|
Władimir Uljanow dwa lata swojego życia spędził w Poroninie koło Zakopanego. |
| Rasizm (i nie tylko) po polsku |
|
|
| Napisał(a): Weronika Szydłowska [socjalizm.org] | |
| 04.12.2009. | |
|
Polska to kraj, który w swojej historii ma wiele zakrętów, wojen, powstań, nieustannej walki o niepodległość… Ponad sto lat Rzeczpospolita nie była obecna na mapie Europy, nic więc dziwnego, że według narodowej propagandy prawdziwy Polak powinien być dumnym patriotą. Czym jednak jest patriotyzm? Z pewnością nie tym, co w ostatnich latach stało się w Polsce bardzo popularne. Patriotyzm nie jest ani rasizmem, ani ksenofobią, z czym, niestety, łączy go wielu Polaków. Odkąd Polska stała się w 1989 roku krajem bardziej demokratycznym, dość intensywnie rozwijać zaczęły się w niej ruchy rasistowskie, ksenofobiczne i szowinistyczne, a politycy z prawej stron sceny politycznej robili zawrotne kariery.
Kilka miesięcy temu polskie media nagłośniły problem rasizmu na Podlasiu. Zrobiły to dopiero, gdy w galerii handlowej zaatakowana została czarnoskóra studentka Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, a na przystanku autobusowym skatowany został francuski kierowca autobusu spędzający w Polsce wakacje. Czy naprawdę trzeba tragedii, by ktoś zareagował na skandaliczne zachowania chuliganów? I czy naprawdę są to jedynie chuligańskie wybryki? By wyjaśnić co naprawdę dzieje się teraz w Polsce i skąd ta nagła fala ataków na tle rasistowskim warto zagłębić się w to, co dzieje się na samej górze. W polskim parlamencie i wśród elit politycznych. Politycy Prawa i Sprawiedliwości popełnili ostatnimi czasy kilka znaczących faux pas. Łódzki radny PiS, Ryszard Czarnecki, napisał na swoim blogu „Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść” odnosząc się do Danuty Huebner, która do europarlamentu startowała z listy PO. Być może poseł nie obraził bezpośrednio żadnej czarnoskórej osoby, ale jestem ciekawa kto pierwszy podniósł by lament, gdyby podobne słowa o Polaku wypowiedział jakiś zagraniczny polityk. Sprawa została już przekazana prokuraturze przez łódzkiego radnego, który jest czarnoskóry i poczuł się dotknięty tym sformułowaniem, a zacięty politykier PiS uparcie twierdzi, że nic złego nie zrobił i przeprosić nie zamierza. W sukurs przyszedł mu inny poseł, tym razem PO, który stwierdził, że widocznie łódzki radny jeszcze się nie zasymilował na tyle ze społeczeństwem polskim, żeby wiedzieć, że używa się tutaj takich porzekadeł. Tyle jeśli chodzi o postępowość Platformy Obywatelskiej. Kolejny polityk PiS, Artur Górski, gdy Barack Obama został prezydentem USA, na mównicy sejmowej oświadczył, że oto nadchodzi koniec cywilizacji białego człowieka… Znany ze skrajnie prawicowych poglądów Janusz Korwin-Mikke nie raz otwarcie obrażał osoby o wyglądzie odbiegającym od, ustalonego przez nazistów, wzorca aryjskiego, czym świadomie wpisywał się w retorykę rasistowską. Jego blog pełen jest dowodów na to, że w Polsce można otwarcie głosić nienawiść rasową i etniczną. Normą u Korwina-Mikke jest obrażanie nie tylko osób o innym kolorze skóry, ale także homoseksualistów czy kobiet: „homo-faszyści terroryzują ludzi zarówno grożąc procesami, jak i fizycznie; geje to importowana zza granicy formacja faszystowska, usiłująca, jak ludzie SA Ernsta Röhma, narzucić nam swoje poglądy siłą” – powiedział Mikke broniąc wypowiedzi Wojciecha Cejrowskiego, który stwierdził, iż „pederaści wzbudzają obrzydzenie w oczach Boga”. Niestety nie tylko rasizm, ale wszystkie praktycznie filozofie oparte na jawnej dyskryminacji są problemem dzisiejszej Polski, jak widać... W Białymstoku wydarzyło się coś, co popsuło Polsce opinię na arenie międzynarodowej. I tylko to zaprząta głowę polskich polityków, a przynajmniej takie głosy można było usłyszeć z ich ust. To skandal, że tego typu zajścia komentowane są jedynie pod kątem prestiżu czy wizerunku Polski. Wiceprezydent Białegostoku, Tadeusz Arłukowicz, obstaje przy stwierdzeniu, że owe wydarzenia są jedynie chuligańskimi wybrykami. Tylko jak wytłumaczyć psychozę wśród obcokrajowców w Białymstoku? Co zaszło w Galerii Biała? Czarnoskóra studentka z Kuby robiła zakupy wraz z mężem. Oboje są obcokrajowcami, on przyjechał do niej ze Szwecji. W wąskim korytarzu przy toaletach dziewczyna najpierw została zwyzywana, a potem zaatakowana przez dwóch chłystków. Krzyczeli, że jest „czarną małpą” i ma wynosić się z Polski. Mieszkająca w Polsce od dwóch lat Soskia, broniąc się uderzyła jednego z bandytów reklamówką z zakupami. Tak nawiązała się szarpanina, na którą początkowo nikt nie zareagował. Ludzie stali i z krzywymi uśmieszkami przyglądali się zdarzeniu, nie zareagował też ochroniarz, którego niedługo po zajściu zwolniono. Dopiero po kilku minutach obcokrajowcom z pomocą przyszedł białostoczanin, który z furią rzucił się na bandytów i pomógł policji w ich ujęciu. Po ukazaniu się gazet z artykułami na ten temat na policję zgłosił się świadek. Mężczyzna twierdzi, iż widział całe zdarzenie i… że to Kubanka zaatakowała chłopaków. Podobno biła ich tak, że prawie stracili przytomność… Ciekawe, jak w takim razie zdołali uciekać w stronę wyjścia przed Soskią i jej mężem oraz ich polskim wybawcą… Zaledwie miesiąc później miastem wstrząsnął kolejny rasistowski atak. Przebywający w Polsce na urlopie czarnoskóry Francuz Legre Cheick Karamoko został bestialsko pobity na przystanku autobusowym. Grupa dziesięciu chuliganów zaatakowała obcokrajowca. Mężczyzna twierdzi, że chcieli go zabić. „Najpierw słyszałem małpie ryki i widziałem gesty masturbacji. Później dziesięcioosobowa grupa mężczyzn podbiegła do mnie i zaczęła okładać mnie pięściami gdzie popadnie. Widziałem w ich oczach nienawiść. Bili tak, jakby chcieli zabić” - powiedział prasie Francuz. „Przechodnie odwracali głowy, by nie widzieć tego, co ze mną robią. Nikt nie zadzwonił po policję. Byłem w szoku!” – kontynuował. Na szczęście po kilku minutach na miejscu pojawiły się dwie starsze panie, które stanęły pomiędzy bandytami a ich ofiarą. Zaczęły go bronić, kto wie, czy nie uchroniły go przed śmiercią. Policja póki co ustaliła personalia dwóch napastników, którzy usłyszeli już prokuratorskie zarzuty. Rzecznik białostockiej policji, Kamil Tomaszczuk, powiedział, że policja traktuje te zajścia bardzo poważnie i planuje akcję mającą na celu zapewnienie bezpieczeństwa obcokrajowcom przebywającym w Białymstoku. Póki co władze Uniwersytetu Medycznego we współpracy z policją założyły anglojęzyczną linię alarmową, na którą można zgłaszać przypadki rasistowskich zachowań. W Białymstoku studiuje wielu obcokrajowców. Wysoki poziom nauczania na tamtejszym anglojęzycznym wydziale Uniwersytetu Medycznego zachęcał do tej pory do studiowania na Podlasiu. Coraz częściej jednak studenci zza granicy chcą z Polski wyjechać. Kwestia dotyczy nie tylko o osób o ciemnym kolorze skóry, ale także Portugalczyków, Hiszpanów, Szwedów… Studenci na zajęcia chodzą grupami, boją się wychodzić po zmroku. Niewygodni dla rasistów są nie tylko studenci. Ksenofobiczne i rasistowskie wyzwiska i zaczepki słyszą także autochtoni – Białorusini i Romowie. Stwierdzenie, iż problem dotyczy tylko Podlasia jest nie tyle fałszywe, co błędne. Warszawa, która rości sobie pretensje do bycia miastem tolerancji i wielokulturowości również nie jest wolna od ksenofobii i prawicowego ekstremizmu. Rasistowskie, faszystowskie czy wręcz nazistowskie grupy mają się tu dobrze. Być może nikt nie nagłaśnia przypadków zaczepek wobec obcokrajowców, gdyż są rzadsze niż na Wschodzie Polski, ale to właśnie w Warszawie kilka lat temu skinheadzi zasztyletowali młodego chłopaka. Powód? Na stronie Red Watch napisano, że był „czerwoną szmatą”, czyli działaczem lewicowym. O aktywności faszyzujących czy faszystowskich środowisk w Warszawie świadczy nie tylko Internet, który pełen jest rasistowskich tekstów, nie tylko mecze stołecznych klubów, gdzie śpiewa się rasistowskie piosenki, ale przede wszystkim warszawskie ulice. Wystarczy wyjechać kilka kilometrów poza centrum, by zobaczyć swastyki wymalowane na murach czy powieszone na szubienicy gwiazdy Dawida. Wola i Rembertów są przykładami dzielnic, gdzie tego typu wandalizm jest na porządku dziennym. Rembertowska stacja PKP straszy antysemickimi napisami i swastykami wymalowanymi w przejściu podziemnym. Na budynku należącym do PKP od ponad roku widnieje napis „zażydzone media obrzezują mózgi”, a kilkaset metrów dalej napisano „Jude raus”. Autorzy tychże napisów najwyraźniej nie uczęszczali na lekcje historii i nie wiedzą, że Żydów w Polsce już prawie nie ma. Tych, których nie wymordowali naziści, deportowało państwo polskie w 1968. Pamięć historyczna Polaków jest nadzwyczaj krótka. Ustawione wybory z 1989, w których PZPR dostał odgórnie 2/3 miejsc w parlamencie, nazywają wolnymi i zapominają, iż podczas drugiej wojny światowej naziści, do których często odwołują się ruchy reprezentowane choćby przez stronę Red Watch, mordowali nie tylko Żydów i Romów, ale także Polaków i innych Słowian. Katyń i łagry są dla Polaków wyrazem działań przeciwko narodowi polskiemu, ale radykalne ruchy konsekwentnie unikają mówienia tego samego o nazistowskich obozach zagłady. Dresy i chuliganie jedynie powtarzają to, co zasłyszą od prawicowych polityków, nie tworzą tych koncepcji sami! Dopóki jednak istnieją związki zawodowe istnieje też i szansa na przełamanie tego niebezpiecznego trendu. To ruch pracowniczy, nie rządy i parlamenty, najskuteczniej dawał sobie zawsze rady z obroną mniejszości narodowych. Tak było przed wojną z Żydami w Polsce – tak może być i teraz. Wszystko zależy od lewicy i związków zawodowych. |
| następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |