Spontaniczność i stracona szansa. Rewolucja lutowa w Rosji Drukuj Email
Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org]   
26.03.2008.

W 1913 r. Imperium Rosyjskie hucznie obchodziło trzysta lat rządów dynastii Romanowów. Akademiom, nabożeństwom dziękczynnym i publicznym uroczystościom nie było końca, a Mikołajowi II wieszczono jeszcze długie lata szczęśliwych rządów. Rok później logika kapitalizmu wymusiła na Rosji udział w wyniszczającej dla kraju wojnie światowej, zaś po upływie lat czterech carat został dosłownie zmieciony przez rewolucję lutową. Dlaczego pozornie najsilniejsza władza w Europie upadła prawie bez walki? Popularna odpowiedź, iż stało się tak z powodu nieudolności ostatniego samodzierżawcy, mistycyzmu jego żony czy intryg rozmaitych dworskich indywiduów dotyka tak naprawdę jedynie części problemu. Rewolucja lutowa 1917 r. to przede wszystkim dowód siły ruchu masowego, ale i przykład ruchu z wielkim potencjałem, który nie wykorzystał wszystkich swoich szans, gdyż nie posiadał konsekwentnego przywództwa.

Pierwsza dekada XX w. upłynęła w carskim imperium pod znakiem szybkiego rozwoju kapitalizmu. Rosja powtarzała z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem procesy zaszłe w Europie Zachodniej – rozwijały się miasta, powstawały centra przemysłowe, gruntownym przemianom ulegało rolnictwo. Mimo stosunkowego szybkiego rozwoju, różnice między władztwem Romanowów a Francją, Niemcami czy Wielką Brytanią pozostawały kolosalne, zaś większość kapitału zainwestowanego w Rosji stanowiło własność koncernów zagranicznych. Rodzima burżuazja była słaba i niezorganizowana. Rozwój gospodarczy nie szedł ponadto w parze z rozwojem społecznym, którym nikt nie zawracał sobie specjalnie głowy. Istniejące społeczne sprzeczności – ogromne różnice w poziomie życia, milionowy analfabetyzm, wreszcie zupełny brak instytucji demokratycznych i samorządowych w państwie – były traktowane przez rządzących posiadaczy jako normalne, czy wręcz pożądane zjawisko. Mimo istotnego ostrzeżenia, jakim była rewolucja 1905 r. , grupa ta całkowicie nie doceniała siły ruchu masowego i nie spodziewała się społecznego wybuchu. Specyficzna sytuacja ekonomiczna Rosji generowała równie wyjątkowe położenie proletariatu. Robotnicy teoretycznie stanowili niewielki odsetek społeczeństwa, jednak ze względu na dużą koncentrację przemysłu byli lepiej zintegrowani i zdolni do solidarnego działania niż gdziekolwiek.

Głos proletariatu, wojna imperialistyczna

Lata 1905 – 1917 obfitowały w protesty pracownicze. W 1912 r. strajk pracowników kopalni złota nad Leną zakończył się masakrą robotników; od kul carskiej policji i wojska padło kilkaset ofiar. Rok 1914 to z kolei potężny protest pracowników przemysłowych z Baku, który sprowokował swoistą reakcję łańcuchową – falę kolejnych wystąpień w większych ośrodkach, w tym w Piotrogrodzie, Moskwie, Charkowie i Warszawie. Dalszy rozwój ruchu został jednak częściowo zahamowany przez wybuch I wojny światowej. Rozbieżne deklaracje ze strony rządu i partii politycznych wywołało wśród pracowników czasową dezorientację. Z obecnych w Dumie frakcji tylko socjaldemokraci od początku otwarcie protestowali przeciw udziałowi w wojnie, sprzeciwiając się popieraniu przez pracowników rządu carskiego i wskazując fikcję często powtarzanego hasła o „wojnie obronnej”.

Wbrew oczekiwaniom rosyjskich kół rządowych, armia od początku ponosiła na froncie dotkliwe klęski. Rząd nie był przygotowany na przedłużające się kampanie na froncie austro-węgierskim, a grupą, na której brak zaopatrzenia i uzbrojenia odbił się najbardziej, okazali się zwykli żołnierze. Dodatkowo przedłużające się działania wojenne okazały się zabójcze dla rosyjskiej gospodarki. Zacofanie tego kraju nie pozwoliło mu na dokonywanie restrukturyzacji na wzór zachodni i doprowadziło do faktycznego uzależnienia od importu z krajów rozwiniętych – a ten, właśnie ze względu na wojnę, został poważnie ograniczony (zerwane kontakty handlowe z Niemcami). Rosja straciła 1/5 produkcji, nie licząc fabryk zmuszonych do ewakuacji, które nie podjęły już pracy na nowym miejscu. Podobnie destruktywny wpływ wojna miała na budżet państwowy i zaopatrzenie w podstawowe produkty. Nie trzeba raczej dodawać, że cały ten splot negatywnych czynników najsilniej uderzył w rosyjskich pracowników i chłopów. Wytworzyła się sytuacja, w której żadne reformy nie mogły już zatrzymać społecznego niezadowolenia – zresztą o reformach nie było nawet wtedy mowy...

Bunt uciskanych

Kostroma, Iwanowo – Wozniesieńsk, Piotrogród, Niżny Nowogród, Charków, Moskwa... można mnożyć miejscowości, w których pracownicy, doprowadzeni do ostateczności, wyszli na ulice, by powiedzieć „nie” swojej sytuacji. Prawie za każdym razem rząd stosował wobec protestujących represje. Wśród robotników aktywni byli działacze partii bolszewickiej, jednak po aresztowaniach w szeregach organizacji przeprowadzonych na wiosnę 1915 r. siła partii osłabła znacznie i to nie ona nadawała ton wydarzeniom. Coraz bardziej radykalizujące się strajki odbywały się z inicjatywy i pod kierunkiem samych robotników. Niespokojnie było również na wsi. Chłopi domagali się sprawiedliwego podziału ziemi i walki z niedoborem żywności. Wreszcie zenitu sięgało niezadowolenie wśród żołnierzy. To w tym środowisku działalność agitatorów socjalistycznych była szczególnie skuteczna. Armia rosyjska budowana była wówczas nadal na zasadzie poboru powszechnego i tym samym tworzyli ją głównie chłopi i robotnicy. Lata 1915 i 1916 mijały pod coraz większym naporem tych grup społecznych. Ani dwór, ani koła rządowe nie chciały słyszeć o kompromisie. Przekonany o swoim naturalnym przeznaczeniu do samodzierżawia car Mikołaj II w ostatnim okresie rządów całkowicie nie rozumiał procesów zachodzących w społeczeństwie swojego kraju.

Kulminacja

18 lutego (3 marca) Zakłady Putiłowskie w Piotrogrodzie ponownie zatrzymały produkcję. Powodem był utrzymujący się brak zaopatrzenia w żywność oraz utrzymywanie się płac robotników na skandalicznym poziomie. W odróżnieniu jednak od poprzednich tego typu wystąpień, ten protest rozprzestrzenił się na inne zakłady w mieście. W stolicy odbywają się wielkie manifestacja, mimo oficjalnego zakazu zgromadzeń pod groźbą rozstrzelania. Szczególnie heroiczną rolę odgrywają rosyjskie robotnice, na które – wobec masowej mobilizacji mężczyzn – szczególnie spadły społeczne i ekonomiczne ciężary wojny. Wobec niespotykanego dotąd rozmiaru pracowniczej determinacji car wzywa do stolicy wojsko. Początkowo wszystko zdaje się iść zgodnie z planem kół rządowych – żołnierze strzelają do manifestujących, jest ponad setka ofiar śmiertelnych. Ale i ta postawa ulega zmianie. Zetknięcie się świeżo zrekrutowanych do wojska żołnierzy z protestującymi robotnikami wywołuje efekt niespodziewany dla samowładcy – tak jak dawniej żołnierze rosyjscy fraternizowali się z austriackimi i niemieckimi na froncie, tak teraz (28 lutego – 13 marca) odmawiają strzelania do cywilów. Robotnicy spontanicznie przejmują kontrolę nad obiektami użyteczności publicznej. Rząd całkowicie traci kontrolę nad miastem; pracownicy zaczynają samoorganizować się w rady robotnicze, żołnierze tworzą analogiczne ciała w swoich oddziałach. 15 marca Mikołaj II abdykuje na rzecz brata, który z kolei oddaje władzę Tymczasowemu Komitetowi Dumy. Zerwanie z samodzierżawiem nie budzi protestów społecznych. Burzą się – jedynie werbalnie – tylko najbardziej konserwatywni obszarnicy i przemysłowcy. Burżuazja rosyjska nie ma zamiaru bronić upadłego caratu. Teraz głównym zadaniem jest zatrzymanie rewolucji przed zbytnią radykalizacją.

Stracona szansa


W tym momencie historii Rosji obalenie caratu (choć niewątpliwie postępowe i niezbędne) i postawienie burżuazji na czele społeczeństwa nie rozwiązywało żadnych problemów pracowników, dla których źródłem nieszczęść był przede wszystkim system ekonomiczny, którego zmiana tym samym nie była przewidywana. Pracownicy piotrogrodzcy instynktownie pojęli ten problem, tworząc nie tylko komitety zakładowi i samorzutnie przejmując polityczną inicjatywę, ale i formując szerszą strukturę – Piotrogrodzką Radę Delegatów Robotniczych i Żołnierskich. Władza leżała na ulicy; liberalno - konserwatywny Tymczasowy Komitet Dumy pod przywództwem Gieorgija Lwowa stracił chwilowo inicjatywę. Zabrakło jednak wyraźnego kierownictwa. Masy przez moment nie wiedziały, co dalej robić – i ten moment wystarczył, by zmarnować szansę natychmiastowego, demokratycznego rozpoczęcia socjalistycznych przemian. Był to rezultat braku kierownictwa. Rewolucja lutowa rozegrała się całkowicie spontanicznie, bez ingerencji sił politycznych i partii, była owocem społecznego niezadowolenia i naturalnym przejawem ludowych dążeń do lepszego życia. Wykazała ogromny potencjał samoorganizacji masowej, ale wskazała też, jak ważne jest kierownictwo, które będzie w stanie nie tylko oceniać sytuację swoim klasowym instynktem, ale i na bieżąco ją analizować, wskazywać strategię, taktykę, nazywać wrogów i przyjaciół po imieniu.

Cisza przed burzą


W skład Rządu Tymczasowego, utworzonego z Tymczasowego Komitetu Dumy, nie weszli przedstawiciele robotników. Jego główne postacie stanowili reprezentanci posiadaczy, obszarników, politycznych konserwatystów, zwolenników utrzymania w Rosji dotychczasowego porządku polegającego na wyzysku robotników i utrzymywaniu chłopów w ogłupiającej ciemnocie. Doszło do sytuacji swoiście patowej: Rząd nie panował nad robotniczymi organizacjami i nie był w stanie ich zniszczyć (choć darzył je dość jednoznacznie negatywnymi uczuciami), zaś rady robotnicze, mając w kierownictwie początkowo mienszewików i eserowców, nie wiedziały, jak mogą kontynuować przemiany w kraju. Wola walki pracowników i wola przetrwania burżuazji występowały z równą siłą; jednak bilans osiągnięć lutego i marca zdawały sie wychodzić na korzyść tej drugiej. Kapitalizm w Rosji został utrzymany, kraj nie wycofał się z wojny.

Ruch masowy nie powiedział jednak ostatniego słowa. Kolejne miesiące i kolejne doświadczenia robotników miały całkowicie zmienić układ sił.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing