Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej


najnowsze teksty

Ofensywa antypracownicza Drukuj Email
Napisał(a): Piotr Szumlewicz [Bez Dogmatu]   
23.01.2007.

Niezależnie od tego, jaka ekipa sprawuje w Polsce władzę, sytuacja pracowników pozostaje fatalna. Kodeks pracy jest permanentnie łamany, płace są niskie i nie zmieniają się, a na dodatek większość opiniotwórczych mediów dyskredytuje wszelkie postulaty pracownicze, sugerując, iż jedyną grupą, od której tak naprawdę zależy dobrobyt kraju są pracodawcy. Zgodnie z dominującym punktem widzenia to właśnie pracodawcy wnoszą największy wkład w rozwój kraju i najciężej pracują na rzecz pomyślności całego społeczeństwa.

Tymczasem kolejne raporty Państwowej Inspekcji Pracy pokazują, że pracodawcy należą do najmniej uczciwych grup społecznych. Zgodnie z raportem PIP poświęconym przestrzeganiu praw pracowników w 2004 r., choć przedsiębiorstwa osiągnęły duży zysk, a liczba bankructw spadła o 43 proc., to aż 57,8 proc. skontrolowanych pracodawców nie wypłacało wynagrodzeń lub innych świadczeń pracownikom. Innymi słowy prawie dwie trzecie pracodawców oszukiwało zatrudnianych pracowników. Aż 47,6 proc. pracodawców nie wypłacało wynagrodzeń za czas urlopu i ekwiwalentu pieniężnego za urlop, 17 proc. nie wypłacało należności dla zwolnionych z winy pracodawcy, 20,4 proc. ekwiwalentu za odzież roboczą i jej pranie, aż 50,1 proc. pracodawców nie wypłacało dodatków do wynagrodzenia, w tym za przepracowanie godziny nadliczbowe. [1]

Ponadto autorzy raportu podkreślają, że poważnym problemem jest nierzetelne prowadzenie ewidencji czasu pracy, z czym wiąże się fakt, że pracownicy często są zmuszani do nadliczbowej, nieopłacanej pracy. Wreszcie okazuje się, że często pracownicy w obawie przed utratą zatrudnienia nie współpracują z inspektorami PIP. W strachu przed zwolnieniem przyjmują warunki pracy urągające jakimkolwiek standardom.

Tak powszechne łamanie praw pracowniczych nie budzi jednak sprzeciwu kolejnych elit rządzących. Kary za niewypłacanie wynagrodzeń pracowników są w Polsce najniższe wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej, a zjawisko ma najbardziej powszechny charakter. Polski inspektor pracy może ukarać pracodawcę grzywną w wysokości najwyżej tysiąca złotych, a jego możliwości kontroli są bardzo ograniczone. Dla porównania w Belgii kara ta wynosi ponad 12 tysięcy euro, a w Portugalii nawet 53 tysiące euro. Także w nowych krajach UE naruszanie praw pracowniczych znacznie drożej kosztuje pracodawcę niż w Polsce. Przytoczone dane pokazują również dobitnie, jak fałszywe są dywagacje polskich mediów na temat rzekomej potęgi związków zawodowych. Poziom uzwiązkowienia w Polsce jest bardzo niski i od wielu lat obniża się. Obecnie spadł on już poniżej 15 proc., a w sektorze prywatnym jest wręcz bliski zeru.

W mediach głównego nurtu często sugeruje się jednak, że Polska osiągnęła duży sukces gospodarczy i po przejściowych problemach kilka lat temu, nasz kraj znowu wszedł na drogę szybkiego rozwoju. Niestety jednak ten „rozwój” nie przekłada się na poprawę sytuacji większości pracowników. Już na początku transformacji nastąpiło radykalne pogorszenie ich sytuacji (średni spadek realnych wynagrodzeń o 25 proc.!) i od tego czasu nie doszło do żadnych znaczących zmian. Polscy pracownicy należą do najgorzej opłacanych w UE, a płaca minimalna w Polsce należy do najniższych w Europie (niższa niż na Węgrzech czy w Czechach) i stoi w miejscu, mimo wzrostu wydajności pracy i znacznego wzrostu zysków firm.

Co prawda wzrost polskiego PKB w ostatnich latach jest dosyć szybki (w 2004 r. – 5,4 proc, w minionym roku ok. 3,3 proc.), jednak nie przekłada się on na wzrost płac. W 2004 r. średni wzrost płac realnych w przedsiębiorstwach wyniósł 0,8 proc., w minionym roku również nie przekroczy 1 proc. [2] Uwzględniając zaś szybki wzrost wynagrodzeń zarządów firm, realne płace większości pracowników w ostatnich latach spadały. Wzrost PKB nie przekłada się więc na poprawę warunków życia. Warto zwrócić uwagę, że mimo zapowiadanego na przyszły rok kolejnego przyspieszenia wzrostu gospodarczego szacunki odnośnie wzrostu płac są jeszcze bardziej pesymistyczne niż w ostatnich 2 latach. Wedle raportu firmy Mercer Human w przyszłym roku wzrost realnych wynagrodzeń w Polsce wyniesie już tylko 0,5 proc. (jej przepowiednie na miniony rok były zawyżone o pół procenta!) i będzie należał do najniższych w Europie.

Ponadto nie dość, że polscy pracownicy bardzo mało zarabiają, to na dodatek pracują znacznie dłużej od pracowników w większości innych krajów europejskich. Zgodnie z raportem unijnego instytutu EIRO (European Industrial Relations Observatory) na temat długości pracy w krajach Unii Europejskiej w 2004 r., pełnoetatowi pracownicy najwięcej godzin tygodniowo przepracowali na Litwie (43,3 godz.), w Wielkiej Brytanii (43,1) i w Polsce (41,5 godz.). [3] Z raportu wynika też, że polscy pracownicy mają o wiele krótsze urlopy od mieszkańców większości innych państw UE.

Dla neoliberalnych mediów, czołowych partii i środowisk biznesu pozycja polskich pracowników jest jednak i tak zbyt mocna, więc nasilają się antyzwiązkowe działania pracodawców. Mimo słabiutkiej pozycji polskich związkowców, narasta negatywna kampania przeciwko nim. Coraz częściej zdarzają się przypadki wyrzucania z pracy osób objętych szczególną ochroną z racji sprawowanych funkcji związkowych. W ostatnich kilku tygodniach za opór przeciwko antypracowniczym decyzjom pracodawców wyrzucono z pracy między innymi: Krzysztofa Łabądzia z WZZ „Sierpień`80” w KWK „Budryk”, Dariusza Skrzypczaka z NSZZ „Solidarność” w Goplanie czy Sławomira Zgrajka z NSZZ „Solidarność” w zakładzie Frito Lay. Związki zawodowe więc słabną, a mimo to stanowią przedmiot bezpardonowych ataków środowisk biznesu. Jednoprocentowy wzrost realnych płac w panującej retoryce oznacza „zbyt silny nacisk płacowy”. Dwucyfrowy spadek wynagrodzeń polskich pracowników, jaki miał miejsce w początkowym okresie transformacji, byłby najwyraźniej najlepszą drogą do dokończenia „wolnorynkowych reform”.

Równolegle do permanentnego łamania praw pracowniczych trwają prace nad ustawowym osłabieniem sytuacji pracowników. Komisja Trójstronna właściwie nie istnieje, ponieważ strona związkowa jest w niej z roku na rok coraz bardziej marginalizowana. Tym niemniej jednak od wielu miesięcy trwają prace nad nowym Kodeksem Pracy, które są prowadzone w obrębie komisji dwustronnej między środowiskami pracodawców i stroną rządową. Zgodnie z nowymi założeniami, opracowanymi jeszcze w poprzedniej kadencji parlamentu, w KP pojawią się zapisy niezwykle niekorzystne dla pracowników. Szczególnie odnosi się to do dwóch fundamentalnych zmian, których uchwalenie radykalnie pogorszyłoby pozycję pracowników.

Pierwszą z nich jest wprowadzenie lokautu, czyli drogi rozwiązywania sporów zbiorowych polegającej na tym, że pracodawca odmawia dostarczania pracy pracownikom. [4] Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy zamierza wprowadzić to rozwiązanie do ustawy o sporach zbiorowych.

Drugim obszarem ofensywy antypracowniczej jest kwestia utrzymania 263 artykułu Kodeksu Pracy, mówiącego o gwarancji bezpłatnego procesu w sądzie pracy. W nowym projekcie Kodeksu Pracy artykuł ten został usunięty. Pojawił się natomiast pomysł wprowadzenia 5 proc. opłaty sądowej w przypadku spraw dotyczących wysokich roszczeń pracowniczych, co w konsekwencji oznacza po prostu odebranie wielu polskim pracownikom prawa do walki przed sądami pracy. Co gorsza, projekt ustawy nie był konsultowany ze związkami zawodowymi, co samo w sobie stanowi naruszenie artykułu 19 ustawy o związkach zawodowych. Nowelizacja likwidująca artykuł 263 ma wejść w życie już w marcu bieżącego roku.
Niezależnie od składu ekipy rządzącej ofensywa przeciwko pracownikom jest więc kontynuowana i obejmuje coraz więcej obszarów ich aktywności. Zachodzące zmiany nie tylko pogarszają sytuację ekonomiczną pracowników, ale też osłabiają ich możliwości sprzeciwu. Rośnie rozwarstwienie dochodów, Kodeks Pracy jest nieustannie łamany, a na dodatek staje się coraz bardziej antypracowniczy. Czołowe partie spierają się już tylko o to, czy Polska ma być krajem neoliberalnym czy ultraneoliberalnym.

Przypisy:

[1] Dane za raportem Państwowej Inspekcji Pracy pt. „Informacja dotycząca przestrzegania prawa pracowników do wynagrodzenia i innych świadczeń wynikających ze stosunku pracy w 2004 r. przyjętym 2 sierpnia 2005 r. przez Radę Ministrów.

[2] Dane na ten temat regularnie udostępnia GUS na swojej stronie internetowej www.stat.gov.pl.

[3] „Working time developments – 2004”, EIRO 2005. Raport jest dostępny w całości w internecie na stronie www.eiro.eurofound.eu.int/2005/03/update/tn0503104u.html.

[4] Lokaut może mieć charakter ofensywny (pracodawca chce narzucić nowe, gorsze warunki pracy załodze), defensywny (odpowiedź pracodawcy na już trwający strajk lub inną formę oporu pracowników) lub prewencyjny (wyprzedzający planowany strajk). Początkowo ma być wprowadzone prawo do defensywnego lokautu. Nie jest jednak przesądzone, czy nie zostaną też uznane inne jego formy.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

nowości z portalu marxist.com

wiadomości z portalu laborstart.org

In Defence of Marxism WebRing