|
Żaden z listy 100 najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost" nie znajduje się na liście 100 płacących najwyższy podatek dochodowy w Polsce. |
| Po trupach |
|
|
| Napisał(a): Wojciech Figiel [socjalizm.org] | |
| 31.01.2009. | |
|
Masowej prywatyzacji towarzyszył wzrost umieralności mężczyzn o 12,8% - takie rezultaty przyniosły niedawno opublikowane badania brytyjskich naukowców na temat relacji między prywatyzacją a długością życia mężczyzn w krajach Bloku Wschodniego w latach 90-tych. To nie tylko lekcja historii, ale także i ostrzeżenie. Dwadzieścia lat po upadku muru berlińskiego i rozpadzie Związku Radzieckiego wciąż wtłaczane jest przekonanie o zacofaniu systemu „komunistycznego” i o „dobrodziejstwach”, jakie rzekomo miały przynieść reformy wolnorynkowe. Najnowszy raport trzech brytyjskich naukowców opublikowany 15 stycznia w piśmie „The Lancet” kwestionuje tę teze. Raport skupia się na skutkach masowej prywatyzacji na długość życia w krajach byłego Bloku Wschodniego. Największa katastrofa gospodarcza w czasach pokoju Można – i trzeba - mieć wiele zastrzeżeń do reżimu panującego w ZSRR oraz krajach Europy Środkowo-Wschodniej przed 1989 rokiem. Jednak wprowadzenie gospodarki wolnorynkowej przed dwudziestu laty nie tylko nie doprowadziło do obiecywanego polepszenia standardów życia, ale wręcz przeciwnie – spowodowało ich dramatyczny spadek. Poprzedni ustrój – mimo wszystkich swoich zbrodni i wad – gwarantował ludziom dostęp do opieki medycznej na wysokim poziomie. W krajach Bloku Wschodniego nieznane były zjawiska bezrobocia, czy masowej nędzy. Rządząca biurokracja bardzo pilnowała, by nie dopuścić do inflacji. Wszystkie te trendy uległy dramatycznej zmianie w ciągu kilku lat od rozpoczęcia reform wolnorynkowych. Tak zwana „terapia szokowa” doprowadziła do inflacji sięgającej nierzadko kilkuset procent. Szacuje się, że tylko w Rosji realne płace w pierwszym okresie reform spadły o połowę. Tylko w 1995 roku spadek ten wyniósł 20%. Produkcja przemysłowa w ciągu pierwszych sześciu lat reform spadła aż o 60% - cyfra nieporównywalna nawet z Wielką Depresją w USA w latach 30-tych. Upadek gospodarki oznaczał klęskę zdrowotną Problemy zaczęły pojawiać się natychmiast. Na nowo zagnieździły się choroby, które zostały wykorzenione przed kilkudziesięciu laty - np. czerwonka w ciągu kilku lat rozprzestrzeniła się na terytorium wszystkich byłych republik radzieckich, a ilość zachorowań i zgonów spowodowanych błonicą wzrosła tak bardzo, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzegała przed zagrożeniem epidemią. Poważnym problemem stał się także AIDS. Publiczny system służby zdrowia został zniszczony. Na prywatne leczenie stać było jedynie 10 procent najbogatszych Rosjan. Z aptek szybko znikły tanie leki wyprodukowane w czasach ZSRR, a zastąpiły je drogie – importowane z Zachodu bądź produkowane już przez nowych biznesmenów, którzy nie widzieli nic zdrożnego w handlowaniu ludzkim życiem. Świeżo uwłaszczona nomenklatura z gorliwością neofity zabrała się za niszczenie tego, czego jeszcze kilka lat wcześniej w teorii broniła – służba zdrowia poszła na pierwszy ogień, a rozmiary klęski trudno było ukryć nie tylko prasie zachodniej, ale nawet kremlowskim oficjelom. Masowa prywatyzacja jest odpowiedzialna za tragedię Rosji Dane te, choć rzadko publikowane, znane są powszechnie w świecie nauki. Poprzednie badania ustaliły ponad wszelką wątpliwość to, co wiadomo było od dawna – wprowadzenie gospodarki kapitalistycznej spowodowało nędzę milionów ludzi. Jednak autorzy pracy o znamiennym tytule „Masowa prywatyzacja a wzrost śmiertelności w krajach postkomunistycznych” postanowili pójść o jeden krok dalej. Celem ich pracy było ustalenie co dokładnie spowodowało śmierć tylu ludzi w latach 90-tych. Konkluzje raportu są nieubłagane: „Terapia szokowa, czyli masowa prywatyzacja w krajach byłego bloku radzieckiego przeprowadzona w latach 90-tych, jest odpowiedzialna za przedwczesną śmierć miliona ludzi. W swej pracy trzej badacze przeanalizowali przyczyny przedwczesnych zgonów około trzech milionów ludzi z krajów byłego Bloku Wschodniego. Z ich badań wynika, że co najmniej jedna trzecia to ofiary masowej prywatyzacji, która doprowadziła do nagłego wzrostu bezrobocia oraz zniszczenia tkanki społecznej. Wykazano, że 56-procentowy wzrost bezrobocia w regionie zwiększył umieralność mężczyzn o 12,8%. Według badaczy trzema głównymi czynnikami, które powodowały przedwczesną śmierć były: uboga dieta, brak opieki zdrowotnej oraz alkoholizm. Nagle pozbawieni wypracowanych przez dziesiątki lat mechanizmów państwa opiekuńczego ludzie zostali tym samym pozbawieni nadziei, a ich życie przestało mieć sens. Wzrost zgonów hamowały wyłącznie resztki systemu państwa opiekuńczego oraz istnienie organizacji społecznych, w których ludzie mogli wspólnie przeciwdziałać klęsce. Nie wszyscy dostrzegają fakty Opublikowanie tak wstrząsających badań przez poważne czasopismo medyczne, które notabene w ostatnim czasie wielokrotnie zwracało uwagę na nierówności i niesprawiedliwość społeczną na świecie, nie mogło przejść bez echa. Nawet polskie media zamieściły skromne notki, nie zdobywając się jednak na choćby jedno słowo komentarza. Trudno się dziwić – oto bowiem poważne czasopismo medyczne przeczy nachalnie lansowanej propagandzie. Polscy dziennikarze stosują znaną zasadę, że jeśli fakty nie pasują do teorii, tym gorzej dla nich. Inaczej było w przypadku brytyjskiego tygodnika „The Economist”, który w wydaniu z 22 stycznia 2009 r. opublikował artykuł „Masowa zbrodnia a rynek". Już sam początek jest bardzo wymowny: „Podczas reform gospodarczych w Rosji zginęły miliony ludzi. Ale nie były one przyczyną tych zgonów”. Cała filozofia „Economista” sprowadza się do tego, że śmierć milionów ludzi nie była spowodowana terapią szokową, ale… jej brakiem! Skutki podobnej terapii szokowej znamy i obserwujemy do dzisiaj w Polsce – masowe bezrobocie, ubóstwo, ludzie wegetujący a nie żyjący, całe wsie sprowadzone do warunków zwierzęcych… Dla ekspertów z „Economista” warunkiem sukcesu gospodarczego jest więcej kapitału w rękach elit i większe morze nędzy na przeciwległej stronie bieguna społecznego. Artykuł ten wart jest przytoczenia, gdyż powtarza wyświechtany komunał jakoby to nie reformy wolnorynkowe lecz 80 lat komunizmu doprowadziło do upadku z lat 90-tych: „Dlaczego gospodarka radziecka w 1991 roku była w tak fatalnym stanie? Po części dlatego, że gospodarka planowana nie działa (za co możemy winić Lenina i Stalina)”. Doprawdy, dziwnie brzmią te słowa, w czasie, gdy rządy najbogatszych krajów szykują plany ratunkowe dla banków, a słowo „nacjonalizacja” przestało być uznawane za wulgaryzm w ustach ekonomistów. Prywatyzacja – zabójcza jak nigdy Celem powstania omawianej analizy było nie tylko studiowanie danych, które przecież są już materiałem historycznym. Badacze podkreślają bardzo stanowczo: „wyniki naszych badań powinny być szczególnie istotne dla tych krajów, które planują wprowadzenie podobnej strategii ekonomicznej”. Nie przypadkiem publikacja ta ukazuje się w dobie kryzysu. 23 stycznia eksperci z pisma „The Lancet” ogłosili na konferencji prasowej rezultaty innego badania, w którym skupili się na relacji między handlem światowym a zdrowiem. Wszyscy autorzy raportu podkreślali, że najgorsze dopiero przed nami oraz ostrzegali, że kryzys finansowy już wkrótce przerodzi się w kryzys zdrowotny. W dzisiejszych czasach rządzący na całym świecie szykują jeszcze głębsze pakiety restrukturyzacyjne. Jedynym sposobem na uratowanie dogorywającego systemu kapitalistycznego są cięcia – służba zdrowia zajmuje na liście wrogów systemu jeśli nie pierwsze, to jedno z pierwszych miejsc. Wielkiego kapitału nie stać na utrzymywanie kosztownych systemów powszechnej opieki zdrowotnej. Przykład rosyjski pokazuje do czego może doprowadzić masowa prywatyzacja. Jest też dla nas ostrzeżeniem. Walka toczy się o naszą przyszłość, a wobec niej trudno być biernym. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |