Eksperci na gazie Drukuj Email
04.01.2006.

Od kilku dni światem, a Polską w szczególności wstrząsają medialne doniesienia o „zakręceniu kurka z gazem” przez Rosjan. W komentarzach najczęściej pojawiają się określenia „wojna gazowa”, „gazowy pistolet” Putina etc.

Najciekawsza w tym wszystkim jest argumentacja tzw. ekspertów od przeróżnych spraw, wywodzących się z różnych ośrodków i środowisk. Otóż niedawno jeden z nich, specjalizujący się w problematyce wschodniej, bądź co bądź profesor, stwierdził rzecz niezmiernie interesującą. Zagrywkę Rosjan można by zrozumieć, gdyby chodziło o osiągnięcie zysku, ale przecież jest to zagrywka czysto polityczna!

Pogląd profesora można określić mniej więcej tak: dopuszczalne jest odcięcie (w stopniu mniejszym, bądź większym) dostaw jakiegoś strategicznego surowca, gdy decyduje o tym zysk i naturalne prawa rynku. Natomiast niedopuszczalne jest to, gdy zły Rosjanin (lub inny) robi to z pobudek „politycznych”. Ot, logika.

Rozszerzając nieco kontekst całej sytuacji, blokada gospodarcza, zawsze odbijająca się na zwykłych ludziach jest wytłumaczalna i uzasadniona, gdy karty rozdaje kapitał. Gdy decyduje o tym widzimisie przywódców, wtedy jest to czyn wręcz kryminalny, godzący we wszystkie możliwe normy. Można zagłodzić np. Koreańczyka, bo jest to nierentowne dla jednego z koncernów ponadnarodowych, ale zagłodzenie tegoż Koreańczyka, powodowane polityczną rozgrywką złego Kima jest niedopuszczalne. Ot, logika.

Tylko ciekawe, co na to niejaki Bush. Czy on stosuje blokady „złych” krajów z chęci zysku sterujących nim korporacji, czy może robi to z pobudek „politycznych”. Jeśli przyzna, że robi to dla zysku, potwierdzi fakt, że zagraniczną polityką sterują wielkie korporacje, a jeśli przyzna się, że robi to z pobudek „politycznych”, to stosując tok rozumowania „profesora od Wschodu” jest międzynarodowym przestępcą. Ja wiem, że zarówno to pierwsze, jak i drugie jest prawdą. A Pan, profesorze?

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing