|
Jedyną grupą społeczną w Polsce, która od 1990 z roku na rok żyje coraz lepiej są pracodawcy. Ciągle narzekający i domagający się dalszych udogodnień są najbardziej roszczeniową grupą społeczną w Polsce. |
| Inspiracje |
|
|
| Napisał(a): Bojan Stanisławski [socjalizm.org] | |
| 21.01.2008. | |
![]() Polska prawica zaczyna być coraz bardziej inspirująca. Zwłaszcza niektórzy luminarze polskiej myśli politycznej tego nurtu zapładniają swymi „przemyśleniami” serca i umysły zarówno swoich wielbicieli i krytyków. Prawdziwą eksplozję „refleksji” utrzymanej w duchu bezkresnej prawicowej głupoty zaserwował nam ostatnio zapomniany nieco Janusz Korwin-Mikke. Enuncjacje tego dżentelmena warte są zainteresowania! Najważniejsze jest to, iż są one specyficznym rodzajem antyintelektualnej pulpy, której treścią jest niesamowicie skoncentrowana ułomność w zakresie zdolności myślenia. Prawica sama wystawia sobie oraz ideom, którym hołduje świadectwo totalnej niedorzeczności. Oczywiście, jasne jest to dla każdego średnio inteligentnego homo sapiens, a może nawet i homo erectus. Grupą osób w Polsce, których standardy analizy rzeczywistości wciąż pozostają daleko w tyle za zdolnościami przedstawicieli ostatniego z wyżej wymienionych gatunków, jest niestety większość studentów i część młodzieży licealnej. Ich umysły, podobnie jak Giertychów i Orzechowskiego, nie poddały się być może ewolucji, co może tłumaczyć owo zapóźnienie. Ich jednak zostawmy pozostając bez wyrazów szczególnego współczucia. Choć czytanie odartych ze wszelkich pozorów przyzwoitości idiotyzmów nie skażonych nawet śladowymi ilościami konceptualizcji może oczywiście przyprawiać o poważne zdenerwowanie – czasem jednak warto się poświęcić. Na swym internetowym blogu, rzeczony JKM, obwieścił wszystkim pewien pogląd. Brzmi on tak: „Wyzysk jest rzeczą słuszną, potrzebna i konieczną!” (zachowano pisownię oryginału). Zważywszy na to jak wiele wyśmienitych teorii i pysznych aforyzmów ufundował ludzkości JKM (można mówić chyba o swoistej nadprodukcji) nie ma sensu poczuwać się do choćby minimum przyzwoitości, która w takich sytuacjach musi u PT Czytelnika/czki wywołać ciężkie zażenowanie. Słyszeliśmy już o tym jak to komuno-masoneria rządzi w Polsce i uprawia socjalizm, o tym jak to dzieci są bezwzględną własnością rodziców, o tym jak to nie powinno być demokracji, podatków i najlepiej chyba również kobiet i homoseksualistów czy jakoś tak… Mimo to, nawet samo to gołe stwierdzenie warte jest chwili uwagi. Otóż mówiąc to JKM wyraził był bez ogródek nie tylko pogląd polityczny, ale i pewien moralny paradygmat. Popiera wyzysk i uważa go za właściwy instrument organizowania życia społecznego. Moralność zaś – i o tym pisał już stary Marks – jest zjawiskiem o charakterze klasowym. Czym bowiem innym jest moralność jak nie systemem zachowań, wzorów myślenia i odczuwania właściwych danemu środowisku? Moralność pracownicza, moralność lewicowa, egalitarna moralność plebejska jest zupełnie inna od tej właściwej rządzącym, nowoczesnym kapitalistom, apologetom przemocy ekonomicznej i fizycznej – jednym słowem: burżuazji. Toteż – jak wnioskował sam Marks i kilku innych klasyków – dyskusja moralna nie ma sensu. Sens ma dyskusja polityczna, której istotą jest wymiana argumentów i próba przekonywania. Niemniej interlokutorzy mają pewne szanse wyłącznie w sytuacji jeśli poruszają się na jednej płaszczyźnie moralnej. Jeśli nadarza się konieczność lub okazja, można debatować nawet z przedstawicielami prawicy jeżeli przystaną oni na pewne pryncypia moralne – wyzysk zdefiniują jako jednoznacznie negatywne i krzywdzące zjawisko, ale uważają, że wyeliminować można go wyłącznie obniżając podatki (takie jest na przykład oficjalne stanowisko „Gazety Wyborczej”). Niemniej nie da się przekonać kogoś, kto uważa, iż upadlanie człowieka przez człowieka jest „rzeczą słuszną, potrzebną i konieczną”. Zamiast siły argumentów bardziej użyteczny w takich sytuacjach jest argument siły. Zdumiewające swą osobliwością - pomimo tego, iż a priori wiadomo, że nadmiaru nieuwłaczającej zdrowemu rozsądkowi argumentacji po JKM spodziewać się nie można – są „analizy” jakie ów przeprowadza definiując wyzysk w przestrzeni społecznej i przedstawiając jego zalety. Niech przemówi mistrz: „Ja muszę wyzyskać Żonę, by słała łóżka, podawała posiłki, dbała o dom, dzieci i garderobę - a Żona musi wyzyskać mnie: bym zarabiał pieniądze i ich nie przepijał, dywany (a czasem skórę dzieciom) trzepał, meble przestawiał, gwoździe wbijał itd; gdybyśmy się wzajemnie nie wyzyskiwali, w domu byłby bród, smród i ubóstwo.” (znów – zachowano pisownię oryginału). Interesujące… Szkoda, że JKM nie odwołał się do kilku innych sytuacji. Zwłaszcza ciekawy wydaje się motyw trzepania. Doprawdy straszne, iż pozostaje tak nierozwinięty. Czy „Żona” musi również „wyzyskać” JKM, by trzepał na przykład ją? Wszak tego typu zachowanie mieści się jak najbardziej w ramach przyzwoitości naszego bohatera, znanego z mizoginii. Poza tym – skoro uznajemy wyzysk za siłę sprawczą wszelkiego działania, w tym także trzepania – warto zadać pytanie gdzie JKM odnajdzie go, gdy osobnik płci męskiej zechce potrzepać nie dywany i nie skórę dzieciom? Wyłączną jego wiedzą pozostaje także istnienie wyzysku w sytuacji gospodarstwa domowego prowadzonego samotnie przez jedną osobę. Poza tym JKM prezentuje dość idealistyczny obraz stosunków opartych na wyzysku. Co bowiem jeśli owe dzieci, zechcą kiedyś wyzyskać kogoś lub siebie nawzajem, by uczynił ojcu takie samo dobro jak on czyni teraz im – potrzepać mu skórę? Na stare lata takie trzepanie może się skończyć prawdziwą katastrofą dla poddziadziałego filozofa tej klasy. Wówczas zachodzi niebezpieczeństwo prawdziwej rewolucji – udane trzepnięcie może zakończyć się obaleniem w ogóle prawidłowych stosunków społecznych w domu JKM. Jeżeli, „Żona” nie będzie miała kogo wyzyskać może tam zapanować „bród, smród i ubóstwo”. Nie mówiąc już o tym, że nikt nie będzie zdolny do „wbijania gwoździ”. Nie będzie też wobec kogo stosować wyzysku prewencyjnego i zapobiegać „przepijania pieniędzy”. Pytanie tylko czemu, skoro wyzysk ma tak antyalkoholiczne właściwości, wyzyskiwani najwięcej piją na umór? A na koniec jeszcze jedna wspaniałość z tego samego wpisu JKM, która ostatecznie utwierdzić musi nawet najbardziej miłosiernych humanistów pragnących w ramach ruchu pracowniczego wykazywać polityczną litość (zbędną, dodajmy, zbędną!) dla takich nawet indywiduów. „Pogardzam też właścicielami BIEDRONEK - za to, że zamiast powiedzieć uczciwie tak, jak ja przed chwilą - i oświadczyć publicznie: Tak, wyzyskujemy naszych pracowników - i będziemy to nadal robić z przyjemnością, bo dzięki temu Państwa towary są u nas tańsze o 10% niż w innych marketach! - podwijają ogonek i (słownie) popierają socjalizm twierdząc, że oni to wcale nie wyzyskują! I to jest rzecz trudno zrozumiała: klientów BIEDRONEK jest co najmniej sto razy więcej, niż pracowników BIEDRONEK. Mówiąc tak, jak przed chwilą napisałem, powinienem więc mieć sto razy większe poparcie, niż ci z koalicji LiD-PiS, co "walczą o prawa pracownicze". Cóż, dylemat ten będzie trwał tak długo jak nie zostanie uruchomiony tzw. cerebrum… |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |