|
Redakcja socjalizm.org posiada własny kanał filmowy - SocjalTV. Zapraszamy do oglądania i współpracy. |
| Ratujmy publiczne szkoły… ale jak? |
|
|
| Napisał(a): Wojciech Figiel [socjalizm.org] | |
| 22.02.2009. | |
|
Plakaty, ulotki, spotkania, tworzenie lobbingu i inne działania to założenia jakże potrzebnej kampanii Związku Nauczycielstwa Polskiego prowadzonej pod hasłem „Ratujmy publiczne szkoły”. Czy akcja związkowców ma szanse na powodzenie? Pomysł na ogólnopolską kampanię w obronie publicznego szkolnictwa to strzał w dziesiątkę. Odpowiada on na zapotrzebowania wielu środowisk. Większość ludzi – związkowców, rodziców, uczniów… - w ogóle nie jest świadoma tego jak głębokie zmiany w prawie oświatowym szykuje rząd.
Jeśli wejdą w życie nowe przepisy to szkolnictwo cofnie się o sto lat Powodów do zorganizowania masowej kampanii rząd i stan polskiego szkolnictwa dostarczają związkowcom na co dzień. Już teraz widzimy – obecny już przecież w tak wielu dziedzinach życia – proces pełzającej prywatyzacji szkolnictwa. Samorządy takich gmin jak Jarocin czy Zbąszynek oddały szkoły fundacjom, co nie tylko odbiło się na pensjach i warunkach pracy nauczycieli (w placówkach tych bowiem nie obowiązuje karta nauczyciela), ale w konsekwencji doprowadziło także do obniżenia standardów nauczania. Projekt zmian ustaw oświatowych przygotowany przez rząd usankcjonuje tę praktykę i ułatwi samorządom przekazywanie szkół w ręce prywatnych instytucji. Prywatyzacja to zagrożenie nie tylko dla nauczycieli, ale przede wszystkim dla uczniów i społeczności lokalnych. Prywatny właściciel dbać będzie przede wszystkim o własne zyski. Zamiast zmniejszyć, zwiększy to jeszcze bardziej nakłady państwa na edukację. Tylko że tym razem pieniądze pójdą nie na poprawę stanu szkół, ale na utrzymanie istniejącej sieci placówek oświatowych oraz stopy zysku inwestora w biznesie edukacyjnym. Lista proponowanych zmian jest o wiele dłuższa. Oprócz głośnego ograniczenia uprawnień nauczycieli do emerytur pomostowych, ministerstwo planuje także oddanie szkół w ręce “menedżerów” – dyrektorami placówek oświatowych od tej pory bowiem będą mogli zostać ludzie nie posiadający kwalifikacji i doświadczenia pedagogicznego. Znacznie swobodniej będzie też można wprowadzać nowe programy nauczania. Wszystkie te zmiany wskazują jednoznacznie na kierunek polskiego szkolnictwa – obniżanie jakości, zamykanie dostępu dla biednych. Jest to tworzenie podstaw pod przyszły model społeczeństwa polskiego: Silnie rozwarstwione, z wąską elitą bogatych i rzeszami biednych, niewykształconych ludzi, którzy będą zmuszeni do pracy po najniższych stawkach – w kraju bądź za granicą. Kampania ZNP to informowanie i przeciwdziałanie negatywnym skutkom zmian Nie można było wybrać lepszego momentu na szerokie upowszechnienie opisanych powyżej rządowych pomysłów. Zgodnie z przesłanymi mediom założeniami kampanii rozpocząć ją miały konferencje prasowe w każdym województwie. ZNP nie tylko wydał materiały promocyjne – ulotki oraz plakaty – ale także zapowiedział organizację spotkań z nauczycielami, samorządowcami oraz rodzicami, na których związkowcy będą przedstawiali konsekwencje wprowadzenia w życie zmian w ustawach oświatowych. To jednak nie wszystko. ZNP przeszkolił w każdym województwie specjalistów, którzy w razie potrzeby pomogą swoją wiedzą obronić szkołę przed prywatyzacją bądź likwidacją. Kilka miesięcy temu – gdy zaczynał się konflikt wokół obecnego projektu – na łamach „Nowego Tygodnika Popularnego” zaapelowaliśmy o „przeprowadzenie ogólnospołecznej kampanii informacyjnej” - teraz słowa te stają się – ku wielkiej radości całej redakcji – rzeczywistością. Projekt nie jest niestety wolny od wad. W ulotkach mówi się o „oddawaniu szkół w ręce polityków”, któremu ZNP się sprzeciwia. Szkoła – co podkreślane jest w materiałach ZNP towarzyszących kampanii – nie jest samotną wyspą. Polityka – chcemy tego czy nie – obecna jest w każdej sferze naszego życia. W Polsce wszelkie próby bycia apolitycznym zawsze kończą się zajadłą nagonką na lewicę – szkoły są na to najlepszym dowodem. Nie sami więc politycy są groźni, ale to, że edukacją zajmują się przeważnie prawicowe oszołomy, nad którymi społeczeństwo nie ma żadnej kontroli. Jednak za największe potknięcie kampanii uznać należy zupełny brak odwołania się do zorganizowanego ruchu pracowniczego. Nauczyciele to nie jedyna grupa społeczna, której próbuje się zabrać resztki ich uprawnień oraz doprowadzić do zniszczenia ich miejsc pracy. W dobie ogarniającego cały kraj kryzysu zagrożonych zwolnieniami bądź cięciami będzie wiele milionów ludzi. Zorganizowany ruch związkowy – a przede wszystkim trzy główne centrale – są w stanie, wspólnymi siłami pokazać, że można ratować nie tylko publiczne szkolnictwo, ale też i służbę zdrowia, emerytury, przemysł, transport i inne zagrożone kryzysem sektory gospodarki. Można je nie tylko ratować, ale także i zapewnić, poprzez głębokie przeobrażenia ekonomiczne, by już nigdy więcej życie, zdrowie oraz kształcenie ludzi nie były poddane logice zysku. Bitwa wygrana, ale wojna wciąż trwa 23 stycznia Sejm w trzecim czytaniu przyjął ostateczną wersję projektu zmian w ustawach oświatowych. Wiele z kontrowersyjnych zapisów zostało zmienionych. Między innymi zezwolono samorządom na prywatyzację wyłącznie tych szkół, w których uczy się nie więcej niż 70 dzieci. Niewątpliwie docenić należy starania związkowców oraz poczynione przez rząd ustępstwa, które - notabene - są wyrazem jego słabości. Niemniej jest to tryumf co najwyżej połowiczny. Idea reformy pozostaje taka sama – zmienia się tylko jej wykonanie, gdyż zostaje ono obwarowane uzyskaniem większej ilości pozwoleń od kuratorów. Lecz kurator nie jest przecież wolny od nacisków ze strony wszechogarniającej gorączki prywatyzacyjnej. Jest za to zupełnie wolny od demokratycznej kontroli nauczycieli, rodziców i społeczności lokalnych. Walka o publiczne szkolnictwo trwa dalej – jak podkreśla Magdalena Kaszulanis, rzecznik ZNP. ZNP zwróciło się też z apelem do EKZZ o podjęcie skoordynowanych działań przeciwko prywatyzacji szkolnictwa w całej Europie. Teraz czas na współpracę także z innymi związkami zawodowymi w kraju. To zorganizowany ruch pracowniczy – nie tzw. „opinia publiczna”, czy też dbający o własne interesy i „racjonalizację kosztów” samorządowcy – jest jedyną instytucją naprawdę zainteresowaną w utrzymaniu i ulepszaniu publicznej oświaty. I to na jego siłach należy bazować i je rozwijać. Kampania ZNP to na pewno krok we właściwym kierunku - teraz czas uczynić kolejny krok naprzód. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |