Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty
Pan Donaldeusz, czyli pracowniczy „bryk” na temat władzy Drukuj Email
Napisał(a): Wojciech Balon [socjalizm.org]   
29.01.2008.

Prolog

O Pracowniku ! Zanim stracisz zdrowie,
Zacznij się cenić. Niech wreszcie się dowie
Właściciel firmy i rząd na ostatku,
Że dobrobyt wynika z pracy i podatku.

Księga I – Gospodarstwo.


Gospodarstwo, czyli kraj, czyli Polska. Gospodarować tu niełatwo. Komuna zepsuła, bliźniaki nie naprawiły. Związkowcy i pracownicy tylko by strajkowali. Jak nie górnicy, to pocztowcy, to znowu pielęgniarki i lekarze. Co to za gospodarstwo? Platforma ma jednak plan (patrz: księga XII). To ciekawe, jak chcą coś zmienić. By żyło się lepiej. Wszystkim. Pracownikom, którzy chcą, by było lepiej, życzyć należy stalowych nerwów. Bo cierpliwość już dawno się skończyła.

Księga II – Zamek.

A na zamku władza. Odgrodziła się fosą, zasiekami. Mniej BOR-u przy premierze nic nie zmieni, alienacja władzy sięgnęła zenitu. Pawlak nie podszedł do płota, przy którym stały żony górników. Może i były „wysłane” przez kogoś do Warszawy, ale to nie zmienia faktu, że minister rządu powinien im chociaż powiedzieć „dzień dobry”, albo „problem ten trzeba rozwiązać”. A on powiedział, że to nie PRL, że w Warszawie wszystkiego się już nie załatwia. Parę lat temu górnicy jednak coś na warszawskich ulicach załatwili. A po wszystkim i dla szklarzy rynek stał się łaskawszy. W końcu nie ma zamka (ani zamku) którego nie można sforsować. Trzeba tylko czasu.

Księga III – Umizgi.


Bardzo obfita księga. Umizgi w stronę pracodawców, oczywiście. By żyło się (im) lepiej. Jak nie pakiet Kluski, to może jakieś ulgi. Może sobie niepełnosprawnego zatrudnią. Już telewizyjny spot pokazał o co chodzi. Dowiedz się jakie korzyści będziesz miał, gdy zatrudnisz niepełnosprawnego. O korzyściach dla drugiej strony nikt nie wspomniał. Przecież chodzi o ulgi, a nie wyrównywanie szans. A propos szans. Drodzy związkowcy i ludzie pracy! Na umizgi nie liczcie. Nie ma szans!

Księga IV – Dyplomatyka i łowy.


Polska dyplomatyka (może być i dyplomacja) sięgnęła dna. Nic dziwnego… z twarzą Fotygi i działaniami Sikorskiego? W Europie każdy Polskę ma w… wiadomo. Co nie przeszkadza przedmurzu chrześcijaństwa wysyłać najemników do Afganistanu i Afryki. Patrząc na stan uzbrojenia i przeróżne floty, należy im życzyć, żeby najpierw wylądowali. Łowy również nie są nam obce. Jak nie Rosjanie, to Niemcy, nawet Amerykanie ostatnio niezbyt modni. Polska przecież ma pozycję, mówią! Z taką wiedzą o pozycjach, aż dziwne, że czołowi polscy politycy dorobili się potomstwa.

Księga V – Kłótnia.


Czyli specjalność zakładu. Kłócą się wszyscy. Gdyby to jeszcze była kłótnia na argumenty, to owszem. Ale to, że jeden biurokrata od premiera nie zadzwonił do biurokraty od prezydenta, żeby powiadomić o tym, czy tamtym, mnie zwykłego obywatela obchodzi to tyle, co osiągnięcia sportowe Realu Madryt (za którym jako fan Barcelony średnio przepadam). Pracownika raczej też nie obchodzi, kto ujawnił stenogramy z posiedzenia rady gabinetowej, a z tego media zrobiły tzw. niusa. Ale kiedy związki słusznie wykłócają się o poszanowanie praw pracowniczych, wtedy kłótnie trzeba zażegnać. Najlepiej ochroniarską pałą.

Księga VI – Zaścianek.


Miejsce, w którym przyszło nam żyć. Zaścianek gospodarczy, polityczny, światopoglądowy. Ci, którym zależy na zmianie tego obrazu pozostaje działalność „partyzancka”. Kreatorom wizerunku Polski w świecie, de facto na tym nie zależy. Bo koniec zaścianka, równałby się ich końcowi.

Księga VII – Rada.

Oczywiście Rada Ministrów. Im dalej tym gorzej. Okazuje się, że obecna ekipa, nie dość, że nie ma „ławki”, to nawet wyjściowy skład jest żałosny. Toż to nawet spółek skarbu państwa nie ma kto zajmować, gdzieniegdzie jeszcze są podobno jakieś wakaty. No proszę, selekcjoner Donald słabo się spisał, może lepiej wziąć Beenhakera?

Księga VIII – Zajazd.

Kojarzy się z „zajechaniem”. I rzeczywiście, pracownicy zajeżdżają się fizycznie w urągających bardzo często warunkach, a władza zajeżdża…limuzynami pod urzędy. Nie mówiąc już o tym, że „zajeżdża” (w porozumieniu z pracodawcami) ludzi pracy proponowanymi wynagrodzeniami. Ale to może być ostatni „zajazd”, bynajmniej nie na Litwie.

Księga IX – Bitwa.


Inaczej starcie. Cierpliwość się kończy, prędzej czy później dojdzie do konfrontacji. To, czy będziemy na nią przygotowani, zależy od nas. Związkowców, pracowników. Ich świadomości i wsparcia ze strony zdolnej zagospodarować tę siłę organizacji. Sprawnej politycznie i ideowo. Świadomej celów i metod. Zacznijmy wspólnie ją budować!

Księga X – Emigracja.

Jest jeszcze takie wyjście. Już wielu skorzystało i pomachało ręką na pożegnanie. Pytanie, ilu jeszcze są w stanie przyjąć Brytyjczycy, czy inni? I, czy rzeczywiście jest tam „ziemia obiecana”. Nie chodzi bynajmniej o pobudki tzw. „patriotyczne” z rozdziału pod tytułem „Bóg, honor, ojczyzna”. Chodzi o pewien mechanizm, który nie jest problemem tylko w Polsce. To kapitalizm. Da on znać również na emigracji, taki już jego urok. Niestety.

Księga XI – Rok 1812.

Kto by pomyślał wtedy, że za 200 lat będzie u nas Euro. Co prawda stan infrastruktury sportowej jest bardzo zbliżony do tej, w roku 1812, ale śmiało idziemy do przodu. Przyciągniemy inwestorów, będą autostrady, hotele. Kibice zostawią dużo kasy. A statystyczny Polak, nawet będąc u siebie, Euro zobaczy w telewizji, bo na bilet nie będzie go stać.

Księga XII – Kochajmy się.

Zgodnie z hasłem premiera, że najważniejsza jest miłość, nic innego chyba nam nie pozostaje. Oto najkrótszy w dziejach program polityczny – kochajmy się. Okazał się na tyle skuteczny, że specjaliści od kochania wygrali wybory. Mam nadzieję, że to miłość platoniczna, bo ja Tuska do łóżka nie wpuszczę.

Epilog

Czy po tej lekturze, ktoś ma jeszcze wątpliwości, co do budowy alternatywy? Bo jeśli nie to na koniec zostaje „Polonez”.
Taka wódka.

Bo jak ktoś ma jakieś wątpliwości, to pozostaje mu się tylko upić. Może będzie lepiej…

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing