|
Według niektórych szacunków problem ubóstwa w Polsce może dotyczyć nawet 30% społeczeństwa. |
| Pierwsze prawo historii - by nie dopuszczała się kłamstwa |
|
|
| Napisał(a): Marcin Berkowski [socjalizm.org] | |
| 19.05.2007. | |
|
Ja w sprawie „radzieckich” pomników. Zaczynając swój wywód chciałbym podzielić się osobistą refleksją. Uważam, że miejscem urzędowania miłościwie panujących nam braci nie powinny być salony III/IV (niepotrzebne skreślić) RP, lecz położony w cichym i odizolowanym miejscu zakład psychiatryczny. Jako laik w dziedzinie psychiatrii, mogę jednak z całą stanowczością rozpoznać u obu panów paranoję połączoną z manią prześladowczą. Niestety, wraz ze stopniowym przemalowywaniem naszego kraju na kolor czarno-brunatny choroba zaczyna udzielać się wszystkim „mędrkom”.
A teraz powróćmy do sprawy pomników. Przytoczę tutaj na początek opinię historyka UW, profesora Pawła Wieczorkiewicza na łamach „Rzeczpospolitej”: „Minister Ławrow gdy zarzuca nam, że ‘piszemy historię na nowo’ ma rację. Rzeczywiście piszemy ją od nowa i bardzo dobrze, że tak się dzieje. Rosjanie chcieliby bowiem, żeby w naszym kraju obowiązywała wersja historii rodem z PRL, historii, która została napisana w Moskwie […] To niedopuszczalne, żeby na naszym terytorium były pomniki reprezentujące wrogą Polsce ideologię. Czym innym są żołnierskie groby, czym innym monumenty upamiętniające okupację.” („Rzeczpospolita”, nr 106, 8 V 2007, s. 6) Pokuszę się w tym miejscu o pewną analizę powyższej wypowiedzi. Po pierwsze – co do „pisania historii na nowo”. Jako student historii, przypominam sobie jak na pierwszym roku studiów uczono mnie, że historyk nie może interpretować, gdybać. Podstawowym zadaniem historyka jako badacza jest pozostanie obiektywnym obserwatorem, przedstawianie faktów jakimi były. Po drugie – polemizowałbym ze sformułowaniem „pomniki reprezentujące wrogą Polsce ideologię”. Moim zdaniem pomniki upamiętniające czyn żołnierzy radzieckich (ale i niejednokrotnie żołnierzy LWP), nie reprezentują żadnej ideologii. Nie reprezentowały jej nawet w czasie swojej świetności. Powstały by przypomnieć, że żołnierz radziecki przelewał, na okupowanej przez nazistów polskiej ziemi, krew. Nie wdając się w dokładniejszą analizę wydarzeń ostatnich dwóch lat wojny, mogę śmiało powiedzieć, że bez wydatnej pomocy Armii Czerwonej, chłopcy z LWP mogliby najwyżej popatrzeć na drugi brzeg Bugu przez lornetki i powzdychać do utraconej ojczyzny. Nie można winić Armii Czerwonej za decyzje, które zapadły wówczas na Kremlu, w Jałcie, Poczdamie. Po trzecie – pan profesor raczy traktować, podobnie jak wielu innych służalczych histopolitykierów, wyzwolenie jako początek okupacji trwającej nieprzerwanie do roku 1989. Najprawdopodobniej jednak zapomina celowo, że podczas tej wstrętnej „okupacji” uzyskał chyba wszystkie tytuły naukowe. Dla porównania pragnę przypomnieć, że próba zdobycia wiedzy na tajnych uniwersytetach podczas II wojny światowej mogła skończyć się „wizytą” na gestapo i w konsekwencji wywózką do obozu koncentracyjnego. Wielu dzisiejszych służalczych historyków pragnie choć w części przyrównać „okupację sowiecką” do rzeczywistej okupacji niemieckiej. Mieliby do tego i być może prawo, gdyby byli „pokoleniem Kolumbów”. Przechodząc do finalnego wniosku chciałbym z przykrością zauważyć, ze służalczość, którą reprezentuje przez swoją wypowiedź profesor Wieczorkiewicz, prezentuje również, niestety, coraz więcej historyków. Stało się modne przedstawianie historii nie takiej, jaką była, ale taką jaką chcieliby ją widzieć rządzący „kaczyści”. Niestety ten „klimat” coraz częściej udziela się również wychowankom polskich uczelni. W ten sposób możemy pokusić się o przypuszczenie, że gdy wyżej wymieniony trend utrzyma się dłuższy czas, to nasze dzieci przeczytają w podręcznikach do historii, ze inicjatorem strajków w latach ’80 był Jarosław Kaczyński, a jego brat był przywódcą polskiego państwa podziemnego w latach 1980-89. Gdy przeczytałem wypowiedź wspomnianego wyżej profesora przypomniała mi się myśl wypowiedziana przez XVII-wiecznego filozofa francuskiego, Woltera: „Głuchy […] odrzekł, że ślepcy niesłusznie czynili, wydając sąd o kolorach; nie odstąpił jednak od przekonania, że tylko głuchym wypada sądzić o muzyce”. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |