|
Poziom produkcji w naszym kraju w 2003 roku był o 60% wyższy niż w 1989. Jednocześnie realne płace pozostały na właściwie nie zmienionym poziomie. |
| Parlamentaryzm czy rewolucja - którędy do celu? |
|
|
| Napisał(a): Wojtek | |
| 19.02.2009. | |
|
Mam pytanie, natury czysto ideologicznej. Chodzi mi o sposób walki o społeczeństwo socjalistyczne. Z jednej strony mamy socjaldemokratyczny parlamentaryzm, władzę zdobytą w wyborach, przeprowadzanie reform w parlamencie. Z drugiej strony marksistowską rewolucję dokonaną przez klasę, która 'nie ma nic do stracenia oprócz swoich ‘kajdan', dowodzoną przez partię robotniczą. No i teraz rodzi się pytanie, co jest skuteczniejsze. Nie wiem czy dobrze to interpretuję, ale wydaje mi się, że nie tyle droga do przejęcia władzy jest ważna, co zdecydowane działanie już po zdobyciu władzy. Bo mamy przykład rewolucji węgierskiej chociażby. Bunt mas doprowadził do obalenia dawnego 'porządku', powstawały rady robotnicze, chłopskie i właśnie - rewolucyjne zdobycze nie utrzymały się zbyt długo. Z drugiej strony mamy przykład Szwecji, gdzie w latach '30 doszła do władzy socjaldemokracja i stworzyła państwo opiekuńcze, które przetrwało bodajże do lat '80 (potem zaczęło się sypać). Chavez do władzy również doszedł na drodze 'parlamentarnej'. Oczywiście przy mobilizacji mas, co w zasadzie można nazwać rewolucją, czyż nie? Dlatego najważniejsze jest konsekwentne działanie w obronie zdobyczy rewolucji czy (w przypadku drogi parlamentarnej) konsekwencja w parlamencie. Tylko co jest skuteczniejsze? Uważam, że parlament rodzi wiele niebezpieczeństw - możliwość porozumienia z liberałami, niejasne gierki pozagabinetowe etc. etc. Chociażby właśnie na przykładzie Wenezueli widzimy, z jak reakcyjnymi siłami Chavez musi się użerać. Tylko z kolei - czy w dzisiejszych czasach istnieje realna możliwość przeprowadzenia zrywu mas bez udziału w drodze parlamentarnej? Obalenie rządu, a nie chęć zdobycia w nim większości? Drogi Wojtku! Zasadniczo nie odrzucamy żadnej z dwóch wskazanych przez ciebie dróg. Początek budowy społeczeństwa socjalistycznego może nastąpić zarówno za sprawą wygranej w wyborach parlamentarnych/prezydenckich (bardzo słusznie wskazujesz Chaveza jako wręcz modelowy tego przykład) lub też za sprawą rewolucji. Sam jednak wyciągasz ważny wniosek, że zasadniczą sprawą jest konsekwentne działanie już po przejęciu władzy. To, w jaki sposób socjaliści i reprezentowani przez nich robotnicy dojdą do władzy, nie jest kwestią, którą można rozstrzygnąć zawczasu, w toku dyskusji. Wszystko zależy od konkretnych okoliczności, do nich należy się dostosować taktycznie (idee pozostają niezmienne) i działać najlepiej, jak się da. Niemniej w sytuacji, kiedy uczyni się już pewne postępy na drodze socjalistycznej, nie ma odwrotu - kolejne zmiany muszą już mieć charakter rewolucyjny, lub też nic z planowanych przekształceń nie wyjdzie (patrz działania Allende w Chile, jak i Chavez dziś). Determinacja klas posiadających, by utrzymać status quo, jest za duża, by można było działać na dłuższą metę taktyką powolnych reform i przekształceń. Dalej - dostrzegłeś bardzo trafnie, że Chavez mógł dojść do władzy przy masowej mobilizacji. Właśnie masową mobilizację uważamy za jeden z kluczowych warunków do sukcesu przemian o charakterze socjalistycznym. Dlaczego, nie muszę Ci chyba wyjaśniać. Drugim czynnikiem jest rewolucyjne kierownictwo - o czym też wspominasz, pisząc o partii robotniczej. To właśnie brak tego kierownictwa, z wizją rewolucji i znajomością marksistowskiej dialektyki, przesądził o klęsce wielu rewolucji - zarówno tych przeprowadzanych "na ulicach", jak na Węgrzech, jak i prób parlamentarnego działania na rzecz socjalizmu. Pozdrawiamy, Redakcja socjalizm.org |
| następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |