|
Władimir Uljanow dwa lata swojego życia spędził w Poroninie koło Zakopanego. |
Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej. |
| Rewolucji nie było, czyli raport o płacach w 2006 |
|
|
| Napisał(a): Tomasz Ciborowski | |
| 07.01.2008. | |
„Zaskakująco wysoki wzrost zarobków Polaków”, „Płace rosną, że aż strach”, „Pracodawcom będzie jeszcze trudniej” – to tylko przykłady licznych nagłówków artykułów prasowych na temat płac z ostatnich kilku lat. W listopadzie 2007 przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 12 proc. w relacji do roku poprzedniego – podały media za GUS. W telewizji od kilkunastu miesięcy głośno o dwudziesto-, a nawet trzydziestoprocentowym rocznym wzroście wśród pracowników branży budowlanej, specjalistów i sprzedawców w hipermarketach. Tak przynajmniej na antenie TVN Biznes i TVN24 deklarują wypytywani przedstawiciele przedsiębiorców i ekonomistów.
W tych okolicznościach pojawiły się świeżutkie raporty GUS: „Struktura wynagrodzeń według zawodów w październiku 2006”, „Działalność gospodarcza przedsiębiorstw o liczbie pracujących do 9 osób w 2006 r.”. Obie publikacje w sposób komplementarny ukazują rzeczywisty poziom wynagrodzeń. Pierwszy z raportów obrazuje przekrojowo zarobki w sferze budżetowej oraz w firmach zatrudniających powyżej 9 osób. Drugi dopełnia obrazu, kreśląc średnie zarobków w drobnych prywatnych firmach. Porównanie danych z poprzednim raportem (z roku 2004) przynosi ciekawe rezultaty.
Przeciętne wynagrodzenie w październiku 2006 w sektorze przedsiębiorstw i sferze budżetowej wyniosło 2654,13 zł, przy czym w sektorze publicznym płace były wyższe o 364 zł niż w prywatnym. Najniższe wynagrodzenia w niemal wszystkich grupach zawodowych oferowano w drobnych firmach prowadzonych przez osoby fizyczne. Przeciętne wynagrodzenie brutto wyniosło tam tylko 1200 zł. W firmach tej wielkości od roku 2004 średnia płaca wzrosła o 73 zł, przy czym największa podwyżka wiązała się z emigracją dużej grupy pracowników najniżej opłacanych. W roku 2005 podwyżka wyniosła już tylko 26 zł. Zważywszy na znacząco wyższe, niż wskaźnik inflacji, wzrosty kosztów utrzymania mieszkania i żywności, doszło do obniżenia siły nabywczej tej grupy wynagrodzeń. W przypadku większych jednostek gospodarczych, średnia wzrosła o 286 zł, tj. o 8,7% powyżej inflacji. Niemniej, jak zobaczymy, na podwyżkach zyskali przede wszystkim już dobrze zarabiający... Przeciętne wynagrodzenie traci systematycznie swą wartość informacyjną, a to z powodu postępującego rozwarstwienia dochodowego. W jednostkach sfery budżetowej i sektora większych przedsiębiorstw tylko jeden na trzech pracowników zarabia średnią lub powyżej jej, a w grupie osób z średnim wykształceniem już tylko co czwarty. Co więcej, w ciągu ostatnich dwóch lat, w okresie dynamicznego wzrostu gospodarczego, wzrosła liczba osób zarabiających poniżej połowy średniego wynagrodzenia. Takich osób jest już niemal 20% w większych firmach i prawie wszyscy w drobnych. W tych drugich tylko nieliczna grupa pracowników sektora finansowego i obsługi prawnej zbliża się do średniej. Mimo wysokiego tempa wzrostu PKB odsetek pracowników pracujących za mniej, niż połowę średniej płacy znów wzrósł o 2 punkty procentowe. Z tego powodu postuluje się podawanie wartości najczęstszej i tzw. mediany. W roku ubiegłym najczęstsze wynagrodzenie wyniosło 1469 zł. I tu znów dominuje sektor prywatny. Do tej wysokości zarabiała ¼ pracowników, nie licząc drobnych firm. Wraz z tymi ostatnimi to aż – 36%! Mediana z kolei to rodzaj średniej, przy której połowa pracowników zarabia mniej, a połowa więcej. W roku ubiegłym wyniosła ona nieco ponad 2100 zł brutto. Skoro rośnie grupa pracowników ubogich, można zadać pytanie, kto zyskał na podwyżkach? Pierwszym potencjalnym „winowajcą” wzrostów średniej płacy mogliby stanowić wyżsi urzędnicy i kadra kierownicza. Średnia podwyżka wśród lepiej zarabiających dyrektorów wyniosła w ciągu dwóch lat 1800 zł. Kwota wydaje się duża, ale to ok. 6% podwyżki ponad inflację. Okazuje się, że podwyżki w tym segmencie mieściły się realnie w granicach 5-9%, a więc poniżej średniego wzrostu. W mediach głośno było o podwyżkach dla specjalistów. Tymczasem z rozkładów wynagrodzeń wynika, że jest to grupa, która – obok pracowników biurowych - w istocie rzeczy straciła. W pozostałych grupach zawodowych w ciągu dwóch lat podwyżki nad inflację wyniosły średnio od 1,5 do 5,5%. Kto z pracowników szeregowych otrzymał więc najwyższe podwyżki? Są dwie takie grupy: sprzedawcy oraz średni personel techniczny, czyli laboranci, asystenci, informatycy, operatorzy sprzętu elektronicznego, optycy, pracownicy opieki społecznej, urzędnicy d/s podatków, średni techniczny personel nauk rolnych, leśnych i medycznych, nauczyciele i instruktorzy zawodu, inspektorzy, przedstawiciele handlowi, archiwiści. Sprzedawcy, zarabiający „dobrze”, otrzymali podwyżkę w wysokości do 10%, średnio nominalnie do 130 zł. Tym, którzy zarabiali mało, podniesiono o tyle, o ile wzrosła płaca minimalna, tj. o ok. 50 zł. Problem, w tym, co zasygnalizowano już wcześniej, że płace sprzedawców należą do najniższych w całej gospodarce, będąc niższe od płac w rolnictwie. Wzrost kosztów życia nieporównanie bardziej dotknął tą grupę społeczną. W praktyce, owe podwyżki nie zrekompensowały wzrostu kosztów utrzymania. Podwyżki te wydają się być i tak niewielkie w stosunku do wzrostu sprzedaży i wypracowanej wartości dodanej. W okresie 2004-2006 wartość dodana brutto wzrosła nominalnie w tym sektorze gospodarki o 40%. Oznacza to, że podwyżki były wielokrotnie niższe od przyrostu marży i dochodów firm. Co więcej, wzrosła z 50,2 do 54,4% liczba osób zarabiających poniżej połowy średniego krajowego wynagrodzenia. Jeżeli chodzi o techników, to wzrost tutaj również był niesprawiedliwy. Ci, którzy w 2004 zarabiali mało, otrzymali po 100 zł podwyżki, dużo mniej od tych lepiej zarabiających w grupie. Ci drudzy, zarabiający powyżej 2000 zł brutto otrzymali średnio 350 zł podwyżki, tj. 16% ponad inflację. Rzecz w tym, że technicy dominują w sektorze publicznym i to właśnie tutaj nastąpiły podwyżki. W tej grupie zawodowej również przybyło tych, którzy zarabiali mniej niż połowę średniej krajowej z 8 do 9%. Wbrew telewizyjnej propagandzie, wzrostów w budownictwie i w przemyśle dużych nie było. W przemyśle najgorzej uposażeni otrzymali podwyżkę po 40 zł, a zarabiający medianę po - 155 zł, tj. realnie po 8%. W budownictwie podwyżki wahały się w granicach od 15 do 120 zł z godnie z regułą; im więcej zarabiasz, tym większa podwyżka. Realnie więc pensje wzrosły tutaj od 1,5% do 7%. Jak zwykle w polskiej gospodarce, przybyło również tych, zarabiających poniżej połowy średniej płacy; 30% murarzy, tynkarzy, instalatorów zarabiało właśnie w tym przedziale zarobków. Wydawać się by mogło, że zarobki powinny iść w parze z wykształceniem. Niestety tak nie jest w zakresie wykształcenia średniego. Tylko osoby z stopniem lub tytułem naukowym mogą liczyć na dobre płace. Ich średnie przewyższają grubo ponad 50% przeciętną krajową. W sektorze prywatnym wynagrodzenia osób z zawodowym wykształceniem technicznym są tylko o 100 zł wyższe niż osób z wykształceniem podstawowym. Podobna różnica występuje między osobami z wykształceniem średnim ogólnokształcącym a średnim technicznym i policealnym. Lepiej pod tym względem wygląda sektor publiczny, w którym różnice w zarobkach między niewykształconą osobą, a osobą z wykształceniem technicznym wynoszą średnio ponad 400 zł. Z publikacji widać wyraźnie, że sektorem własności nagradzającym wyżej wiedzę i umiejętności jest sektor publiczny. Płace pracowników średniego szczebla tu są wyższe nawet o 500 zł w stosunku do sektora prywatnego. Sektor prywatny generuje najwięcej osób biednych, dając wysokie płace wyłącznie naukowcom, specjalistom najwyższej klasy. 19% pracowników sektora prywatnego (drobnych i tych większych firm) zarabiało w 2006 r. do 1040 zł brutto, podczas gdy w sektorze publicznym tylko co setny. Różnice w stawkach godzinowych są jeszcze wyższe i sięgają 4 zł/h, tj. 28% na niekorzyść sektora prywatnego, nie licząc drobnych firm, w których stawki płac są niższe niemal o 70% niż w sektorze publicznym. |
| następny artykuł» |
|---|
| LabourStart PL |
| Strona startowa kadego zwizkowca. |
|
|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |