|
Redakcja socjalizm.org posiada własny kanał filmowy - SocjalTV. Zapraszamy do oglądania i współpracy. |
| Po strzałach w Rawalpindi |
|
|
| Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org] | |
| 31.12.2007. | |
|
27 grudnia 2007 r. Benazir Bhutto, przywódczyni Pakistańskiej Partii Ludowej, występuje na wiecu w Rawalpindi. Otoczona przez tłumy wiwatujących zwolenników, zapewne nie domyśla się, że to jej ostatnia publiczna przemowa. Przy wsiadaniu do swojego auta Bhutto pada ugodzona dwoma kulami. Tego samego dnia umiera. Imienia sprawcy nie poznamy chyba nigdy – wysadził się w powietrze, zabijając dalsze kilkanaście osób. Zamach ten dodatkowo skomplikował i tak dramatyczną sytuację w Pakistanie. Po zniesieniu stanu wyjątkowego i pożegnaniu prezydenta Musharrafa z generalskim mundurem Pakistańczycy mieli po raz pierwszy od wielu lat demokratycznie wybierać swoich reprezentantów do zgromadzeń lokalnych i krajowych. Wprawdzie zabójstwo Bhutto nie spowodowało (jeszcze?) nowego zawieszenia w kraju swobód obywatelskich, było jednak istotnym ciosem dla Partii Ludowej, która przed wyborami mogła być prawie pewna korzystnego dla siebie wyniku wobec rosnącego poparcia ze strony pracowników Pakistanu. Wzrosło ono jeszcze pod wpływem postawy działaczy PPL w czasie funkcjonowania stanu wyjątkowego. Aktywiści ci byli wyjątkowo widoczni w ruchu opozycyjnym wobec dyktatury. Widać było też, jaką popularnością już cieszą się wśród swoich wyborców. Przykładem niech będzie tu historia Mansoora Ahmeda, parlamentarzysty marksistowskiego skrzydła wewnątrz PPL. Działacz ten został aresztowany w trakcie spotkania ze swoimi zwolennikami, jednak by przetransportować go do aresztu władze potrzebowały zaangażowania szczególnych środków, gdyż ludzie byli gotowi w razie potrzeby bronić działacza i uniemożliwili pierwszą próbę jego zatrzymania. Myśląc w kategoriach dialektycznej analizy społecznej nie jest trudno wskazać, komu na śmierci Benazir Bhutto najbardziej zależało. Pakistańska Partia Ludowa – a zwłaszcza jej lewicowe skrzydło – była w stanie w ostatnich latach zbudować autentyczną alternatywę zarówno dla panującego w Pakistanie porządku, jak i przede wszystkim dla terroryzmu islamskiego. Również w tej kampanii działający w PPL marksiści podkreślali potrzebę głębokich przemian polityczno – społecznych w Pakistanie, przedstawiali ich konkretne projekty i upowszechniali swoje idee. Posługując się z kolei terminologią wolnego rynku – tworzyli tym samym silną konkurencję wobec radykalizmu religijnego (w tym wypadku islamskiego), który swoich zwolenników rekrutuje właśnie z grona ludzi zrozpaczonych, niewidzących w swoim życiu szans na zmiany na lepsze, a zatem gotowych na wszelkie poświęcenia dla uzyskania obietnicy raju po śmierci. Zamach na Bhutto to nie pierwszy przypadek agresji wymierzonej w działaczy socjalistycznych z PPL. Przypomnijmy tylko sytuację, w której dwójka lewicowych działaczy wieszających plakaty wyborcze została zaatakowana przez grupę agresywnych islamistów i nadzwyczajnemu szczęściu zawdzięcza wyjście cało z opresji. Jednak nie tylko radykalizm islamski widział głównego wroga w Partii Ludowej. Partia Benazir Bhutto – zwłaszcza działający w niej marksiści – stanowili zagrożenie dla całego dotychczasowego pakistańskiego status quo. Głoszona przez PPL propozycja przebudowy społecznej nie mogła podobać się ani miejscowym służbom specjalnym, ani miejscowym biurokratom, ani klasie najbogatszych, na ogół zawdzięczających fortuny brudnym interesom. Zbrodnia popełniona 27 grudnia 2007 w Rawalpindi stanowi zbrodnię przeciwko całemu ruchowi ludowemu w Pakistanie, pokazuje z jednej strony, jak daleko poszła degradacja życia politycznego w tym kraju, a zarazem – jak bezwzględnie kontrrewolucja obchodzi się z wszelkimi postępowymi siłami. Dorobek polityczny Benazir Bhutto pozostanie zapewne kwestią sporów i kontrowersji, a ona sama nie zyska raczej stałego miejsca w panteonie bohaterów lewicy. Mimo tego zamach na nią musi być bowiem traktowany jako uderzenie w ruch masowy jako całość. Można wprawdzie z dużym prawdopodobieństwem gdybać, że w razie uzyskania po raz trzeci teki premiera liderka PPL nie realizowałaby oczekiwań mas ludowych Pakistanu (zwłaszcza mając w pamięci jej wcześniejszą działalność jako szefowej rządu), jednak sam fakt uzyskania przez Partię Ludową zasadniczego wpływu na kraj byłby ważnym krokiem naprzód dla ruchu pracowniczego. Wywieranie wpływu na rządzącą partię, stały kontakt na linii rządzący – wyborcy - to wszystko niezwykle ważne doświadczenia dla ruchu w kraju, gdzie tradycja lewicowej demokracji bezpośredniej pozostaje nadal młoda. Nawet gdyby rządy Benazir Bhutto miały ponownie okazać się rozczarowaniem, to mogłyby stać się ważną szkołą dla aktywistów pakistańskich i zwykłych obywateli tego kraju. Czy jest bowiem lepszy sposób budowania masowej świadomości, niż poprzez własne doświadczenia? Czy teraz masy pakistańskie będą mogły te doświadczenia zdobyć? Z jednej strony należy pamiętać, że Benazir Bhutto nie była uosobieniem całej partii. PPL będzie istniała nadal i nadal będzie główną formacją, która w oczach przeciętnego pracownika pakistańskiego stanowi dla niego szansę na zmiany. Nie da się zabić ruchu, zabijając jednego człowieka. Dowodem na to były spontaniczne wystąpienia i zamieszki, jakie wybuchły po śmierci Bhutto, dowodem były tłumy na jej pogrzebie. Dalszych dowodów nie brakuje zresztą także – jeśli ograniczyć się tylko do Pakistanu - we wcześniejszej historii PPL. Z drugiej strony – po zamordowaniu jednego z najpopularniejszych polityków w kraju nie byłoby specjalnym zaskoczeniem przełożenie wyborów parlamentarnych (planowanych na 8 stycznia), a nawet ponowne wprowadzenie stanu wyjątkowego. Tu jednak ponownie powinni odezwać się sami najbardziej zainteresowani, czyli pracownicy Pakistanu. Zorganizowany ruch ludowy ma wielką siłę i może wywierać realny wpływ na rządzących. Wyborcy PPL mają teraz do zrobienia tylko jedno – zakończyć opłakiwanie zamordowanej Bhutto i podjąć dalszą walkę o planowane przeprowadzenie wyborów, o zakończenie dyktatury i demokrację w Pakistanie. Dobrze zorganizowany ruch z mądrym kierownictwem jest w stanie pokonać nawet te trudności, jakie dziś piętrzą się przed nim w Pakistanie, a w dalszej perspektywie rozpocząć zmagania o początek socjalistycznych przekształceń w kraju. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |