|
Kilka lat temu majątek Billa Gatesa szacowano na 90 mld $. Za tę sumę można by pokryć Polskę siecią 19 tys. km autostrad. Dla porównania Polski rząd w 2000 roku wybudował 55 km autostrad. |
Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej. |
| Komu bije dzwon |
|
|
| Napisał(a): Beata Lipińska [socjalizm.org] | |
| 11.01.2008. | |
Benazir Bhutto zginęła w zamachu 27 grudnia 2007 roku podczas powrotu z wiecu Pakistańskiej Partii Ludowej (PPL) w Rawalpindi. Ranna w głowę, niedługo po przewiezieniu do szpitala zmarła. Na ulicach Pakistanu rozpętało się piekło. Histeria po śmierci popularnej przywódczyni zamieniła się w niepohamowaną wściekłość - płonęły samochody i sklepy, dochodziło do krwawych potyczek. Do początku stycznia zginęło prawie 60 osób. A data wyborów nieuchronnie się zbliżała. Pervez Musharraf, prezydent Pakistanu, 2 stycznia ogłosił przesunięcie wyborów o 6 tygodni, wyznaczając datę 18 lutego. Decyzja ta nie zdziwiła nikogo - wiadomo było, że w obliczu poważnych strat w notowaniach popierającej go partii (Muzułmańska Liga Pakistanu - "Quaid-i-Azam") będzie próbował zrobić wszystko, żeby zyskać czas. Emocje, szczególnie emocje skierowane przeciwko niemu, nie tworzą dobrych warunków wyborczych. Skorzystałyby na nich, zbierając plon głosów zabranych MLP-Q, obie partie opozycyjne - PPL i Muzułmańska Liga Pakistanu "Nawaz" Nawaza Sharifa. Wśród wyborców utrzymuje się atmosfera solidarności z partią zamordowanej przywódczyni, lecz nie jest pewne w jakim stopniu ta tendencja utrzyma się do połowy lutego. Nowy przywódca PPL - Asif Ali Zardari, wdowiec po Bhutto, jest zdeterminowany, by utrzymać dobre wyniki partii. Nieprzerwanie najwięcej kontrowersji wzbudza identyfikacja morderców byłej premier Pakistanu. Wiadomo, że dwóch mężczyzn brało udział w zamachu - jeden z nich wysadził się w powietrze w pobliżu samochodu, zabijając 23 stojące w pobliżu osoby, drugi strzelał w kierunku samochodu z pistoletu. Nie jest do końca ustalone, kto zadał śmiertelną ranę. Ale nie to jest przedmiotem zażartych dyskusji w państwie i na świecie. Prawdziwą zagadkę stanowi to, kto zamordował premier. Musharraf zrzucił winę na Al-Quaidę – realne zagrożenie, gdyż Pakistan, jako „kluczowy sojusznik” Stanów Zjednoczonych w wojnie z terroryzmem, ciągle boryka się z problemem zjednoczonych pakistańsko - afgańskich ugrupowań fundamentalistycznych, w tym również z tym. Na nich można zrzucić całą winę i nikt nie powie, że niemożliwy jest ich udział w zabójstwie. Nie wszyscy jednak są gotowi uwierzyć, że siły prorządowe mają czyste ręce. Odzywają się głosy, że być może Bhutto była zbyt niewygodna nie tylko dla Musharrafa, ale również dla USA, kiedy stało się jasne, że nie będzie mowy o układach niedoszłej premier z prezydentem po przejęciu władzy. Co bardziej odważne teorie spiskowe włączają w sprawę CIA. Jeszcze przed przyjazdem do kraju, Bhutto wymieniła związanych z rządem polityków i wojskowych, którzy według niej będą próbowali dokonać zamachu, kiedy zjawi się w kraju. Teraz otwarcie mówi się o postawieniu ich w stan oskarżenia, jednak strona rządowa jest głucha na argumenty, które wytaczają politycy i publicyści nie tylko pakistańscy, ale z różnych zakątków świata. Kilka dni temu, prezydent Musharraf ogłosił, że Bhutto sama winna była swojej śmierci. Stwierdził, że stając w samochodzie i wychylając głowę przez okno w dachu, naraziła się na świadome ryzyko. Argumentował, że wiedziała o grożącym jej niebezpieczeństwie, a pomimo wcześniejszych prób zamordowania jej, odsłoniła się na atak. Musharraf umywa ręce od zarzutów o niekompetencję rządowej ochrony. Twierdzi, ze zrobione zostało wszystko, by przywódczyni PPL zapewnić bezpieczeństwo. Co poniektórych dziwić może tak kuriozalne zrzucenie winy na ofiarę, ale należy pamiętać, że w polityce funkcjonuje inny rodzaj logiki, często znacznie przekraczający granice zdrowego rozsądku. Tymczasem sytuacja w kraju zaczyna się powoli uspokajać. Nowe przywództwo nawołuje do zachowania spokoju, a niepokoje w większych miastach nie są już tak brutalne. Jednak teraz można zaobserwować prawdziwą determinację - nadal odbywają się liczne demonstracje i wiece poparcia dla PPL. Niezwykle urósł też w siłę postępowy ruch lewicowy w partii - blisko współpracujący z pakistańskimi związkami zawodowymi, zrzeszający tysiące członków The Struggle. Teraz zdobywa on coraz większe poparcie dzięki zdecydowanym działaniom, takim jak połączony ze strajkiem marsz 5000 ludzi po śmierci Bhutto w Kasur, czy blisko 10.000 tłum zebrany tam w dniu pogrzebu przywódczyni. Powoli w obywatelach Pakistanu zaczyna rodzić się świadomość istnienia alternatywy dla obecnej sytuacji i wielu z nich przyjmuje to z entuzjazmem. Poparcie związków zawodowych i obecność trzech prominentnych członków ruchu w parlamencie dogasającej obecnie kadencji sprawiają, że ta tendencja w partii nabiera coraz większego znaczenia. Pamiętają, że poseł z Kasur, Ahmed Manzoor, prezes Kampanii na Rzecz Obrony Związków Zawodowych (PTUDC), trafił do więzienia podczas trwania niesławnego stanu wyjątkowego za nawoływanie do strajku; stan wprowadzony został na początku listopada przez prezydenta, wycofano go dopiero w połowie grudnia po tygodniach niepokojów i protestów. Od czasu założenia partii w 1967 roku przez ojca Benazir Bhutto, Zulfikara Ali Bhutto, program zmienił się niemalże nie do poznania. PPL nadal szczyci się reputacją „najbardziej postępowej partii w Pakistanie”, jednak przedstawia obecnie rozwiązania neoliberalne, odbiegające drastycznie od pierwszych haseł sprzed 40 lat: „Nasza wiara to islam, nasz cel to demokracja, nasza gospodarka - socjalizm. Władza w rękach ludu!”. Obecna polityka partii była krytykowana przez wielu działaczy i publicystów lewicowych na świecie. PPL niejednokrotnie nazwana została partią wielkich posiadaczy ziemskich, którzy niechętnie patrzą na współpracę z klasą pracowniczą. Jednak najnowsze działania lewicowego skrzydła partii powinny być inspiracją dla działaczy na całym świecie, by zmienić podejście do tej partii i postrzegać ją jako szansę na rozwój młodej lewicy w Pakistanie. Nie wszyscy jednak są równie pozytywnie nastawieni do zmian socjalnych w państwie. Ci sami członkowie The Struggle cały okres przedwyborczy muszą przeciwstawiać się agresywnym ugrupowaniom o charakterze faszystowskim. Ataki na kandydatów do parlamentu i ich stronników nasilały się wraz z narastaniem emocji związanych z wyborami. Związki zawodowe na całym świecie włączają się w akcję potępienia aktów przemocy na działaczach; m.in. z Kanady, Belgii, Maroka napływają listy poparcia dla PTDU. Z poparciem w kraju i za granicą, The Struggle ma duże szanse na zdobycie nawet większej ilości parlamentarzystów niż w poprzedniej kadencji. Byłby to wyraźny sygnał, że po wcześniejszym odejściu od ideałów lewicowych, PPL wraca do swoich socjalistycznych korzeni. Większość w parlamencie PPL ma już praktycznie zapewnioną, pomimo rządowych prób sabotowania wyborów. Jednym z ostatnich postanowień Musharrafa jest „zapewnienie ochrony” wyborcom podczas trwania elekcji przy użyciu sił militarnych i paramilitarnych. Jeżeli ktoś do tej pory miał złudzenia co do tego, jak „poważni sojusznicy Stanów Zjednoczonych” traktują temat demokracji w swoim kraju, orzeczenie to najpewniej rozwiało wszelkie wątpliwości. Jest jednak pewne, że pomimo uzbrojonych oddziałów stojących przy nich nad urnami, Pakistańczycy nie zawahają się przy wyborze swojej przyszłości. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| LabourStart PL |
| Strona startowa kadego zwizkowca. |
|
|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |