|
Połowa ludzkości zarabia około 5% światowego dochodu. |
| Pielęgniarki i fizjoterapeuci protestują |
|
|
| Napisał(a): Piotr Kuligowski [socjalizm.org] | |
| 27.01.2008. | |
|
20 stycznia strajki pielęgniarek odbyły się w 54 szpitalach Wielkopolski, czterech na Opolszczyźnie, trzech w Lubuskiem i jednym w Warszawie. Demonstracje i protesty odbyły się m.in. na Podkarpaciu, Warmii i Mazurach. Iwona Borchulska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych na Śląsku w imieniu swoich koleżanek żąda od dyrektorów szpitali podwyżek w połowie tak wysokich, jakie mają otrzymać lekarze. Dla zarządów większości placówek medycznych ten postulat jest nie do przyjęcia, tym bardziej, że nie wszędzie udało się uzyskać porozumienie z lekarzami w sprawie ich płac. Sprawia to, że na 100 śląskich szpitali w zaledwie 13 udało się osiągnąć porozumienie dyrekcji z pielęgniarkami. 21 stycznia konsensus osiągnięto na przykład w Bystrej, gdzie podstawowe pensje pielęgniarek wzrosną o 550 zł. W innym szpitalach trwają spory zbiorowe, przeradzające się w strajki. Borchulska donosi, że protesty objęły na Śląsku 26 szpitali, w tym kilka wielkich, więc można przypuszczać, iż brało w nich udział ok. 10 tys. jej koleżanek. Siostry domagają się również poprawy warunków pracy. Podczas strajku w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu pielęgniarki skarżyły się, że nieraz jedna z nich musi na dyżurze zajmować się 15 - 30 chorymi. Równie trudna sytuacja ma miejsce na Lubelszczyźnie. 23 stycznia w placówkach medycznych w Puławach i Kraśniku pracowały tylko oddziałowe, a pozostałe pielęgniarki wzięły dzień urlopu „na żądanie”. Jak powiedziała przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Lublinie Maria Olszak – Winiarska akcje protestacyjne nie objęły Oddziałów Intensywnej Opieki Medycznej i Chemioterapii. Bardzo trudna sytuacja ma miejsce także trzecim - ale za to jednym z największych szpitali - PSK-4 w Lublinie, gdzie wprawdzie jeszcze nie doszło do strajku, ale wydaje się on być tylko kwestią czasu. Ostrzejszą formę protestu przyjęły pielęgniarki ze szpitala w Blachowni koło Częstochowy. Pacjenci leczący się w tej placówce medycznej od dłuższego czasu są pozbawieni opieki medycznej przez dwie godziny dziennie, jednak sytuacja z dnia na dzień staje się coraz trudniejsza, więc siostry nie wykluczają strajku okupacyjnego i głodówki. Kobiety są zbulwersowane tym, że dla dyrekcji szpitala ich wieloletnie doświadczenie zawodowe warte jest tylko tysiąc czterysta złotych miesięcznie. Domagają się one pięciuset złotych podwyżki. Równie dramatyczna sytuacja ma miejsce Górnośląskim Centrum Rehabilitacji "Repty" w Tarnowskich Górach, gdzie fizjoterapeuci przestali rehabilitować pacjentów. Żądają oni 250 zł podwyżki. Jeśli dotychczasowe strajki i rozmowy nie przyniosą efektów w obu placówkach medycznych zapowiadana jest kolejna, ostrzejsza faza protestów.
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |