|
"Warszawianka" (1905 roku) doczekała się swojej hiszpańskiej wersji, stając się jedną z najpopularniejszych pieśni tamtejszej rewolucji lat trzydziestych ubiegłego wieku. |
| Polski wyzysk po bułgarsku – bułgarski wyzysk po polsku |
|
|
| Napisał(a): Bojan Stanisławski [socjalizm.org] | |
| 18.02.2009. | |
|
Wiele miejsca w NTP poświęciliśmy zagadnieniu wyzysku pracowników migracyjnych, zwłaszcza polskich w Zachodniej Europie. OPZZ wydelegowało nawet swojego rezydenta na Wyspy Brytyjskie, który współpracuje ze związkiem UNISON i pomaga w skutecznym organizowaniu Polaków w Zjednoczonym Królestwie. Zgodnie z dominującym trendem ideologicznym Polacy szybko się do nowej sytuacji przyzwyczaili, a media dość umiejętnie wpisały ją w szerszy kontekst odwiecznej martyrologii narodowej. Wszak imię ich czterdzieści i cztery… Obraz ciemiężonych Polaków, jedynych ofiar i odkupicieli świata pracy, do jakiego chętnie odwołuje się główny nurt nietrudno – jak się okazuje – zakłócić. Mało tego, okazuje się, że konfiguracje wydarzeń i osób biorących udział w wydarzeniach podważających ten kształtujący się powoli stereotyp mogą być doprawdy przedziwne. Bohaterem naszej opowieści dziś jest Stojczo Petriszki – obywatel Bułgarii, zamieszkały w miejscowości Pangjuriszte (środkowa Bułgaria, obwód pazardżiszki) wykwalifikowany kierowca, z olbrzymią praktyką w zawodzie. Od lat pracował na TIR-ach dla gigantycznego koncernu niemieckiego Willy Betz. Kto to taki? Willi Betz to ur. 1928, niemiecki przedsiębiorca, założyciel znanej firmy przewozowej. W 1945, zaraz po zakończeniu II wojny światowej, jako nastolatek otworzył firmę transportową, wykorzystując zdemobilizowane pojazdy wojskowe. Firma obecnie używa nazwy Internationale Spedition Willi Betz GmbH & Co. KG i ma siedzibę w Reutlingen, znana jest szerokim odbiorcom pod popularnym skrótem Willi Betz. Od lat 60. firma specjalizuje się w dostawach do Azji, na Półwysep Arabski i Bliski Wschód. Gdy zamknięto Kanał Sueski, w 1967 pierwsza ciężarówka Willi Betz dotarła do Pakistanu. Betz posiada kilkanaście tysięcy ciężarówek-chłodni i plandek marki Renault i Mercedes-Benz, które jeżdżą na trasach z Niemiec do Rosji, Białorusi, Kazachstanu, Kirgistanu, Azerbejdżanu, Gruzji, Iranu, Uzbekistanu, Turcji i innych krajów. Dla zmniejszenia kosztów większość samochodów zarejestrowanych jest na Białorusi, w Azerbejdżanie, i w Bułgarii (w Bułgarii Betz wykupił tamtejszego przewoźnika SOMAT i jego bazy zamienił w bezpieczne przystanki dla swoich tirów jadących na Bliski Wschód). O liczbie frachtów tej firmy może świadczyć fakt, iż ma ona własne terminale rzeczne oraz barki, którymi dla usprawnienia transportu wozi całe swoje ciężarówki rzekami z Niemiec do Bułgarii i na odwrót - liczba pojazdów firmy jadących w tych kierunkach jest każdego dnia tak duża, że można nimi wypełnić całe barki. Niedawno – wzorem opisanego wyżej rozwiązania bułgarskiego – Betz otworzył filię w Polsce, nazwał ją POLMAT. Aby jednak zaoszczędzić na personelu, a i ominąć konieczność szkolenia kadry kierowniczej, szefem tejże spółki uczynił Bułgara. Ten już wiedział jak zrobić tak by było jak najtaniej. Polska stwarzała lepsze możliwości pod względem inwestycyjnym. Zwłaszcza, że w odwodzie byli bułgarscy pracownicy migracyjni, których mógł bez problemu podrzucać POLMAT-owi SOMAT. Bułgarski kierowca godził w Polsce pracować za 1090 złotych brutto . Przynajmniej na tyle ma podpisaną umowę kolega Petriszki. Netto wychodzi to ok. 800 złotych. Niewiele, ale i tak więcej niż zarobiłby w Bułgarii. Do tego, co było szczególnie atrakcyjne z punktu widzenia bułgarskich kierowców, dochodziły diety za pracę zagranicą. W Polsce – zgodnie z właściwymi przepisami – rozliczane są one w trybie dniówek. W Bułgarii zaś od przejechanych kilometrów. Kierowca tym sposobem – niezależnie od tego ile przejechał – otrzymuje konkretną sumę za każdy dzień przebywania w takim czy innym kraju (każdemu państwu przypisane są inne stawki). Uzbierała się z tego niejednokrotnie druga pensja. Tak kalkulowali sobie pracownicy. Szefostwo też nie próżnowało i czyniło swoje rachuby. Najkrócej, biorąc za przykład to co przydarzyło się Stojczowi Petriszkiemu, wyglądają one tak – weźmiemy tu Bułgarów, oni nie się połapią, co dostają do podpisania po polsku, nie będą protestowali w razie oszustw, bo i tak są na tej obcej dla nich ziemi zdani wyłącznie na nas. Pozwólmy jednak mówić samemu zainteresowanemu: „Przedsiębiorstwa spedycyjne to organizacje gangsterskie. Być może nie wszystkie, ale w środowisku kierowców ciężarówek panuje powszechne przekonanie, iż tak jest i z pewnością nie jest ono pozbawione podstaw. Ja pracowałem w wielu firmach i w każdej istniały niepisane umowy, które były niczym innym jak konwenansem umożliwiającym skuteczniejszy wyzysk pracownika. Mógłbym podawać tysiące przykładów, ale odwołam się tylko do kilku. Np. w POL-MAT-cie pracuje się trzy miesiące non-stop. Oczywiście, wolno spać, ale przepisy nie pozwalają na zmuszanie kierowcy do prowadzenia pojazdu przez trzy miesiące; ani polskie, ani bułgarskie. Pensje były wypłacane dopiero po zakończeniu takiego trzymiesięcznego cyklu, a nie co miesiąc jak stoi w umowie. Mało tego, jedna pensja była zawsze trzymana jako depozyt u pracodawcy. Gdyby się okazało, że kierowca nawali i nie dowiezie czegoś na czas, czy z jego winy czy nie, szefa to nie interesuje, wtedy ta pensja nie jest mu – na zasadzie 'dżentelmeńskiej umowy' –wypłacana. Kierowcy zgadzają się dźwigać ten krzyż. Przepisy zabraniają również prowadzenia pojazdu więcej niż dziesięć godzin pod rząd. W ciężarówkach zainstalowane są specjalne czytniki – tachometry – do których co jakiś czas zagląda policja. Jeżeli wskazują one, iż kierowca przekroczył dopuszczalną prawem normę – płaci mandat. Umowa jest jednak taka, że mandat się płaci i trzeba jechać dalej. Do kilku mandatów – jeśli ma dobry humor – szef zwróci, przynajmniej teoretycznie tak powinno być”. Reklamacje towaru i usługi jego transportu, zwłaszcza że Stojczo Petriszki woził najczęściej produkty spożywcze, zdarzały się zadziwiająco rzadko. Po prawdzie, w trakcie jego pracy w POLMAT-cie przydarzył się jeden taki incydent, który miał go – jak się później okazało – kosztować 3825,37 euro. Dla polskiego pracownika jest to mnóstwo kasy, a co dopiero dla bułgarskiego; najniższe wynagrodzenie brutto w Bułgarii wynosi w przeliczeniu 67 euro . Owa suma to koszt wspomnianych wcześniej diet za drugi trzymiesięczny cykl pracy w Petriszkiego w POLMAT-cie. Pracodawca – facet nazwiskiem Kywrykow – postanowił mu ich nie wypłacić oskarżając go o naruszenie obowiązków służbowych i narażenie przedsiębiorstwa na straty materialne. „Byłem wstrząśnięty – mówi Petriszki – wiedziałem, że mogę się liczyć z odciągnięciem pensji za jeden miesiąc, ale to jest 300 euro, a Kywrykow potrącił mi sumę ponad dziesięciokrotnie wyższą! Nie ma mowy żebym zaakceptował takie oszustwo!”. Oficjalnym powodem jaki widnieje w korespondencji pomiędzy Petriszkim i Kywrykowem to straty wynikające z reklamacji rozmrożonych we Francji frytek, które Petriszki przywiózł z Belgii. Miało to miejsce 24-ego czerwca 2007 roku. „Cała sytuacja jest absurdalna. Frytki przywiozłem na miejsce. Nie były rozmrożone. Dostałem od jakiegoś gościa z obsługi polecenie wyłączenia agregatu gdyż zaraz miał nastąpić rozładunek. Był już wieczór. Nikt nie przychodził, poszedłem spać. Za samego rana obudziła mnie jakaś ekipa, kazali otworzyć luk i stwierdzili, że nie przyjmą towaru, bo temperatura chłodziarki spadła o dwa, czy trzy stopnie poniżej jakichś tam norm. Tłumaczyłem im, iż to ich pracownik wydał mi takie polecenie. Niestety nie dogadaliśmy się. Zadzwoniłem do szefa i zapytałem co mam w takich sytuacji robić. Otrzymałem polecenie służbowe, by reklamację przyjąć i odwieźć towar z powrotem do Belgii i tam dokończyć właściwe procedury reklamacyjne. Zaraz potem sporządziłem właściwy protokół i wysłałem go faksem do POLMAT-u. Opisałem w nim całe wydarzenie. Po tym jak wróciłem do bazy w Niemczech zostałem przez szefa poproszony o podpisanie innego wyjaśnienia, w którym poświadczałem, iż nie wyłączałem agregatu, lecz uległ on awarii w trakcie mojego snu. Zgodziłem się, bo domyślałem się, że chodzi o ułatwienie procedury egzekucji ubezpieczenia, bo każdy transport jest ubezpieczony. Gdy po drugim cyklu trzymiesięcznym wróciłem do Bułgarii zobaczyłem, że pensja została przelana, ale należności za diety nie zostały uregulowane. Odczekałem jakiś czas, wszyscy moi koledzy otrzymali stosowne wynagrodzenie, ja nie. Domagałem się od swojego szefa wyjaśnień. Ten, gdy w końcu udało się do niego dodzwonić, oznajmił mi, że mam 'zapomnieć o pieniądzach' i wracać od pracy, inaczej mnie zwolni i założy sprawę w sądzie oskarżając mnie o narażenie firmy na straty przy okazji tego incydentu z frytkami. Jest to kompletna bzdura, gdyż w piśmie którego ode mnie zażądał i które przyjął stwierdza się, iż przyczyną reklamacji była awaria naczepy z chłodziarką, a nie mój błąd. Nie można mnie więc obciążyć żadnymi kosztami. Poza tym nie dostałem wypowiedzenia umowy o pracę, a jedynie świadectwo pracy, opatrzonego zresztą błędną datą, w którym Kywrykow informuje, iż zostałem zwolniony dyscyplinarnie zgodnie z paragrafem 52 polskiego Kodeksu pracy”. Sprawą zainteresowały się bułgarskie związki zawodowe zrzeszone w tamtejszej centrali КНСБ (Konfederacja Niezależnych Związków Zawodowych Bułgarii); sprawa szybko trafiła do OPZZ i do Konfederacji Pracy. „To jakiś absurd – stwierdza Michał Lewandowski, szef zarządu wojewódzkiego na Mazowszu – zajmujemy się sprawą i będziemy reprezentowali Stojczo Petriszkiego przed sądem. Jego pracodawca dopuścił się całego szeregu naruszeń, których, dla dobra sprawy, wolałbym w tej chwili nie ujawniać. Dość jednak powiedzieć, że zgodnie z przepisami przełożony ma dwa tygodnie na ukaranie pracownika od momentu zajścia, na podstawie którego formułowane jest oskarżenie. W bardzo szczególnych okolicznościach, które tutaj nie zachodzą, okres ten może zostać wydłużony do trzech miesięcy. Pan Kywrykow przypomniał sobie o tym jednak dopiero po roku i to w nieoficjalnej korespondencji. Bez sensu!” – podsumowuje. Trzymamy kciuki! „Nowy Tygodnik Popularny” będzie uważnie śledził rozwój wydarzeń. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |