Gdzie praca i chleb? Drukuj Email
Napisał(a): Michał Malinowski [socjalizm.org]   
07.05.2007.

Polska, pomimo wielu przeszkód na drodze, od kilkunastu lat dzielnie idzie drogą kapitalizmu. Jednak podążając ku zachodniemu dobrobytowi, zupełnie odrzuciła wszelkie zdobycze i dorobek ruchu pracowniczego. Efekty tego widoczne są gołym okiem. Ludzie nie są w stanie zaspokoić swych podstawowych potrzeb, czują się całkowicie ignorowani.
 
Chcemy godnie żyć!

Dla każdego dach nad głową jest najbardziej podstawową potrzebą człowieka. Lecz w czasach dzikiego kapitalizmu w Polsce jest on towarem, za który trzeba słono zapłacić. Ceny mieszkań sprawiają, że kupno domu dla przeciętnego obywatela staje się przysłowiowym marzeniem ściętej głowy. Ale nawet jeśli w sobie znany sposób stanie się szczęśliwym posiadaczem własnego kąta, to czynsz i opłaty eksploatacyjne pochłoną co najmniej 40% budżetu domowego.
Liczba ludzi żyjących poniżej minimum egzystencji rośnie z roku na rok, bez względu na to jakie partie rządzą, jakie reformy są zaprowadzane i jak bardzo wolny jest rynek.
 
Płace? W latach 2000-2005 wydajność pracy wzrosła o 43%, zaś wynagrodzenie w sektorze prywatnym 7%. Kto ukradł 36%?!

Robotnicy na łasce prawicy

Czy ktoś pamięta jeszcze, że wiele ważniejszych postaci „Solidarności” obiecywało miedzy innymi polepszenie się losu robotników? Czy coś udało się na tym polu osiągnąć? Prawa pracownicze są w Polsce łamane na niespotykaną skalę. Nagminnie zwalcza się wszelkie związki zawodowe i organizacje pracownicze. Niczym zaskakującym jest dziś fakt, że ludzie są zwalniani z pracy za zakładanie związku zawodowego lub bycie jego członkiem. Pomimo tego, że prawem pracownika jest taki związek założyć i zarejestrować, prawo w praktyce nie chroni go przed zwolnieniem za skorzystanie z tego prawa. Między innymi dlatego w Polsce tylko 14% robotników należy do związków zawodowych.

* * *

Oto jest efekt polowania na wiedźmy i nienawiści do socjalizmu i ruchu pracowniczego, która ogarnęła Polskę. Idąc na oślep w kierunku kapitalizmu polscy obywatele sami sobie zgotowali ten los. Nikt nie ma niczego zapewnionego, nikt nie może być spokojny o swoją przyszłość i nikt nie specjalnie może liczyć na to, że ktoś będzie bronić jego interesów. Pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś mogą jeszcze nastąpić jeszcze szczęśliwsze czasy dla tych, którzy dostali pusty los na tej loterii zwanej kapitalizmem i tym samym skazani zostali na przegraną.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing