|
W Wenezueli trwa od kilku lat ludowe, antykapitalistyczne powstanie, które zdołało przezwyciężyć kilka bardzo ciężkich ataków organizowanych przez CIA. |
| Obiektywizm mediów? A co to takiego? |
|
|
| Napisał(a): Bartosz Kowalski [socjalizm.org] | |
| 07.12.2007. | |
|
Jakiś czas temu przeglądałem numer 42-43 Nowego Tygodnika Popularnego. Chciałbym się odnieść do zamieszczonego tam artykułu o największym strajku pracowników oświaty w historii Bułgarii. Poważnie zastanowiło mnie to, jakim cudem ponad miesięczny strajk wszystkich placówek oświatowych nie doczekał się rozgłosu w zagranicznych mediach. Jedyne, co mi się udało uchwycić, to kilka drobnych wzmianek. Nie mówię tu o wieczornych wydaniach dzienników, ale o skrótach informacyjnych, czy małych artykułach. Tak samo sytuacja wyglądała po ostatnim referendum w Wenezueli, które dotyczyło wprowadzenia zmian w konstytucji. Nader krótki komentarz wystosowany w Wiadomościach TVP1 utrzymany był w tonie: „Hugo Chavez chciał takich zmian w konstytucji, by mógł rządzić praktycznie dożywotnio.” Nie wspomniano jednakże o „miażdżącej” przewadze zwycięzców, która zamknęła się w 0,7%, ani o tym, że poprawka wcale nie dawała możliwości samowolnego przedłużania sobie kadencji, a jedynie zgłaszanie kolejnych kandydatur. Nie omieszkano jednak napomknąć o stanowczym potępieniu przez kler nowej wersji referendum. No i gdzie tu obiektywna ocena sytuacji? Nie dziwię się TVP, która publiczną jest tylko z nazwy, a w rzeczywistości jest telewizją rządową, popierającą bezwarunkowo establishment i jego linię ideową. Może martwić jednak postawa wszystkich komercyjnych, darmowych stacji (TVN, Polsat itp.). To oni, główni dostawcy informacji do naszych domów, wygrywający nagrody dla najlepszych programów informacyjnych, mają nas informować o sytuacji politycznej tak w kraju, jak i za granicą. Co z tego wynika? Nic. Bo sytuacja jest zupełnie antagonistyczna. Dzienniki bawią się w serwowanie wieści o najnowszych przepychankach polskiej sceny politycznej i informowanie, który kapitalista z listy 100 najbogatszych Polaków został właśnie pojmany przez CBA. Dla porównania – wybory do rosyjskiej Dumy (które, bądź co bądź, są bardzo ważnym wydarzeniem, jednak nie sparaliżowały Rosji) zasłużyły sobie w FAKTACH na dziesięciominutowy reportaż. Tak samo z resztą było w każdym innym wydaniu wiadomości. Czy sytuacja tak powinna wyglądać? Oczywiście, że nie… Przynajmniej wszyscy powinni tak sądzić. Jednak w praktyce nie jest to takie oczywiste. Czemu właściwie media komercyjne, nie mające żadnych układów z rządem nie chcą informować nas o problemach pracowników zza granicy? Bo nie wpływa to na nasze stosunki z USA? Bo nie grozi atakiem terrorystycznym na Warszawę? Możliwe. Możliwe, że jest to dla nich sprawą mniejszej wagi, której szkoda poświęcać czasu antenowego. Typowe myślenie kapitalistów – jeśli chodzi o problemy robotników to nie nasz problem. Nie zajmujmy się nim. Jesteśmy klasą wyższą. Poza tym, czy propagowanie walki pracowniczej i ujawnianie jej skuteczności byłoby na rękę prywatnym przedsiębiorcom? Tu właśnie ujawnia się niezwykle ważny problem. Jest nim potrzeba zaopatrywania pracowników w samodzielną prasę związkową! Przecież bez niej ludzie są daleko w tyle, jeśli chodzi o ruchy związkowe. Nie wiedzą, co się dzieje w ruchu pracowniczym i nie mają świadomości, kto może przyjść im z pomocą w walce o poprawę warunków. Dopiero artykuł w NTP, a nie jakiekolwiek wzmianki w telewizji czy dziennikach „rzetelnie informujących swoich czytelników o wydarzeniach z Polski i ze Świata” dał mi możliwość zastanowienia się nad tą sytuacją. I tak: Jestem niemal pewien, iż bułgarskim nauczycielom uda się osiągnąć spełnienie ogromnej większości postulatów, co napawa mnie ogromnym optymizmem. Jestem dumny ze związkowców bułgarskich, którzy walcząc o lepszy byt nie cofnęli się przed zablokowaniem całego systemu nauczania. Ta inicjatywa być może pomoże im w odbiciu się od dna i teraz przestaną być pracownikami najgorzej opłacanych placówek oświatowych w Unii Europejskiej. Tym bardziej imponuje mi to, kiedy próbuję sobie wyobrazić podobną sytuację w Polsce. Obawiam się, że nasz parlament nie poszedłby w swojej zatwardziałej głupocie na tak duże ustępstwa, jak 70% podwyżki, co odbiłoby się negatywnie nie tylko na kondycji oświaty. Niewykluczone, iż w geście solidarności także pracownicy innych zakładów dołączyliby do strajków, jak to miało miejsce podczas strajków pielęgniarek w tym roku. Jednak te sukcesy zapewne nie spowodują, iż osiądą oni na laurach. Dalej będą walczyć o lepsze warunki pracy. Taka postawa powinna dać asumpt do nie tylko Związkowi Nauczycielstwa Polskiego, ale ZZ w każdej branży. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |