|
Portal socjalizm.org jest częśćią międzynarodowej kampanii Hands off Wenezuela, która solidaryzuje się ze zdobyczami rewolucji boliwariańskiej. |
Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej. |
| Socjalizm a koncepcja boga |
|
|
| Napisał(a): Piotr Kuligowski [socjalizm.org] | |
| 30.10.2007. | |
|
Prawie każdy człowiek zadaje sobie fundamentalne pytanie – czy bóg istnieje? Od odpowiedzi na to pytanie (twierdzącej lub przeczącej) zależy, jak kształtować się będzie życie danego człowieka oraz jego otoczenia. Śmiało można postawić tezę, że wiara w jego istnienie jest objawem konformizmu, gdyż racjonalnie myślący człowiek odrzuca tę ideę jako niepotrzebną i szkodliwą. Wobec tego problemu lewica powinna zajmować jasne stanowisko oraz konfrontować go z ideałami, o które walczy.
Dlaczego z całym przekonaniem stwierdzić można, że boga nie ma? Odpowiedź na to pytanie tylko pozornie może wydawać się trudna. Jednak powiedzieć trzeba jedną rzecz – prośba o udowodnienie nieistnienia czegoś bliżej nieokreślonego mija się ze zdrowym rozsądkiem. Weźmy prosty przykład – co byłoby, gdyby ktoś wybiegł na ulicę i powiedział, że „kalimutuba” istnieje? Na pewno przechodzący ludzie nie zwróciliby na niego uwagi lub popukali się w czoło, uznając tego kogoś za osobę niespełna rozumu. Z domniemaniem istnienia boga jest jednak inaczej. Wierzący posługują się szczątkową logiką, zakładając np. że świat nie mógł powstać sam z siebie. Niestety, tego typu myślenie mogło znaleźć posłuch w dawnych czasach, kiedy ludzie nie mieli pojęcia o takich rzeczach jak DNA czy wyprawach w kosmos. U progu trzeciego tysiąclecia jednak wiara w takie bajki wydaje się być zupełnie nieuzasadniona. Kiedyś ludzie wierzyli w istnienie różnych, dziwnych istot. Średniowieczny człowiek był przekonany, że istnieją smoki. Wszelka dyskusja z tą osobą była niemożliwa, a dowodem przez niego wysuwanym mogło być choćby istnienie krokodyli w Afryce. Przecież, skoro na północy Afryki istnieją takie „mniejsze smoki”, to w jej sercu mogą się też znajdować duże gady, czyż nie? Innym dowodem na potwierdzenie ich egzystencji były kości dinozaurów, znajdowane tu i ówdzie. „Jakie istoty mogły być tak wielkie?” – zastanawiano się. Odpowiedź przychodziła sama. Bóg jest właśnie tym samym, co owe „kalimutuba” lub wspomniane gady ziejące ogniem. Jego idea została wykreowana przez ludzi żyjących tysiące lat temu, którzy nie rozumieli praw rządzących światem i starali się je tłumaczyć istnieniem doskonałego bytu, który wszystko stworzył, a teraz czuwa i steruje. Do czego takie myślenie doprowadziło? Zaczęły tworzyć się poszczególne religie, nad którymi zaczęli czuwać kapłani czy inni „guru”. Pojawił się nieznany wcześniej fanatyzm, który spowodował wybuch wojen religijnych na szeroką skalę. Wielu ludzi straciło życie. W imię czego? Trudno powiedzieć… Innym niepożądanym zjawiskiem jest przekonanie ludzi, że byt na ziemi jest tylko etapem wędrówki do lepszego świata. I to etapem trudnym, który musimy „przetrwać”. A przecież raj czy inne niebo jest miejscem, w którym panuje socjalizm! Czy ktokolwiek słyszał, żeby w jakiejkolwiek religii mówiono wyznawcom, że po śmierci pójdą do świata, w którym rządzi kapitał, jest własność prywatna, bezrobocie czy niesprawiedliwość? Oczywiście nie, bo twórcy każdego kościoła wiedzą, że kapitalizm jest zbrodniczy i umiejętnie to wykorzystują. Czemu więc ludzie nie chcą stworzyć sobie socjalistycznego raju w tym życiu? Odpowiedź na to pytanie jest prosta – wynika to właśnie z owego zobojętnienia ludzi światem doczesnym i wiarą, że w „życiu po życiu” (które, powiedzmy sobie jasno – nie istnieje!) trafią do świata, który będzie spełnieniem ich ziemskich oczekiwań. Wiara w boga ma więc działanie otępiające i zniechęcające ludzi do działania. Jest ona po prostu „opium mas”. Nasuwa się na tym etapie prosty wniosek – wszelkie religie to negatywne zjawisko, z którym należy walczyć. Trzeba też uświadomić sobie, że chrześcijaństwo czy islam rodziły się jako ruchy rewolucyjne, które dostrzegały konieczność głębszych zmian w społeczeństwie. Zawsze odbywało się to w sposób analogiczny – w miejscu, w którym panował głód, wojna czy niesprawiedliwość (takim miejscem była okupowana przez Rzymian Palestyna za czasów Jezusa) pojawiał się człowiek, który głosił, że jest „mesjaszem” i został wysłany, by zbawić ludzi. Nie ma się co dziwić, że mieszkańcy danych terenów słuchali jego nauk, skoro nie widzieli żadnej alternatywy wobec panującej wszędzie nieprawości. Trzeba jednak pamiętać, że religie nie zawsze powstawały jako stronnictwa antykapitalistyczne, gdyż nieraz chodziło po prostu o bunt wobec dalekiej od ideału rzeczywistości. Obecnie jednak wyznawanie tej czy innej religii wydaje się być pozbawione sensu, gdyż istnieją inne sposoby wyrażania swego niezadowolenia. Warto zastanowić się także nad następującą kwestią – jaki wpływ na rozwój religii ma kapitał? Wystarczy pojawić się w jakimkolwiek kościele na prowincji żeby zauważyć, że głównymi „aktorami” na mszach czy innego rodzaju obrządkach są lokalni bogacze. Obrazuje to ich hipokryzję – od poniedziałku do piątku wyzysk pracownika, a w niedziele pokazanie się w kościele i udowodnianie, że jest się człowiekiem dobrym i wierzącym. Poza tym religia daje takim ludziom pewnego rodzaju spokój duchowy. Bo co z tego, że płacą oni swym robotnikom głodowe pensje, skoro bóg ich kocha i na pewno im to wybaczy? Oczywiście, lokalny proboszcz czy wikariusz też ich nie napiętnują, bo po co tracić kogoś, kto da pieniądze na remont dachu i kwiaty do ozdoby ołtarza? Zresztą, im też zależy na nabiciu sobie kabzy, a nie głoszeniu słowa bożego czy innej, „szczytnej” idei. Wszak przeciętny proboszcz zarabia ok. 7 tys. złotych miesięcznie, a ojciec Rydzyk ze swoim mająteczkiem mógłby zająć 74 miejsce na liście stu najbogatszych Polaków! Wprawdzie duchowni ślubowali ubóstwo, ale kto by się tym przejmował? Zależy im oczywiście na nawróceniu „niewiernych” na swoją religię, bo większa liczba wyznawców to większy napływ kapitału… Ot, prosta, kapitalistyczna, obrzydliwa zależność, dzięki której zinstytucjonalizowane chrześcijaństwo istnieje już od dwóch tysięcy lat… Jakie więc stanowisko wobec spraw związanych z religią powinna zająć lewica? Nie można oczywiście zabraniać nikomu wyznawania tej czy innej religii oraz uciekać się do morderstw księży i tym podobnych bestialstw. Trzeba natomiast jak najwięcej mówić o szkodliwości religii oraz udowadniać nieistnienie boga. Należy posługiwać się argumentami pokazującymi wewnętrzne sprzeczności tego bytu oraz korzystać ze zdobyczy nauki, która podważa dogmaty kościoła. Nie można jednak dać się zamknąć w pewnych ramach. Pokazywanie ludziom alternatywy wobec religii ma oczywiście sens, ale pamiętać należy, że nie naszą rolą jest udowodnienie nieistnienia boga, bo my jesteśmy o tym przekonani. To w ICH interesie jest, żeby nam to istnienie udowodnić. Przecież wyznawca danej religii jako podstawę przyjmuje nieistnienie, a dopiero na to nakłada wiarę, czyli domniemanie nieistnienia. W końcu każdy człowiek z natury jest ateistą. Dopiero za życia przyuczany jest on do wiary, którą może przyjąć lub odrzucić. Jeśli odrzuci, powinien mieć możliwość życia w świeckim państwie i nikt nie powinien go dyskryminować z poglądów. Jeśli zaś przyjmie, to z kolei nikt nie powinien zabraniać mu czczenia boga. Natomiast podyskutować zawsze można… |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| LabourStart PL |
| Strona startowa kadego zwizkowca. |
|
|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |