Kraina magiczna Drukuj Email
Napisał(a): Bojan Stanisławski [socjalizm.org]   
11.07.2007.

Żyjemy w krainie magicznej. Czy dominującą jest magia wolnego rynku czy też jakaś górnolotna religijna frazeologia sugerująca uczestnictwo sił wyższych… Cóż to ma za znaczenie? Czy rodzący się ruch pracowniczy zostanie określony jako kierowany przez „szatanów”, „komunistów” czy jeszcze innych wichrzycieli… Każdy pretekst jest dobry do jego zwalczania. Kaczyńscy konsekwentnie realizują tę samą politykę i uprawiają ten sam dyskurs, które obecne były przez całą III RP – okraszają go jedynie nieco innymi ozdobami i próbują odwracać uwagę społeczeństwa w innych kierunkach, ale istota procesu pozostaje ta sama.


Szanowni Państwo! Jeżeli się Państwu wydaje, że wiecie dlaczego jest tak jak jest to dowiedzcie się, że niczego nie wiecie. Polska klasa polityczna daje nam jasny przykład jak postępować mamy i w jaki sposób analizować otaczającą nas rzeczywistość. W stosunku do oktrojowanych wcześniej przez „Gazetę Wyborczą” modeli badawczych jest to wprawdzie zmiana jedynie ilościowa, ale jakże drastyczna. Warto przy okazji takich spektakularnych przełomów dokonać pewnego retrospektywnego porównania.

Na tapetę weźmy pielęgniarki, które koczują już kolejny tydzień pod budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz solidaryzujących się z nimi innych grup zawodowych.

Otóż na pewno nie jest to tak jak się Tobie Droga Czytelniczko i Tobie Drogi Czytelniku wydaje. Na pewno nie ma mowy o tym, a żeby te kobiety były w bardzo ciężkiej sytuacji finansowej i aby to desperacja zawiodła je do namiotów w Alejach Ujazdowskich w Warszawie. Na pewno nie są wyzyskiwane, ich praca wcale nie jest taka znowu ciężka czy odpowiedzialna i z pewnością nie ma sensu ględzenie o tym jakoby obawiały się prywatyzacji służby zdrowia, którą forsuje przywództwo OZZL.

Odpowiedź jest dużo prostsza i łatwiejsza. Kaczyński wie, że z rzeczy prostych nie ma co układać jakichś intelektualnych labiryntów. Pielęgniarkami sterują wszak „szatani”, którzy z nimi, pod namiotami rozstawionymi przed jego biurem, zamieszkali. Nie do końca jeszcze wiadomo o jakich to szatanów konkretnie chodzi, ale premier nasz mówi zawsze dość zawile i tajemniczo. A sprawa nie jest bagatelna! Czy idzie tu o „układ”, „komunistów”, „ubeków” czy innych tego typu? Wszak wszystko to jest jedną wielką czerwoną lucyferiadą, więc nie może być niespodzianką jeśli Jarosław Kaczyński użył słowa „szatani” jako skrótu myślowego (formuła, która w tym rządzie ma już ugruntowaną tradycję).

A może chodziło o szatana jako takiego – diabła we własnej osobie. Tylko skąd premier wie gdzie on mieszka? Wydawało się dotychczas, iż jedną grupą posiadającą licencję na śledzenie tego indywiduum byli dziennikarze gazety „Fakt”. Wszak w 2005 roku opublikowali oni byli artykuł ozdobiony zdjęciem szatana oraz informacją, gdzież on pomieszkuje. A miejscem tym były Bory Tucholskie. Być może więc szatan się przeprowadził, ale póki co „Fakt” o tym milczy. Jest to dziwne ponieważ fotografia szatana w towarzystwie pielęgniarek i innych protestujących pracowników mogłaby okazać się ciekawym dowodem w walce z marksizmem i lewicą oraz ich przedstawicielami. Ci bowiem uparcie twierdzą, że to byt społeczny (a nie metafizyczny i to stojący obok) określa świadomość. Gdyby się dało się jakoś unaocznić, i tym samym udowodnić w sposób trudny do podważenia, zjawisko podżegania pracowników przez szatana, byłby to niezły gol. Choć z drugiej strony trzeba pamiętać, że jest to broń obosieczna. Z takiego rozumowania wynikałoby bowiem, że rewolucja zapoczątkowana przez „Solidarność” w 1980 roku była prawdziwą szatańską orgią, którą Jaruzelski wraz z ekipą próbowali powstrzymać, nieprawdaż? Wówczas okazałoby się również, że robotniczo-rewolucyjne przyśpiewki Tolka Filipkowskiego typu „Jezus jest z robotnikami” były szatańską propagandą.

Oczywiście otwartość z jaką Kaczyński przyznaje się do diagnozowania problemów na podstawie jakichś metafizycznych fantazmatów wzbudza poczucie pewnej drastycznej zmiany dyskursu, ale czy tak jest naprawdę? Czy marudzenie, które na okoliczność pracowniczych protestów uprawiała namiętnie „Gazeta Wyborcza” i inne wolne, niezależne, demokratyczne itd… media różni się jakościowo od kaczych enuncjacji? Nie bardzo. Poruszanie się po meandrach rozmaitych zmyśleń, którym przypisuje się wartości wyższe i wobec których nakazuję się wiarę jest i była domeną również tych, którzy dziś tak chętnie krytykują Kaczyńskich. Wystarczy sięgnąć po felietony i „rozprawy” Witolda Gadomskiego z GW. Bije z nich bezkresna wiara w moc ryku i jego wyśmienite, nadzwyczajne wręcz zdolności do prawidłowego ukierunkowywania procesów społecznych, ekonomicznych i politycznych. Jego publikacje to pochwalne peany na cześć kapitalizmu afirmujące pieniądz, handel, popyt, podaż i tego typu zjawiska, które jednoznacznie identyfikowane są jako pozytywne i potrzebne. Konia z rzędem temu kto wskaże jakąś poważną różnicę pomiędzy bajaniem o „dobru”, „pięknie”, „prawdzie” i „szatanach” z drugiej strony, a umiłowaniem „niewidzialnej ręki” i dezawuowaniem protestujących pracowników „hołotą”. Nota bene, do takiego wokabularza odwołali się też bracia Kaczyńscy: „dziady”, „hołota”, „wykształciuchy”…

Tak czy inaczej żyjemy w krainie magicznej. Czy dominującą jest magia wolnego rynku czy też jakaś górnolotna religijna frazeologia sugerująca uczestnictwo sił wyższych… Cóż to ma za znaczenie? Czy rodzący się ruch pracowniczy zostanie określony jako kierowany przez „szatanów”, „komunistów” czy jeszcze innych wichrzycieli… Każdy pretekst jest dobry do jego zwalczania. Kaczyńscy konsekwentnie realizują tę samą politykę i uprawiają ten sam dyskurs, które obecne były przez całą III RP – okraszają go jedynie nieco innymi ozdobami i próbują odwracać uwagę społeczeństwa w innych kierunkach, ale istota procesu pozostaje ta sama. Fakt, iż współczesna polska władza sięga po tak drastyczną frazeologię dowodzi jedynie braku pomysłu na wyjście z impasu. Lewica musi to wykorzystać! Rodzący się w duchu wspólnej walki i solidarności ruch pracowniczy to wyjątkowy sygnał… Pomóżmy mu określić się politycznie i przystąpić do zorganizowanej walki o konkretne postulaty – o postulaty radykalnych społecznych, ekonomicznych i politycznych przeobrażeń.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing