|
Mimo rzekomo dobrej koniunktury gospodarczej 26% polskich dzieci głoduje. |
| Pokolenie zero |
|
|
| Napisał(a): Bojan Stanisławski [socjalizm.org] | |
| 17.02.2009. | |
|
Przyzwoitość nie popłaca. Człowiek odznaczający się taką cechą skonfrontowany z polskimi mediami znajduje się bowiem w stanie ciągłego rozdrażnienia. Mniej wytrzymali politycznie popadają, z poczucia niemocy, w stany depresyjne. Bardziej odporni zaś czują nieodpartą konieczność sformułowania jakiejś odpowiedzi na wypisywane przez największe dzienniki bzdury. Tak dzieje się i tym razem. Dziś nie chodzi jednak o typowy przykład propagandowego bajdurzenia, fałszowania historii starszej i nowszej, demonizowania komunistów czy podgrzewania rusofobii. „Dziennik” opublikował niedawno wielkie opracowanie mające uzasadniać słuszność tzw. transformacji ustrojowej. Tym razem dziennikarze odeszli jednak od oklepanych wzorców PR-u wynoszących Balcerowicza na piedestały (prawdopodobnie wyczerpali już wszystkie możliwe konfiguracje propagandowe) i odwołali się do ludu. Prawdopodobnie z obrzydzeniem, ale jako że w słusznej sprawie… Oczywiście, diabeł nie zanurzy się w wodzie święconej cały. Toteż i odwołanie owo było połowiczne, bazowało w większości na badaniach i sondażach. Z przedłożonych Czytelniczkom i Czytelnikom przez „Dziennik” materiałów wynikało, iż osoby urodzone około roku 1989 są jednostkami wybornymi pod każdym względem. Nie mają kompleksów, są ambitne i wspaniałomyślne, a co najważniejsze – są szczęśliwe, zadowolone i spoglądają w przyszłość z pozytywnym nastawieniem. Redaktorzy „Dziennika” ochrzcili ich aż mianem pokolenia optymistów. Oczywisty wniosek jaki miał się nasunąć mniej elastycznym umysłom studiującym ten tekst jest taki, iż oto nie skażone totalitarną, socjalistyczną zarazą dusze, które miały to szczęście, iż urodziły się po tym jak Jan Paweł II obalił już w Polsce (i nie tylko!) komunizm, to super ludzie, którzy nie ględzą i nie narzekają tylko mają w sobie nowoczesność i nią wiedzeni czują się przeszczęśliwie optymistyczni. Sztuczka ta – jak donosi dzisiejsze wydanie „Dziennika” – odniosła efekt dokładnie odwrotny do zamierzonego. Rzeczone i wywołane przez „Dziennik” do tablicy Pokolenie 89, doznało tak gigantycznego dysonansu poznawczego pod wpływem lektury tekstów pretendujących do miana jego kompetentnego opisu, że nie mogło nie zareagować. Oto okazało się, iż oprócz nierealnego optymizmu, które wmawia mu „Dziennik”, cechuje się ono wspólnym gatunkowi ludzkiemu poczuciem przyzwoitości. To ostatnie wywołało w nich moralny nakaz podjęcia polemiki z propagandowym idiotyzmem, który legł u podstaw artykułu w „Dzienniku”. „Jesteśmy generacją ludzi niewychowanych, aroganckich i bezczelnych. Nie szanujemy nikogo ani niczego (…) Liczy się tylko kasa. Praca nie musi dawać satysfakcji, ważne by dobrze za nią płacili”. Takie oto fakty zawarła w swoim liście do „Dziennika” niejaka Marta Megger urodzona w 1990 roku. Jej refleksja sięga zresztą i głębiej. „Nasi rodzice ponieśli zupełną wychowawczą klęskę. Podobnie zresztą jak szkoła, które funkcja wychowawcza to czysta fikcja. Szkoła ma zniszczyć wszelkie przejawy samodzielnej myśli, stworzyć armię ludzi podobnych do siebie i myślących stereotypowo, tak by zawsze wstrzelić się w ‘model odpowiedzi’ (…) Pokolenie ’89 to pokolenie alkoholików. Dla nas nie ma niczego bez alkoholu (…) Nawet brak okazji jest okazją by zalać się w trupa. Od podstawówki licytujemy się kto więcej wypije, kto puści szybciej pawia. Taka jest przykra prawda. Jesteśmy pierwszym pokoleniem najprawdziwszych egoistów i cwaniaków” – podsumowuje Marta Megger. „Dziennik” – by zachować resztki wiarygodności w obliczu takiej propagandowej katastrofy – wydrukował ten list na pierwszej stronie z informacją, iż „pojawiły się głosy polemiczne”. Oczywiście, jest to tylko – przy pewnym samozaparciu można to tak sklasyfikować – tylko półprawda, a może raczej ćwierćprawda. Marta Megger wyraziła bowiem nie jakąś zwykłą polemikę jak próbuje to przedstawić „Dziennik”, lecz głos sprzeciwu i rozpaczy wobec zakłamania w mediach i wszechogarniającej beznadziei. Pokazała dokładnie jaki typ moralności zaszczepił w młodych ludziach nowy porządek. Ustawiczny wyścig szczurów, promowanie konkurencji i rywalizacji, skrajny indywidualizm, pogarda wobec słabszych i upośledzonych, społeczne fobie, klerykalizacja kraju i napawająca obrzydzeniem hipokryzja nie mogły doprowadzić do niczego innego. Obraz Pokolenia ’89 nakreślony przez Martę Megger jest niczym innym jak naturalnym rezultatem krzyżówki masowej ideologii opartej na paradygmatach wymienionych powyżej i codziennego dramatu ekonomicznego jaki przeżywa znakomita większość polskich rodzin. Innymi słowy – w kapitalizmie inaczej nie będzie. W krajach kapitalizmu zaawansowanego, gdzie ruch pracowniczy ma swoją reprezentację w postaci masowych partii i masowych organizacji związkowych udało się na pewien okres zniwelować gospodarcze nierówności i zmniejszyć wyzysk – w niektórych krajach poważnie. Niemniej jednak w okresie dekadencji systemu rynkowego, jego globalnej katastrofy, na przyjazne wobec społeczeństwa gesty nie ma już co liczyć nawet w Skandynawii. Polska wkroczyła na drogę restauracji kapitalizmu w latach ’90, gdy wszystko i tak toczyło się już od 1974 (kryzys naftowy) po równi pochyłej. Wtedy na „inny model” czy „trzecią drogę” nie było już miejsca. Wszechogarniająca nędza ekonomiczna i pustka intelektualna jest dość skutecznie zasłaniana komercyjnym kiczem i przyklepywana propagandową pulpą, ale skuteczność tej metody ma swoje ograniczenia i to widać dziś bardzo wyraźnie. Nic dziwnego, że Pokolenie ’89 napiętnowane jest szczególną frustracją i nihilizmem. Niemniej, nawet tak drastyczna i brutalna rzeczywistość ma swoją dobrą stronę – zmusza ludzi, często nawet najbardziej opornych, do zastanowienia nad rzeczywistością. W wyniku tego przymusu nawet Pokolenie ’89 zaprogramowane na totalny wyścig szczurów i pogoń za pieniądzem tak naprawdę zdolne jest do absolutnego opamiętania i kwestionowania drogi życiowej jaką się mu narzuca. Wiele jest bowiem przykładów na to, iż okołodwudziestoletnia młodzież dziś nie kupuje bajki o tym, jak to skończy studia, założy firmę i będzie zarabiać minimum 10000 PLN miesięcznie. Mało tego, młodzi ludzie coraz częściej przyłączają się do rozmaitych lewicowych inicjatyw – tworzą koła dyskusyjne, strony internetowe, nieformalne grupy edukacji politycznej, wydają niszowe pisma i – co dla nas najważniejsze – kierują swoją uwagę również na ruch pracowniczy i na związki zawodowe. Manifestuje się to choćby napływem nowych osób w poczet autorów „Nowego Tygodnika Popularnego”, z których najmłodsza ma 16 lat. W pewnym sensie zatem wszechogarniająca beznadzieja, która miała sprowadzić na młodzież moralną degrengoladę i apatię zaszczepiła w niej również – chcąc nie chcąc – nutę krytycznego myślenia, które dziś może zaowocować nowym rokiem ’68. Już nie tylko we Francji, ale w całej Europie. Dowodem na to są choćby ostatnie wypadki w Grecji, gdzie obserwowaliśmy masową rewoltę młodzieży wspartą przez tamtejsze związki totalnym strajkiem generalnym. Pokolenie ’89 to pokolenie zero – cechuje je życiowa pustka, ale i zupełnie nowy start polityczny; być może ich rodzice mieli życie pełniejsze kultury i wyższych form przyjemności niż ustawiczna konsumpcja alkoholu, ale ich świadomość polityczna w wieku 16-lat ograniczała się raczej do prozaicznego „politycy do kostnicy”. Dziś jest inaczej. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |