|
Redaktorzy socjalizm.org prowadzą polską sekcję LabourStart.org - największego na świecie portalu zajmującego się sprawami pracowniczymi. |
| Gnicie |
|
|
| Napisał(a): Bojan Stanisławski [socjalizm.org] | |
| 01.12.2006. | |
|
Przywództwo Sojuszu Lewicy Demokratycznej to grupa złożona z ludzi doprawdy wyjątkowych. Ostatni rok obfitował w Polsce w różnorakie absurdy, najczęściej kaczej proweniencji, ale generowane przez eseldowskich włodarzy w żadnym wypadku nie ustępują im poziomem groteski, a politycznie są często dalece bardziej patologiczne.
Doskonałym tego przykładem są ostatnie wybory samorządowe, zwłaszcza druga tura tzw. „bitwy warszawskiej”. Nie da się ukryć, że to całkiem fortunne określenie, zwłaszcza, że SLD (o przepraszam! LiD!) liczyło właśnie na cud i gotowe było w imię jego wystąpienia po raz kolejny sprzedać siebie i zaufanie swoich wyborców. Mamy oto kolejny dowód na to, że wiarę w cuda należy zostawić prawicy, zaś lewica powinna materialistycznie i racjonalistycznie stąpać po ziemi. Obrzydliwą tradycją przywództwa SLD stało się lekceważenie własnych wyborców. SLD pokazało już wielokrotnie (i to jakże ostentacyjnie), że woli wyborców Platformy Obywatelskiej i Unii Wolności (PD). Przy okazji minionych właśnie wyborów nie mogło okazać się inaczej. Zwłaszcza jednak PO stało się prawdziwym obiektem miłosnych prawie westchnień Wojciecha Olejniczaka, który robi wszystko co w jego mocy, by przypodobać się tuskowej gromadzie. Wielokrotnie zapewniał o swoim oddaniu oraz bliskości i przyjaźni jaką prowadzone przez niego SLD pała do PO. To właśnie dla niej przecież stał się on największym i najbardziej zagorzałym obrońcą III RP, tak znienawidzonej przez tych, którzy – plując krwią – głosują na SLD. Ale to nie ważne… Powędrujmy na pierwszy front ideologicznej walki niczym polscy wojacy w Afganistanie. Ważny jest elitarny mariaż, z tymi, którzy reprezentują najdroższe i najlepiej wyprasowane garnitury… Z tymi, którzy obracają się na salonach i pławią w kawiorze i szampanie na biznesowych bankietach, gdzie SLD wciąż nie ma wstępu… Wszak lewica to chamski, plebejski sport. Kierownictwo SLD tak ostentacyjnie wypina się na swoich wyborców, którzy – po raz kolejny – dźwignęli tę partię w chwili najgorszego kryzysu, wyłącznie po to by udowodnić, iż zdolne jest zrobić każde świństwo i wyrzec się wszelkiej godności, by PO choćby puściła oko… Przewodniczący Olejniczak posunął się nawet do publicznego stwierdzenia, iż „SLD zrobiło już wszystko, by Platforma Obywatelska nie musiała wstydzić się ewentualnej koalicji”. Głupota, która bije z tej wypowiedzi jest tak przerażająca, że do jej opisania należałoby stworzyć specjalny wokabularz. Ilość przekleństw i pejoratywnych określeń jest bowiem zbyt mała, by oddać choćby dziesiętną część nagromadzonego tam potencjału szczerego, naiwnego idiotyzmu. Lewica od lat powtarza, że dla SLD jednym ratunkiem jest zawiązanie sojuszu z wyborcami, a nie wściekłe ładowanie się na salony, tam gdzie lewicy nikt nie potrzebuje. Sojusz – niezależnie od tego jak bardzo zerwał z lewicową myślą społeczną i ekonomiczną – zawsze będzie postrzegany przez elity jako niosący za sobą smród motłochu (czytaj: wolę ludu). I choćby nie wiem jak bardzo chciał to piętno zmyć – nie uda mu się tego zrobić. Chyba, że wycofa słowo „lewica” z nazwy – wówczas przestanie istnieć. Żadna elitarna frakcja nie zbruka się nigdy podaniem ręki „komuchom”. Liberałowie i konserwatyści (tacy jak PO) niejednokrotnie już udowodnili, że poprą nawet faszyzm, ale nigdy lewicę. Dlatego właśnie PO bawi się z Sojuszem niczym z tresowanym kundelkiem oblizującym kostki arystokraty przechadzającego się podwórku wokół swojego pałacyku. SLD płaszczy się jak tylko może, a Ci nic… Borowski prosi i błaga Platformę, by ta pozwoliła mu poprzeć Hannę Gronkiewicz-Waltz w drugiej turze wyborów prezydenckich w Warszawie, a Ci: „spadaj gnoju”. Co wówczas pomyślał Borowski? Hmm… Pomyślał? Czy to aby nie za dużo powiedziane? Co wówczas przemknęło mu przez głowę? Tylko jedno: „ach, Panowie miłościwi, wzorce cnót wszelkich i wspaniałości, czymże to zasłużyłem na tak nobilitujący epitet?”. Oczywiście spektakl ten przerwało na chwilę udawane zdenerwowanie na PO, która ostentacyjnie odesłała naszego „socjaldemokratę” do domu gdy ten poprosił o stanowiska w zamian za poparcie. Niemniej, przełknął on i to po czym oznajmił, że będzie głosował na Hannę Gronkiewicz-Waltz. Cieszył się, że mógł chociaż tyle… Pomyśleć tylko jaki to absurd. Partia liberalno-konserwatywna nie chce poparcia lewicy, lewica zaś tak bardzo chce oszukać swoich wyborców i przypodobać się ich największym wrogom, że szuka podstępu na to, by jednak to poparcie wyrazić, choć prawica wcale tego nie chce i unika bliższych koligacji z Sojuszem jak ognia… Chłopcy z eseldoweskiej wierchuszki nigdy jednak nie zwiodą, przechytrzą prawicę i w końcu i tak będą właśnie z nią – czy ona tego chce czy nie! A wyborcy? Wyborcy… Coś się wymyśli. Do następnych wyborów trochę czasu jeszcze zostało… I powtórzmy po raz tysięczny – jeśli SLD ma przetrwać, to konieczna jest natychmiastowa, drastyczna zmiana obranego kursu politycznego. Obecne kierownictwo, w którym członkowie pokładali ongiś tyle nadziei okazało się być jeszcze bardziej nieudolne i jeszcze bardziej bezmyślne. Tymczasem lewica jest w Polsce teraz potrzebna bardziej niż kiedykolwiek. Lewica propracownicza i prospołeczna, lewica socjalistyczna. Lewica, która zaproponuje konkretny program radykalnych przemian politycznych, gospodarczych i społecznych… Tylko taka lewica ma dziś szansę! Niestety w Polsce, istnieje ona wyłącznie w Internecie… |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |