Ocenić wiarę Drukuj Email
Napisał(a): Emil Stanisławski [socjalizm.org]   
07.11.2007.

Tegoroczni maturzyści po raz pierwszy będą mogli wybrać na maturze egzamin z religii. Pomysł od samego początku wzbudzał niemałe kontrowersje. Dla większości jest on nie tyle dyskryminujący wobec nie wierzących co absurdalny. Wielu akcentowało, że nie można wystawiać oceny z czyjejś wiary. Jest to bowiem równoznaczne z wartościowaniem czyjś poglądów co w państwie demokratycznym jest rzeczą niedopuszczalną.

Pamiętam kiedy jeszcze w podstawówce siedząc w czytelni przeglądałem ówczesny podręcznik do nauki religii. Był on podzielony na kilka rozdziałów, każdy zakończony pytaniami. Podejmowano min. tematy obyczajowo społeczne, pytania zaś nie dawały uczniom żadnego pola manewru. Wyraźnie ukierunkowywały go na tok myślenia autorów książki.
Nie do pomyślenia bowiem było aby uczeń nie zgadzał się z ich twierdzeniem jakoby Marylin Manson był najczystszym wcieleniem zła i demoralizacji. Tego typu, charakterystyczne dla religii, dogmatyczne myślenie zapewne znajdzie swoje odzwierciedlenie również w teście maturalnym. Niektórzy już dziś, wychodząc naprzeciw trudnościom egzaminatorów, opracowali własny zestaw pytań. I tak np. na pytanie: „Która z poniższych rzeczy jest najlepszym dowodem na istnienie inteligentnego i kochającego Stworzyciela?” mamy do wyboru:
a) Karaibski zachód słońca,
b) Wrzaski młodej foki, rozrywanej na strzępy przez rekina,
c) Pierwszy raz, gdy twoje idealne, nowonarodzone dziecko uśmiecha się do ciebie,
d) Prędkość z jaką wirus Ebola zmienia organy afrykańskiego dziecka w płyn.
Odpowiedź jaką zobowiązany byłby podać egzaminowany uczeń jest oczywista. Wszak Bóg jest uosobieniem dobra i piękną, a zło i występek to jedynie wina ułomnej natury ludzkiej. Gdzie tu miejsce na własną refleksję?

Podobnie wygląda kolejne pytanie: „Wiemy, że Chrześcijaństwo jest prawdziwe, gdyż Ewangeliści, natchnieni przez Boga - który nie może popełnić błędu - opisali dzieje Chrystusa. Na przykład w pierwszy poranek po Wielkiej Nocy, ci, którzy poszli odwiedzić grób Jezusa, zostali powitani przez:
a) Młodego mężczyznę (Mk, 16:5),
b) Nie, nie, to nie był człowiek, to był ANIOŁ (Mt, 28:2-5),
c) Obaj się mylicie, to było DWÓCH MĘŻCZYZN (Łk, 24:4),
d) Nieprawda! Tam nie było NIKOGO! (J, 20:1-2).”
Tu, już na początku można dostrzec dogmatyczny charakter pytania. Uczeń nie może bowiem poddawać w jakąkolwiek wątpliwość racji chrześcijańskich. Jeśli zaś odważy się spojrzeć krytycznym okiem z góry skazany jest na niepowodzenie.  Rzecz jasna, pytania te, jak i sam test, który zawiera ich ponad 20 jest jedynie ironią na pomysł byłego Ministra Edukacji, i nie należy traktować go poważnie, jednakże ukazuje w sposób dosadny, że ocenianie kogoś z jego myśli, poglądów i wartości jest nietrafiony. Ktoś by powiedział, że ludzie decydujący się na maturę z religii jako chrześcijanie nie powinni mieć już żadnych wątpliwości względem wyznawanej przez siebie religii. Wątpliwości są jednak rzeczą normalna, co więcej pożądaną bowiem to właśnie one są domeną człowieka myślącego. Jedynym sposobem weryfikacji rzeczywistości jest bowiem krytycyzm i ciągłe stawianie sobie nowych pytań. Jeśli uznamy, że 18stoletni licealista jest już w pełni ukształtowanym pod względem psychicznym człowiekiem zamkniemy go tym samym w klatce schematów i reguł, od których z wiekiem coraz trudniej będzie mu się uwolnić. Zakładanie czyjejkolwiek nieomylności dalekie jest od zdrowego rozsądku, a co dopiero testowanie z tej nieomylności innych.

Religia, tak jak i wszystko ma w tym świeci swoje miejsce, jednak ma ona sens jedynie wtedy gdy jest ona świadomym wyborem. Tymczasem, pomysły takie jak matura z religii, zdają się ten wybór umniejszać. Na to zgody być nie może. Bezrefleksyjna wiara jest szkodliwa w każdym wieku.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing