Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty

Przedświąteczne refleksje Drukuj Email
Napisał(a): Piotr Kuligowski [socjalizm.org]   
02.12.2007.

Chyba nie ma na świecie człowieka, który nie lubiłby świąt Bożego Narodzenia. Czas ich trwania ma być czasem magicznym, w którym dawni wrogowie godzą się, a ludzie starają się być życzliwsi. Wydawać by się mogło, że w ich okresie choć trochę zbliżamy się do raju. Odrobina refleksji każe jednak zrewidować ten wyidealizowany obraz i ukazać bolesną prawdę o dzisiejszym świecie. Świecie, w którym w pogoni za pieniędzmi zapomina się, czym jest sprawiedliwość, godność i moralność.

O tym, że współczesność jest okresem galopującego kapitalizmu chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Szlag jednak trafia każdego porządnego człowieka, gdy słyszy, że już 20 października w hipermarketach zaczęły pojawiać się pierwsze świąteczne wystawy. W jakim celu? Otóż według tak zwanych „analityków rynku” po 1 listopada rozpoczyna się okres, w którym ludzie zaczynają poszukiwać w sklepach prezentów czy składników na wigilijne przysmaki. Handlowcy wychodzą więc naprzeciw oczekiwaniom konsumentów i poprzez wystawienie choinki czy wywieszenie lampek starają się ich przyciągnąć. Podobnie postępują zresztą mass media, które na długo przed świętami karmią nas reklamami silnie nacechowanymi przedświątecznym klimatem. W ogłupianiu odbiorców prym wiedzie oczywiście telewizja, która rokrocznie emituje tą samą reklamę Coca – Coli czy podobne reklamy zabawek. Z drugiej strony serwisy informacyjne z niekłamaną satysfakcją relacjonują, ile osób zostało stratowanych podczas przepychanek w kolejkach w wielkomiejskich centrach handlowych.

Czy jednak ktokolwiek zastanawia się, jakie będą długofalowe skutki tej wolnorynkowej paranoi? Zapewne nie, spróbujmy więc tę stratę nadrobić. Współczesne święta mają drugie dno, o którym na pewno nie powiedzą nam mass media. Są one przede wszystkim finansowym bankructwem dla rodziców, szczególnie tych pracujących fizycznie, zarabiających nieco powyżej płacy minimalnej oraz posiadających kilkoro dzieci. Ich pociechy, wiedzące w szklanym ekranie wyidealizowany, kolorowy świat, szybko ulegają jego czarowi. Jest to z kolei dogodna sytuacja dla koncernów produkujących zabawki czy inne dziecięce akcesoria, które w przesłodzonych, przedświątecznych spotach reklamowych udowadniają, że ich produkt, kosztujący najpewniej kilkadziesiąt złotych spowoduje, że malcy poczują się szczęśliwi. Aby stworzyć swym dzieciom wspaniałe Boże Narodzenie, niedomagający finansowo rodzice nierzadko zaciągają pożyczki na kilkaset złotych, które są często wysokooprocentowane. Święta w kapitalistycznym raju są więc jak powolna trucizna dla ubogiej warstwy społeczeństwa.

Obok aspektu ekonomicznego równie niepokojące jest spustoszenie moralne, które zostawia w umysłach wielu ludzi współczesne Boże Narodzenie. Nie ma się co dziwić, że nasi rodzice i dziadkowie z sentymentem wspominają Wigilie z czasów PRLu lub nawet II RP. Wtedy święta miały swoisty klimat; opierać miały się na aspektach rodzinnych. Był to czas, w którym można się było spotkać z dawno niewidzianymi krewnymi i pośpiewać z nimi kolędy, a o północy iść na Pasterkę. Teraz jest inaczej – ludzie najczęściej spędzają ten czas przykuci do telewizyjnych ekranów, które karmią ich odgrzewanymi hitami filmowymi. Jeszcze gorszy skutek ma to dla najmłodszych, którym Święty Mikołaj nie kojarzy się z biskupem czy dobrym krasnalem z Laponii, a jedynie z panem reklamującym stoisko z zabawkami w centrum handlowym. Dla malców okres świąteczny nie rozpoczyna się w momencie, gdy mama prosi je o napisanie listu z listą wymarzonych prezentów, tylko wtedy, gdy ten czy inny koncern wyemituje w telewizji reklamę z choinką w tle. Jest to zarazem śmieszne i smutne… ale i niepokojące.

Jeszcze smutniejsza jest obojętność na biedę i krzywdę, jaką generuje w społeczeństwie kapitalizm. Nie ma się zresztą co dziwić – kto w dzisiejszym, barbarzyńskim świecie, a już tym bardziej w okresie przedświątecznego boomu zakupowego zastanowi się nad losem tych, którym się w życiu nie powiodło? Czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę, że padający śnieg i mróz, które przynoszą tyle radości bawiącym się w święta dzieciom, przynoszą jednocześnie śmierć bezdomnym? Siedząc w ciepłych domach i objadając się przysmakami z wigilijnego stołu nie myślimy o przepełnionych noclegowniach i schroniskach dla samotnych, ubogich i opuszczonych ludzi, dla których jedynym posiłkiem jest ugotowana wcześniej przez kucharkę zupa i ziemniaki (pochodzące oczywiście z darów biednych dla jeszcze biedniejszych).

Współczesny świat, zamiast zapewniać ludziom dobrobyt i szczęście, jest miejscem pełnym skrajności, w którym zjawiska takie jak bieda i bogactwo oddaliły się od siebie na niewyobrażalne odległości. W pierwszym lepszym tabloidzie możemy przeczytać, że ta czy inna aktorka martwi się, czy przypadkiem w święta nie przytyje. To jest temat wart opisania w gazecie… Informacji o miejscach, w którym zapomniani i odrzuceni ludzie mogą się spotkać i podzielić opłatkiem oczywiście się nie podaje. Ogłasza je co najwyżej ksiądz z ambony, który chce uchodzić za obrońcę biednych i wyzyskiwanych. Jednocześnie ten sam klecha wystawi puszkę z napisem „bożonarodzeniowa zbiórka na biedne dzieci”, do której wierni wrzucą pieniądze, które później przydadzą się duchownemu do zakupu nowego samochodu czy wymiany komputera na plebanii. Są jeszcze oczywiście księża, którym rzeczywiście zależy na pomaganiu ubogim, jednak jest ich niewielu.

Czy to jest właśnie ów raj, którym mają być te wyjątkowe, grudniowe święta? Nie. Jest to jakieś niewyobrażalne zaprzeczenie tej ziemskiej idylli, tym smutniejsze, że jakieś 95% polskiego społeczeństwa ulega kapitalistycznemu czarowi.

W naszym kraju istnieje piękny zwyczaj stawiania pustego talerza dla niespodziewanego gościa, który w wigilijny wieczór może zapukać do drzwi naszego domu i poprosić o posiłek. Może jednak lepiej byłoby postarać się, aby ludzi nie mających dachu nad głową było jak najmniej?  Aby tego dokonać nie możemy zachowywać się jak Maryja, chowająca małego Jezusa w obawie przed Herodem. Musimy wyjść z cienia i odważnie zaproponować Polakom alternatywę. Należy życzyć wszystkim lewicowcom, by nigdy nie zabrakło im odwagi i wytrwałości.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing