Strajk generalny w Hiszpanii - relacja naocznego świadka Drukuj Email
Napisał(a): Viveca Sta. Catalina ["El Militante" - Hiszpania]   
21.06.2001.

Zanim przejdę do szczegółów, chciałam powiedzieć iż wczorajszy strajk generalny wywarł na mnie ogromne wrażenie i był wydarzeniem naprawdę spektakularnym!

O 4 rano w kilkadziesiąt osób (z "El Militante", CC. OO., UGT oraz inni ochotnicy ["El Militante" hiszpańskie pismo socjalistyczne, CC. OO. i UGT - dwie największe centrale związkowe w Hiszpanii - przyp. tłum.]) poszliśmy przygotowywać się i agitować ludzi do wzięcia udziału w pikietach i strajku. Najpierw podzieliliśmy się na 5 grup i obeszliśmy wszystkie fabryki w okolicach Avilés [miasto w Asturiach w północno-zachodniej części Hiszpanii - przyp. tłum.]. Wkrótce okazało się, że właściwie wszystkie zakłady pracy były zamknięte, za wyjątkiem tych które oferowały tzw. usługi minimalne oraz paru innych, których pracownicy - pomimo strajku - poszli do pracy. Większość jednak z tej ostatniej grupy udało się nam przekonać i wkrótce dołączyli się do nas.

Potem o 9 rano wszystkie grupy spotkały się i razem wyszliśmy na ulice Avilés, aby przekonać się czy wszystkie sklepy i inne punkty handlowe są zamknięte. Generalnie wszystkie były nieczynne, tylko trochę drobnych sklepików zdecydowało się na pracę tego dnia, aby uchronić się przed stratą zysków, ale koniec końców wszyscy pracujący w nich przyłączali się do nas. Często jednak zdarzało się nam spotkać sklepy dużych sieci supermarketów otwarte tylko dlatego, że szefowie zagrozili swym pracownikom wyrzuceniem z pracy w razie wzięcia udziału w strajku. Tacy pracownicy, przeważnie kobiety, czekali aż przyjdziemy, aby poprosić nas o interwencje u szefa i zmuszenie go do zamknięcia sklepu. I tak też zawsze robiliśmy, zawsze też z dobrymi rezultatami. Tak samo było i w okolicach Avilés. Koniec końców otwarty pozostał tylko jeden bar, którego pracownicy postanowili na przekór wszystkim kontynuować pracę.

W Avilés i okolicach 20 czerwca do pracy nie poszło 97% pracowników (!!!), tak więc śmiało mogę powiedzieć, iż praktycznie wszyscy tutaj strajkowali. Tak samo było w całych Asturiach, gdzie na strajk poszło 95% pracowników!!! Była to część Hiszpanii, w której zastrajkowało najwięcej robotników w całym kraju. Tak ogłosili lokalni liderzy CC. OO. i UGT po zakończeniu manifestacji w Oviedo [stolica Asturii - przyp. tłum.], która była ogromnym sukcesem. Przyszło ponad 100,000 osób! W powietrzu wyczuwało się wściekłość ludzi na prawicowy rząd, ale także i trochę rezygnacji. Wydaje mi się, że obecnie ludziom troszkę udzielają się pesymistyczne nastroje i nie wierzą, iż uda się nam wygrać z rządem. Dzieje się tak chyba przede wszystkim dlatego że rozczarowani są zachowaniem się ich central związkowych, które - choć oficjalnie poparły strajk - to jednak według większości ludzi zapewne w niedługim czasie wrócą do tej farsy, jaką były „negocjacje” z rządem i polityka tzw. „pokoju socjalnego”. Pod koniec demonstracji przemawiali przedstawiciele CC. OO. i UGT, którzy jednym głosem mówili, że jeśli rząd nie wycofa się, ogłoszą kolejny strajk generalny i że oni nie zrobią ani jednego kroku do tyłu. To bardzo ważne i pozytywne! Ich przemówienia utrzymane były w bardzo wojowniczym tonie, padły nawet groźby pod adresem rządu. Słuchając ich można było odnieść wrażenie, iż wypowiadają wojnę Aznarowi. Oczekujemy, iż walka będzie trwała nadal i nie minie dużo czasu, zanim zorganizowane zostaną kolejne protesty.

Rząd narzucił związkom zawodowym tak wysokie poziomy usług podstawowych [prace w kluczowych sektorach gospodarki i dla funkcjonowania państwa, które muszą być wykonane przez pracowników w czasie strajku - przyp. tłum.], których te nie mogły zaakceptować. Wydaje mi się, że rząd zrobił to po to, aby stworzyć jeszcze jeden problem i odwrócić uwagę robotników od powodów, dla których zwołany został ten strajk generalny i aby móc dalej oskarżać związki o brak woli i chęci do rozmawiania z rządem. Tak samo sprawa się ma z tym, co mówią robotnikom, poprzez kontrolowane przez nich środki masowego przekazu. Twierdzą, że „reforma” zasiłków dla bezrobotnych polegająca na ich drastycznym ograniczeniu [bezpośredni powód strajku generalnego z 20 czerwca - przyp. tłum.], służyć będzie tym pracownikom, którzy naprawdę chcą pracować, bo ci którzy długo są na bezrobociu to same lenie, które nie pracują, bo nie chce im się. W ten sposób całą winę zwalają na bezrobotnych i podsycają przesąd, którzy rzekomo ma tłumaczyć ich „reformy”. Kłamią także w żywe oczy mówiąc, iż ludzie nie uczestniczyli we wczorajszym strajku. Jednak wszystkie te ich zabiegi idą na marne - ludzie nie są głupcami. Wczoraj rząd ogłosił, że tak naprawdę na strajk w całym kraju poszło 15% (!!!) ludzi. Nie wydaje mi się, żeby oni sami wierzyli w to, co mówią...

Choć jeszcze nie wiadomo dokładnie ile robotników wzięło udział w strajku w całej Hiszpanii, to szacuje się ich liczbę na mniej więcej 85%. Dotarły do mnie jednak informacje o tym, iż w Madrycie było trochę problemów z policją Wydaje mi się, ze nawet kilku naszych towarzyszy z El Militante zostało zatrzymanych, a jeden ranny w głowę - miejmy nadzieję, że niegroźnie!

Muszę przyznać, iż udział w strajku, pikietach, a potem w manifestacji wywarł na mnie ogromne wrażenie. To wspaniałe uczucie, wiedzieć tylu ludzi zjednoczonych w walce o jedna i tę samą słuszna sprawę - sprawę pracowniczą. Po raz kolejny mogłam się także przekonać o niesamowitej sile, jaką posiada klasa robotnicza.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing