy na okres próbny, jakby był co najmniej dawcą jakiegoś ważnego organu. Świadomość wśród pracowników wzrasta, wszak innego wyjścia nie ma. Dlatego pracownicy poczty zbuntowali się przeciwko folwarcznym warunkom pracy, dlatego pracownicy „Jelfy” nie chcą stać się kozłami ofiarnymi w aferze, która wstrząsnęła krajem, dlatego wrze w środowisku górniczym po ostatnich tragicznych wydarzeniach, dlatego wreszcie pracownicy super- i hipermarketów nieśmiało, ale jednak decydują się na zakładanie w wielkiej konspiracji struktur związkowych, czy wręcz na proces ze swoim pracodawcą. Widać więc gołym okiem ogromną przepaść, jaka występuje w każdym kapitalistycznym państwie, przepaść między klasą wyzyskiwaną, pracownikami, a tymi którzy w przebłyski łaski pozwalają im zasilać szeregi wyrobników w ich zakładach pracy. Widoczna jest również ogromna alienacja władzy, która zajęta wojenkami na górze, obrzucaniu się teczkami, oskarżeniami zupełnie zapomniała o „dole”. Co krok karmi „lud” kolejnymi, żenującymi igrzyskami, byleby tylko zająć go czymś, co odwróci wzrok od realnych problemów. Lustracja, seksafery, zmiany sojuszy, to wszystko już było. Coraz więcej osób to widzi i wyciąga wnioski. Coraz więcej ludzi ma dosyć, a najskuteczniejszą tarczą dla władzy jest tworzenie dogodnych warunków pracy…za granicą. W Irlandii i innych krajach Polacy mają już swoje osiedla, parafie, szkoły, sklepy. Nie narzekają (ci, którym się jakoś udało), ale do czasu, kiedy obudzą się i zdają sprawę z tego, z czym próbują przebić się socjaliści, że kryzys kapitalizmu, jaki obserwujemy, to kryzys globalny. Prędzej, czy później dotknie on pracowników w krajach bogatego Zachodu. Już dotyka, jednak ten proces przebieg nieco inaczej niż w Polsce, ale i to się zmieni. Wystarczy spojrzeć do lokalnej prasy francuskiej, hiszpańskiej, czy brytyjskiej. „Wyklęty lud” powstaje także tam. Ale nie wszyscy pomieszczą się na Zachodzie, zwłaszcza, że z przyrostem pracowników (pardon, wyrobników) przybywa tam również polskich bezdomnych, wyrzuconych z pracy, oszukanych. Brak alternatywy doskwiera również tym, którzy zdecydowali się na „saksy”. Ziemia obiecana okazała się fatamorganą, złudzeniem. Koniec roku, to niemal tradycyjnie okres podsumowań, życzeń, bilansów. Niech tradycji stanie się zadość. Z jednej strony ogromny wyzysk, który obnaża słabość obecnej lewicy, pod postacią SLD, obnaża również słabość polityki wielu związków zawodowych. Ludzie pracy nie będą wiecznie czekać na decyzje liderów związkowych, w większości przypadków zamkniętych w swoich gabinetach. Środek ciężkości przechodzi na ich stronę, ale potrzebują oni wsparcia ze strony silnego ideowo i organizacyjnie przedstawicielstwa. Istnieją związki zawodowe, szczególnie górnicze, mające aspiracje stworzenia jednego frontu pracowniczego, niezamykania się w obrębie własnej branży. Takie właśnie inicjatywy godne są poparcia i jest to też sygnał dla lewicy, która winna wreszcie otworzyć się na środowiska związkowe, zacząć działać oddolnie. Proszę państwa, czas biegnie nieubłaganie, szczególnie ludziom pracy, nie można pozwolić, by mozolnie odradzająca się awangarda ruchu pracowniczego skazana była na izolację. Nie można pozwolić sobie na bycie kalką, czy lustrzanym odbiciem warstwy rządzącej. Nie zapominajmy o celu, gdy chcemy zbudować ruchu. Budowy takiego ruchu, zorganizowanego, świadomego swoich celów, wypada i trzeba życzyć w czasie, kiedy „wszyscy wszystkim ślą życzenia”. Żeby wykonując swoją pracę, człowiek, miast powtarzać „bój się i pracuj”, zakrzyknął – „nie lękaj się!” |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |