|
„Możemy rozmawiać o zamieszkach, koktajlach Mołotowa i rewolucji przez cały dzień, ale jeśli nie zdołamy się zorganizować, to zmarnujemy nasze życie na protest songach…” Redskins
Na hasło skinhead większość ludzi reaguje negatywnie. Łysy, napakowany osiłek walczący o czystość rasy. Agresywny i nieprzewidywalny. Ruch NS (narodowi socjaliści) w rzeczywistości jest jednak jedynie jednym z wielu odłamów współczesnego ruchu skinheads. Można się śmiało pokusić o stwierdzenie, że dziś jest to jedna z najbardziej podzielonych subkultur. Teoretycznie grupy młodzieńców, których głównym zajęciem były koncerty, rozróby, dziewczyny i mecze zdecydowanie stroniły od polityki. Dopiero w latach 80. Front Narodowy, jedna z skrajnie prawicowych francuskich organizacji, postanowiła wykorzystać ogoloną na łyso młodzież dla prywatnych politycznych interesów. Wizerunek skinheada-nazisty nie był jednak powszechnie akceptowany w ruchu. W pierwszej kolejności w opozycji pojawili się SHARP (Skinheadzi Przeciwko Uprzedzeniom Rasowym), a w latach 90. RASH (Red Anarchy Skinheads). W ten sposób po raz kolejny polityka wdarła się w ruch skinheads. Tym razem z lewej strony.
Pierwsi SHARPowcy w dalszym ciągu jednak nie chcieli angażować się politycznie, jedynie pokazać, że w rzeczywistości ruch skinheads nie ma nic wspólnego z rasizmem i nazizmem. Przemoc, burdy, homofobia to były wciąż nieodłączne elementy kultury skinowskiej. Dziś jednak widać coraz wyraźniejsze nawiązanie tego ruchu do idei lewicowych. Jak stwierdziła jedna z kanadyjskich aktywistek „nowe pokolenie SHARPowców chciało robić inne rzeczy niż nasi poprzednicy (…) nie będziemy akceptować żadnej homofobii, seksizmu i oczywiście będziemy zwalczać rasizm”. De facto coraz częściej dochodzi do współpracy ruchu SHARP z RASH. Kim są jednak członkowie RASH?
Jak sama nazwa wskazuje, ruch skupia głównie anarchistów, socjalistów oraz komunistów. Wbrew pozorom nie jest to margines ogółu subkultury. W Hiszpanii co drugi skinhead chodzi z doszytym sierpem i młotem. Jak sami o sobie mówią ich hasłem przewodnim jest „Antyfaszyzm, Antykapitalizm i Solidarność”. Narodzili się w Stanach Zjednoczonych i utożsamiani są głównie z takimi zespołami jak Redskins, Kortatu, Lost Fastidos czy Komintern 43. Postanowili radykalnie zerwać z wizerunkiem skinheada rasisty, zrobić miejsce dla nowych idei i nowych ludzi, którzy chcieli się bawić, ale jednocześnie mieć wpływ na otoczenie i aktywnie działać na rzecz klasy robotniczej.
To właśnie idea klasy robotniczej jest podstawą działalności lewicujących skinheadów. Postrzegając siebie jako ludzi pracy, wywodzących się z biednych dzielnic, którzy na własnej skórze odczuwają społeczną niesprawiedliwość i systemowy wyzysk, czują się w obowiązku działać na rzecz swojego środowiska. Dotychczas skini jedynie afirmowali swoje pochodzenie i podkreślali dumę z robotniczego rodowodu. Od polityki starali trzymać się jak najdalej. Akceptowali obecny stan rzeczy i woleli widzieć siebie jako społeczny margines, swoiste dzieci ulicy. Stworzyli kulturę, w której pierwsze skrzypce gra przemoc, wymuszona życiem na ulicy. Polityka była postrzegana jako gra, w której ludzie są jedynie pionkami, która nie jest w stanie im nic zaoferować, a która jest głównym powodem ich stanu - biedy i braku perspektyw. Należało trzymać się od niej z daleka.
Jak jednak słusznie zauważył jeden z francuskich załogantów RASH, nie można wciąż myśleć i gadać o klasie robotniczej pozostając apolitycznym i nie działając na rzecz poprawy sytuacji. Bo i jaki sens ma wówczas afirmowanie robotniczego pochodzenia? Bycie skinheadem szybko przestało ograniczać się do picia piwa, koncertów i meczy. Na pierwszy plan wysunęła się działalność polityczna. Zaczęto zakładać stowarzyszenia, wydawnictwa, organizować demonstracje, pikiety, wydawać niezależne pisma, które poza muzyką zaczęły dotykać także spraw socjalnych i społecznych. Nie zaniechano przy tym ulicznych konfrontacji z nazi-skinami.
Polityka stała się sprawą pierwszoplanową. Jeden z najsłynniejszych zespołów sceny RASH – Redskin byli członkami Socialist Workers’ Party. Na swoich koncertach starali się zarówno przekazać głoszone przez siebie idee oraz przedstawić ówczesną sytuacje robotników. Przed koncertem do dostania były biuletyny i gazetki SWP. W klubach organizowano solidarnościowe zbiórki pieniędzy. Nie ograniczano się więc jedynie do subkulturowego kręgu skinheadów. Dla realizacji swoich idei rozpoczęto współpracę z innymi lewicowymi, anarchistycznymi i antyfaszystowskimi organizacjami. Stawiano na edukację i świadomość. Chciano ze swoimi poglądami wyjść do ludzi. Pokazać, że skini to nie tylko narodowi frustraci, a także zaangażowani społecznie ludzie, którzy nie akceptują obecnego stanu rzeczy.
Jedną z najaktywniejszych scen RASH była scena francuska lat 80. Powstają słynni Red Worriors, załoga antyfaszystów ochraniająca punkowe, alternatywne koncerty i podejmująca uliczne konfrontacje z nazistami. Z czasem ekip zwalczających czynnie wszelkie przejawy nacjonalizmu powstawało coraz więcej. Dla przykładu: „The Lenin Killers” czy „Red Action Skinhead”. Nabierały one jednocześnie coraz bardziej chuligańskiego charakteru. Dzięki temu coraz rzadziej można było spotkać narodowców paradujących po ulicach z doszytą do fleka francuską flagą. Niemniej lewicowe bojówki skinheadów dla wielu stały się niemal tak samo niebezpieczne jak faszystowskie bandy przeczesujące dzielnice w poszukiwaniu „zdrajców rasy”. De facto zewnętrznie oba te odłamy różniło niewiele. Zarówno red jak i ns skin nosili wojskowe kurtki, ciężkie buty, podwijali nogawki. Lewicowi skini czasem odwoływali się również do symboliki indiańskiej, zakładali czerwone chusty, doszywali polityczne znaczki. Jednocześnie oba nurty charakteryzowało silne zaangażowanie w politykę, co spotkało się z ostrą krytyką tzw. apolitycznych, tradycyjnych skinów.
Skoro więc dla RASH polityka odgrywała rolę kluczową warto bliżej przyjrzeć się temu, co proponują lewicowo nastawieni przedstawiciele klasy robotniczej. Nie jest to, przyznam, zadanie łatwe. Trudno tu o spójny polityczny światopogląd. Z jednej strony odwoływanie się do idei anarchistycznych, z drugiej do tradycji lewicowej, socjalistycznej. Niemniej definiując się jako lewica antyautorytarna część odrzuca myśl Marksa i Engelsa, uważając, że istnieją w niej tendencje totalitarne. Inni zaś za jednego z ideologów lewicy uznają Stalina… tak więc mimo deklarowanej lewicowości brak w tym wypadku jakiejś głębszej refleksji i wiedzy teoretycznej na temat idei socjalistycznych. Na szczęście nie są to przypadki częste. W większości zgadzają się co do rzeczy kluczowych: walki z rasizmem i systemem kapitalistycznym. Dostrzegają przy tym, że panujący system ekonomiczny i rasizm są ze sobą mniej lub bardziej powiązane. Wszelkie kwestie rasowe czy narodowościowe są w rzeczywistości jedynie zasłoną dymną dla represyjnych działań kapitału. Jak stwierdził jeden z przedstawicieli Class War Cartel: „Biały i czarny robotnik mają więcej wspólnego niż biały szef i biały robotnik”. Starano się tym samym patrzeć na obecne problemy całościowo: biorąc pod uwagę zarówno sytuacje ekonomiczną, jak i klasową.
Red skini zakładali własne grupy i organizacje lub też wybierali działalność w takich partiach jak np. Liga Rewolucyjnych Komunistów czy Francuska Partia Komunistyczna. Wspierano także działania lokalnych antyfaszystowskich bojówek Antifa, zakładano własne wydawnictwa, tworzono gazetki (ziny), jak np. niemieckie „Revolution Times”. Do dziś wychodzi francuska „Barricata”. Niektórzy starali się przy tym odróżniać skinheadów stricte komunistycznych od tych zaangażowanych w ruch RASH, nazywając ich po prostu Red Skinheads. W większości wypadków jednak podział ten ma znikome zastosowanie praktyczne. Scena RASH wciąż jest aktywna w takich krajach jak Hiszpania, Francja, Chiny czy Niemcy.
Jak natomiast sytuacja wygląda w naszym pięknym nadwiślańskim kraju? Właściwie ciężko mówić o jakiejkolwiek polskiej scenie Red Skins. Większość w rzeczywistości nie ma pojęcia o istnieniu tego typu ruchu w świecie. Nie udało się dorobić nam jakiekolwiek kapeli odwołującej się do tradycji RASH. O ile skinheadzi identyfikujący się z ruchem SHARP są obecni, o tyle skinheadów stricte lewicowych praktycznie nie ma. Polska scena zdominowana jest przez wszechobecną „apolityczność” rozumianą m.in. jako nienawiść do „czerwonych morderców”. Niedawno jednak postanowiono przełamać ten marazm i rozpoczęto wydawanie zina „Skinhead Revolt”, który stara się popularyzować lewicowe idee w ruchu. Do tej pory udało się wydać trzy numery. Znajdziemy tam min. wywiady z zespołami, przedruki artykułów z zagranicznych pism, oraz własne refleksje dotyczące ruchu antyfaszystowskiego.
Rzecz jasna zin spotkał się z ostrą krytyką. Większość zakwalifikowała go jako lewackie pismo promujące bolszewicki zamordyzm. Autorzy tymczasem na każdym kroku, miejscami wręcz ostentacyjnie, deklarują swoją niechęć do wszelkiego autorytaryzmu, dostrzegając go, jak już wcześniej wspomniałem, nawet w idei Marksa. Widoczne są natomiast akcenty anarchistyczne, kwestionujące dorobek naukowego socjalizmu. Podczas gdy w Hiszpanii ruch RASH działa i rozwija się, w Polsce jakiekolwiek próby utworzenia alternatywny dla wszechobecnego prawicowego syfu, jaki zawładnął większością sceny, kwalifikowany jest jako komunistyczny terror. Bezsensowne trwanie przy pojmowanej na prawicową modłę apolityczności jako nienawiści do gejów czy adorację flagi nie ma racji bytu.
Upolitycznienie ruchu skinheads jest faktem. Mityczne czasy roku’69 już nie wrócą. Niemniej przy wszelkich przejawach naiwności czy niewiedzy ze strony RASH, lewicowi skinheadzi są szansą na utworzenie realnej alternatywy wobec narodowych bandytów. Poza dobrą zabawą, muzyką, koncertami oferują także nowe, tak potrzebne dziś, lewicowe spojrzenie na obecną rzeczywistość. Ich idee potrzebne są również w ruchu pracowniczym. |