|
Portal socjalizm.org jest częśćią międzynarodowej kampanii Hands off Wenezuela, która solidaryzuje się ze zdobyczami rewolucji boliwariańskiej. |
| Gdy płonie Olimpia |
|
|
| Napisał(a): Tomasz Rafał Wiśniewski [Nowy Tygodnik Popularny] | |
| 18.10.2007. | |
|
Grecka tragedia wydaje się nie wymagać komentarza. Peloponez w ogniu, Ateny zagrożone kataklizmem, dziesiątki śmiertelnych ofiar i kompletnie bezradni ludzie, którzy w przerażeniu spoglądają na płonący dorobek ich całego życia. Nasuwają się proste wnioski: niszcząca siła żywiołu, silne wiatry, wysokie nawet jak na Grecję temperatury i szaleni podpalacze, którzy nie bacząc na konsekwencje inicjują kolejne ogniska pożogi stanowią bezpośrednie przyczyny ogromnego nieszczęścia. Potrzebna jest zatem solidarność, międzynarodowa pomoc i ludzkie współczucie. Niestety, sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana i chwila pogłębionej refleksji sprawia, że z greckiego koszmaru wyłania się obraz bardziej przerażający, niż płomienie szalejące w kolebce europejskiej cywilizacji. Cywilizacji, która powołała do życia Rozum, Piękno i Dobro, ale która jednocześnie zrodziła swoje najpotworniejsze demony – bezwzględność, zawiść, chciwość, jednym słowem – własność. Wszyscy chcielibyśmy, żeby poszukiwani przez greckie organy ścigania podpalacze okazali się zwykłymi szaleńcami pragnącymi, niczym Herostrates, ujrzeć swą potęgę we wszechogarniającym akcie destrukcji. Niestety, jeśli nawet wielu z zatrzymanych okaże się ludźmi niespełna rozumu dostrzegającymi w możliwości uwolnienia niszczycielskiego żywiołu szansę na zamanifestowanie swojej zwichrowanej podmiotowości, prawdziwymi winowajcami pozostaną ci, którzy z pełną świadomością uruchomili spiralę zdarzeń prowadzącą do obecnego koszmaru. Podpalenia greckich lasów nie są bowiem żadną nowością i każdy, kto choć trochę zna tamtejsze realia wie doskonale, co się za nimi kryje. Chodzi tu o nic innego, jak o zwykłą kalkulację związaną z niebotycznymi cenami osiąganymi przez działki budowlane, których podaż jest tam dziś w zasadzie bliska zeru. Niezwykle atrakcyjna dla urlopowiczów Grecja przeżywa ostatnim czasy ogromny boom inwestycyjny w branży turystycznej, a to z kolei w sposób oczywisty podnosi ceny nieruchomości pod niebiosa. Problem polega na tym, że w zasadzie nie istnieją już dziś żadne atrakcyjne lokalizacje, w których można by usytuować kolejne projekty, a przeznaczenie pod nie ziemi rolnej najzwyczajniej w świecie nie wchodzi w rachubę. Nie jest również możliwe, aby bardzo uboga w tereny leśne Grecja pozwoliła sobie na dalszą deforestację dokonywaną w imię zysków ewentualnych inwestorów. Zupełnie inaczej wygląda sprawa z terenami zniszczonymi przez pożary. Na nich od dawna prowadzi się praktykę karczowania pogorzelisk i przeznaczania w ten sposób uzyskanych terenów pod cele budowlane. To, jakie zyski można w ten sposób osiągnąć, jest zaś sprawą oczywistą. Ten przerażający proceder od dawna znany jest greckim władzom i od pewnego czasu podejmują one wiele wysiłków mających na celu jego ukrócenie. Na przeszkodzie stoją jednak „żelazne” zasady prawa własności, które nie pozwalają, poza w sposób oczywisty udowodnionymi przypadkami podpaleń, na narzucanie właścicielom postępowania z terenami popożarowymi. Kiedy więc warunki pogodowe stają się tak korzystne dla planowych podpaleń, jak te, z którymi mieliśmy do czynienia tegorocznego lata, pokusa łatwego zarobku staje się nieodparta, szczególnie w sytuacji, kiedy wszystkie władze zajęte są ratowaniem ludzi i mienia a nie podejmowaniem szczegółowych dochodzeń. Płonący Peloponez w niezwykle bolesny sposób potwierdza oczywistą skądinąd tezę, iż w społeczeństwie opartym na prymacie własności, wszelkie granice moralności i człowieczeństwa idą do lamusa za każdym razem, gdy na horyzoncie pojawia się możliwość uzyskania znaczących zysków. Ludzkie dramaty i tragedie okazują się w konsekwencji nie wynikiem działania zaniedbanych od dawna bóstw Olimpu lecz piekielnej, aczkolwiek niezwykle „logicznej” i „ludzkiej” kalkulacji. Kalkulacji, która leży u samych podstaw panującego porządku. Wie o tym doskonale grecki premier Kostas Karamanlis, który w swoim niezwykle dramatycznym przemówieniu zapowiedział jednoznacznie, iż wszystkie tereny objęte tegorocznymi pożarami zostaną ponownie zalesione. Ta całkowicie słuszna, choć może o kilkadziesiąt godzin spóźniona zapowiedź, może przynieść przynajmniej ten skutek, iż ilość kolejnych podpaleń znacznie zmaleje, co w konsekwencji pozwoli na stopniowe opanowywanie sytuacji. Rzecz jasna, w niczym nie zmniejszy to ogromu poniesionych już strat, których na obecnym etapie nie sposób wprost oszacować. Las, jak często przypominają o tym tabliczki gęsto rozstawione na terenie naszego kraju, rośnie jednak bardzo wolno i jeszcze przez wiele dziesięcioleci Grecja nosić będzie blizny przypominające o obecnej katastrofie. Nieodwracalne pozostaną natomiast na zawsze krzywdy i tragedie, które stały się udziałem tysięcy ludzi. Ludzi, którzy utracili swoich najbliższych bądź wszystko, co było owocem ich ciężkiego życiowego trudu. Wobec łun nad Grecją już dziś można pokusić się o refleksję znacznie głębszej natury, niż ta, która nakazuje nam najzwyklejsze ludzkie współczucie. Jest to refleksja o charakterze naszej dzisiejszej cywilizacji. Cywilizacji, która samą siebie przedstawia jako szczytowe osiągnięcie ludzkiego ducha i która ma w sobie na tyle dużo tupetu, by próbować narzucać ją innym. Cywilizacji, która w istocie może poszczycić się osiągnięciami zapierającymi dech i która rzeczywiście wypracowała w trakcie swych dziejów niedościgłe wzorce humanizmu i ludzkiej racjonalności. Cywilizacji, która jednocześnie dotarła najwyraźniej do ślepego zaułka, z którego wydobyć ją może jedynie potężny wstrząs. Musi to być wstrząs o charakterze zarówno intelektualnym, jak i społecznym. Wstrząs, który pozwoli wyrwać się nam ze stalowego uścisku instrumentalnej racjonalności zaprzęgniętej do bezwzględnego realizowania interesów panowania opartego na niepodważalnym charakterze własności. Własności, która z każdym dniem staje się nie tylko coraz bardziej krwiożercza, ale w konsekwencji – coraz bardziej autodestruktywna. Ta autodestrukcja obejmuje już dziś każdego z nas z osobna i wszystkich nas razem. Zamknięci w logice rynku i wymiany coraz częściej dokonujemy wątpliwych moralnie wyborów, coraz częściej posługując się perwersyjną logiką „mniejszego zła”. Bardzo często, to „mniejsze zło” okazuje się potworem, przy którym mityczne greckie stwory zdają się potulnymi zwierzakami rodem z niewinnych baśni. Ten potwór po raz kolejny udowodnił swą potęgę, tym razem, u stóp naszej zbiorowej kołyski. A kiedy płonie już kołyska, nie wystarczy zakrzyknąć: gore! Trzeba jak najszybciej schwycić potwora i skręcić mu kark. Raz na zawsze. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |