|
Jedyną grupą społeczną w Polsce, która od 1990 z roku na rok żyje coraz lepiej są pracodawcy. Ciągle narzekający i domagający się dalszych udogodnień są najbardziej roszczeniową grupą społeczną w Polsce. |
| Co się święci nad Wisłą |
|
|
| 08.04.2006. | |
|
Wszyscy pamiętamy białe szaleństwo po śmierci Karola Wojtyły i przypominanie tego nie jest ani konieczne, ani miłe. Abstrahując już nawet od oceny tej postaci, przyznać należy, że jego śmierć wywołała olbrzymią falę propagandy i histerii w całym kraju. Kościół św. Anny w tamtych dniach wyglądał tak, jakby nie umierał jeden człowiek, lecz co najmniej zbliżał się Armagedon. Jednak narodowa histeria oraz kampania dezinformacji i ikonizacji postaci Jana Pawła II, systematycznie przygotowywane i wzniecane przez media i inne szacowne instytucje w jeszcze III Rzeczypospolitej, bynajmniej nie zakończyły się z momentem, w którym płaczący Wiesław Molak na falach radiowej „jedynki” żegnał trumnę z papieżem. Cała „narodowa zgoda i pojednanie” z okazji śmierci papy – co nietrudno było przewidzieć – skończyły się jeszcze szybciej, niż zaczęły. Kibice dalej zabijają się, wszyscy obrzucają się błotem, a najświętsi politycy w pierwszym rzędzie. Od paru tygodni jednak widzimy zbliżającą się falę obchodów pierwszej rocznicy znanego nam już z kilku filmów Karola. Najpierw do walki o klientów przystąpiły firmy turystyczne. W mediach słyszeliśmy co następuje: „zbliża się rocznica śmierci naszego wielkiego rodaka – Polacy zastanawiają się gdzie ją spędzić: czy tam gdzie zastała ich wiadomość o Jego śmierci (w swoim kraju), czy też tam, gdzie skończył On żywot (czyli w Watykanie)”. Potem pałeczkę przejęły szacowne dzienniki i inne wydawnictwa, które – niewiedzieć dlaczego akurat teraz – nagle zaczęły oferować nieznane do tej pory listy, dokumenty i inne teczki związane z życiem Wojtyły. Pozostaje tylko pytanie: na ile lat przed śmiercią papieża-Polaka dokumenty te dostępne były dziennikarzom i gotowe do wydruku w rok po jego śmierci? Wreszcie nasi cudowni, zatroskani jak zwykle o dobro narodu wielkopolskiego prawicowi politycy sięgnęli szczytu dna w rocznice śmierci Jana Pawła. Traf chciał, że kilka tygodni temu jeden z bliźniaków zapowiedział wcześniejsze wybory. Kiedy mają się one odbyć? Czy na wiosnę, czy na jesień, czy przed rozpoczęciem prac nad nowym budżetem? Nie, wszystko to odchodzi na plan dalszy. W grę wchodzi tylko kalendarzyk watykański – przed wizytą papieża! Zaiste dziwne to kategoryzowanie i dziwne wyczucie momentu najodpowiedniejszego do zapytania ludu pracującego (i tego bezrobotnego oczywiście też) kto ma ich oszukiwać i kraść ich pieniądze przez najbliższe 4 lata. Jak dobrze pójdzie, bo póki co to i pół roku trudno jest się utrzymać komukolwiek na stolcu premiera. Jeszcze dziwniejsze jednak jest to, że po ogłoszeniu tej zapowiedzi nastał wielki spór między dwoma rywalizyjącymi partiami prawicowymi. Jedni twierdzili, że nie należy robić wyborów przed wizytą papieża, gdyż zakłóci to świętośc momentu. Drudzy – natomiast – zgoła przeciwnie postrzegali sytuację: Polacy skupią się na słowach nowego namiestnika św. Piotra tylko wtedy, gdy będą już mieli za sobą skupianie się nad urnami. Nikt jednak nie bierze pod uwagę faktu, że nad urnami skupia się nie więcej niż 30 parę procent ludzi. A już zupełnie zapomniane stały się pojęcia analizy i refleksji. W zamian za nie mamy powrót do przeszłości i nową odsłonę tym razem nie tylko histerii narodowej, ale i narodowego kultu prawie już świętej jednostki. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |