Trocki: prawdziwa historia? Drukuj Email
Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org]   
17.04.2008.

 Od upadku PRL w każdej księgarni dostać można książki poświęcone Związkowi Radzieckiemu, których wspólną cechą jest sianie najbardziej bezczelnej prawicowej propagandy pod płaszczykiem „odkrywania nieznanych dotąd kart historii”. Co i rusz okazuje się, że jakiś bohaterski liberalny historyk ruszył do dzikiej Moskwy i tam, w ściśle tajnych archiwach, odnalazł wstrząsającą prawdę o „najgorszym totalitaryzmie w historii”, „zbrodniczym charakterze partii bolszewickiej” czy „krwiożerczości Lenina i Trockiego”. Kolejnym badaczem, który dokonał „przełomowych odkryć” w zakresie dziejów ZSRR, jest Dmitrij Wołkogonow, który po upadku biurokratycznego reżimu zajął się aktywnym mieszaniem z błotem wszystkiego, co wiąże się z ZSRR. Naczelnym jego dziełem stała się trylogia Wodzowie – trzy obszerne biografie Lenina, Stalina oraz Trockiego, wszystkie dwukrotnie wydawane w Polsce. Wznowienie historii życia Lwa Dawidowicza Bronsteina niedawno ukazało się na polskim rynku pod mówiącym wiele podtytułem „Niewolnik idei, ideolog zbrodni”. Co znamienne, podtytułu tego nie było w żadnym innym, wliczając w to oryginalne rosyjskie, wydaniu książki, co też wiele tłumaczy, jeśli chodzi o intencje wydawców. Również tekst wprowadzający w lekturę nie pozostawia raczej w tej kwestii złudzeń.

Dodajmy, że prezentowana pozycja to na dzień dzisiejszy jedyna poważna biografia Lwa Trockiego dostępna na polskim rynku. Mimo powstania kilku naprawdę godnych uwagi prac poświęconych burzliwemu życiu twórcy Armii Czerwonej – wymieńmy tylko monumentalną, trzytomową biografię pióra Izaaka Deutschera czy też nowsze dzieło Pierre'a Broué – żadna z nich nie została przetłumaczona na język polski; zapewne dlatego, że żadnej z nich nie napisał wojujący antykomunista miary Richarda Pipesa. Minimalnie lepiej jest w Polsce, jeśli chodzi o dostępność dzieł Trockiego; autobiografia „Moje życie” oraz „Historia rewolucji rosyjskiej” zostały wydane w czasach sanacyjnych (ta pierwsza była ponadto wznawiana w 1990), do tego dochodzą niskonakładowe edycje „Zdradzonej rewolucji”, „Klasowego charakteru państwa radzieckiego” oraz kilku innych prac, a wreszcie materiały dostępne w internecie (niestety w dużej mierze nadal tylko dla znających języki obce).

Zacytowana na okładce opinia Washington Post, wg której „Wołkogonow udowadnia, że Trocki pomógł Leninowi stworzyć represyjny system, który przerodził się w totalitarną dyktaturę Stalina”, nakazuje lewicowemu – lub przynajmniej obojętnemu ideowo, za to zainteresowanemu historią – czytelnikowi (zwłaszcza znającemu polskie realia) podejść do prezentowanej pozycji z jak najgorszymi obawami. O dziwo jednak, rzeczywistość nie okazuje się aż tak tragiczna. Wołkogonow nie jest wprawdzie marksistą ani żadnym miłośnikiem Trockiego, jednak daleko mu do jadowitego sarkazmu Richarda Pipesa czy też uproszczeń Orlando Figesa. W siedmiu rozdziałach nakreśla on świetny pod względem stylowo – literackim portret Trockiego, wykazując się niemałą wiedzą na temat swojego bohatera i autentycznym  wykorzystaniem nieznanych dotąd źródeł. Wołkogonow ukazuje nam zupełnie odmienne oblicze jako badacza niż chociażby we wcześniejszej biografii Lenina, gdzie przekopywanie się przez przepastne archiwa radzieckie było dlań podporządkowane jednemu celowi – znalezieniu szeroko pojętych „haków” na wodza rewolucji.  

Szerokie wykorzystanie źródeł archiwalnych (mnóstwo cytatów z nieznanych dotąd w Polsce przemówień i artykułów) w połączeniu ze zdolnościami literackimi autora sprawia, że biografię tę czyta się naprawdę dobrze, i nawet osoby dobrze zorientowane w temacie mogą dowiedzieć się sporo nowego. Uwagę przyciąga zwłaszcza niezwykle precyzyjnie opracowany okres wojny domowej w Rosji oraz działalność Trockiego w latach trzydziestych – tematy, które np. u Izaaka Deutschera z braku materiałów pozostawiały istotny niedosyt. Równie wiele miejsca autor poświęca burzliwej epoce walki z radziecką biurokracją, i chociaż konsekwentnie podkreśla, iż nie zgadza się z ideałami swojego bohatera oraz zarzuca mu fanatyzm, nie kryje również swojego szacunku dla jego nieugiętości i politycznej konsekwencji. Jak na zdeklarowanego przeciwnika komunizmu, Wołkogonow pozytywnie zadziwia na tle  publikowanych w Polsce fanatycznych prawicowców. Umie odróżnić nadzwyczajne środki wprowadzone przez Lenina i Trockiego od ślepego terroru stalinowskiego oraz zdobywa się na niespotykaną gdzie indziej w oficjalnej historiografii konstatację – przyznanie, iż rewolucja październikowa odbyła się bezkrwawo, a do stosowania przemocy w ogromnej mierze zmusiła bolszewików obca interwencja.

Recenzowana biografia konsekwentnie odrzuca jednak dialektyczne spojrzenie na rzeczywistość i przez to wiele traci. O ile autor barwnie i ze znawstwem opowiada o życiu Trockiego, przekazuje bardzo poruszający obraz jego życia prywatnego i wiele miejsca poświęca nieznanej w Polsce tragedii jego rodziny, o tyle jego analiza wydarzeń, w jakich bohater biografii brał udział, niekiedy pozostawia wiele do życzenia. Niezwykle powierzchownie opisuje m.in. okoliczności podpisania pokoju brzeskiego i rewolucji niemieckiej, brakuje mu również konsekwencji, jeśli chodzi o ocenę okoliczności biurokratyzacji ZSRR. Niekiedy autor wyraźnie rozgranicza epokę Lenina i Stalina, innym zaś razem zarzuca Trockiemu i Leninowi bezpośredni udział w budowie „systemu represji”.   Równie nierówna jest analiza dzieł napisanych przez Trockiego. Wołkogonow słusznie podkreśla wysoki poziom literacki prac Trockiego oraz trafność jego przewidywań politycznych związanych z wydarzeniami w Chinach, Niemczech i Francji, jednak jeszcze w tym samym rozdziale nie pozostawia suchej nitki na biografii Stalina oraz całkowicie deprecjonuje pozytywne przesłanie polityczne „Programu przejściowego” i w mniejszym stopniu „Zdradzonej rewolucji”. Z jednej strony podziwia jego umiejętność przewidywania politycznych konsekwencji wydarzeń, w których przecież nie brał bezpośredniego udziału, z drugiej strony zarzuca Trockiemu ślepotę w odniesieniu do przemian w ZSRR i zupełnie bezpodstawną „nadzieję na nową rewolucję”. Jeszcze bardziej rażące dla lewicowo nastawionego czytelnika jest całkowite przyjęcie perspektywy walki jednostek i pojmowanie zmian z lat 20. jedynie w kategorii rywalizacji dwóch ambitnych przywódców partyjnych, z pominięciem ruchu masowego. Należy jednak oddać sprawiedliwość autorowi, że nie popełnia tego samego błędu w odniesieniu do rewolucji i wojny domowej, której nigdy nie nazywa „przewrotem” czy „puczem”.

Książka Dmitrija Wołkogonowa jest niewątpliwie ciekawą pozycją, z którą powinien zapoznać się każdy zainteresowany historią Rosji Radzieckiej. Dobry poziom literacki biografii sprawia, że czyta się ją z przyjemnością, niemniej wyciągnięte przez autora wnioski nie zawsze zasługują na wiarę. Warto zatem przeczytać publikację wydawnictwa „Amber” - i skonfrontować ją chociażby z dziełami Teda Granta na podobny temat.
 
następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing