|
Na terenie obecnej Polski, w Białymstoku, urodził się Dżiga Wiertow, awangardowy rosyjski reżyser, twórca "Trzech pieśni o Leninie". |
Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej. |
| Ochroniarzem fajnie być... |
|
|
| Napisał(a): Jan Szymczyk | |
| 17.12.2006. | |
|
Ochronie osób i mienia, dynamicznie rozwijającej się dziś branży, poświęca się zdecydowanie za mało miejsca. Setki, rosnących jak grzyby po deszczu, super- i hipermarketów potrzebują istnej armii ochroniarzy. Jest ona zasilana jeszcze przez towarzystwa ubezpieczeniowe, które w warunkach umowy częstokroć zastrzegają obowiązek wynajmowania przez ubezpieczonego profesjonalnej firmy ochroniarskiej. Przysłowiowy „pan Józek” ze stróżówki z dnia na dzień zmienia się w pracownika biura ochrony z całym dobrodziejstwem inwentarza. Zarówno dla firmy, jak i dla „pana Józka” oznacza to olbrzymie zmiany, na których, oczywiście, ten niżej w hierarchii cierpi znacznie bardziej. Z pracownika zakładu staje się bowiem pracownikiem zewnętrznej firmy prywatnej, tracąc wszystkie dotychczasowe przywileje i prawa. Stale pogarszają się jego warunki pracy. Wynika to z braku perspektyw na lepsze zatrudnienie i wysokiej stopy bezrobocia. Wiadomym także jest, iż tak dynamiczny rozwój branży jest jedynie ilościowy i nie idzie absolutnie w parze z jakością świadczonych usług. Ochroniarze, to grupa zawodowa dzieląca się na dwie główne kategorie: tych posiadających licencję i tych, którzy takowej nie posiadają. Teoretycznie, posiadanie licencji przynajmniej pierwszego stopnia powinno być obligatoryjne, bo w jaki sposób pracownik ochrony, może dozorować mienie, jeżeli nie ma czym bronić samego siebie i, w myśl rygorów prawa, nie potrafi. Wypada przy tym uzupełnić, że używanie prostej pałki policyjnej wymaga posiadania specjalnych kwalifikacji, gdyż w przeciwnym wypadku mogą za jej użycie grozić konsekwencje karne. Pomimo jednak tak fatalnych warunków, kiedy właściwie nie można używać podstawowych „narzędzi pracy”, oraz głodowych zarobków (pensja ochroniarza bez licencji kształtuje się w granicach 3,50 do 4,80 złotych za godzinę) do pracy garną się rzesze ludzi. Ta, niesamowita wręcz, chłonność tej branży, powodowana jest przede wszystkim „obniżaniem kosztów uzyskania przychodu” przez właścicieli firm, co w przełożeniu na język polski oznacza obniżanie płac do minimum. Nagminnym procederem jest także zatrudnianie na dwie umowy: pół etatu na umowie o pracę, opłacanej tak, jak normuje to prawo pracy; reszta na umowę-zlecenie (dowolny limit godzin i nienormowana pensja). W ten sposób można więc dalej obniżać realne płace, przekraczając, i tak już dyskusyjną, granicę przyzwoitości. Wyzysk pracownika ma miejsce zarówno w firmach zatrudniających dziesiątki tysięcy pracowników, jak i w mniejszych „rodzinnych” przedsiębiorstwach. Aby zobrazować: za usługi firmy ochroniarskiej, płaci się około 12 złotych. Pracownik dostaje z tego na rękę mniej-więcej 3 złote. Podatki, ubezpieczenie i koszty własne firmy to około 5-6 złotych. Reszta to czysty zysk właściciela. Uściślijmy, pod pojęciem kosztów własnych firmy rozumie się pensje dla pracowników biurowych, grup interwencyjnych, paliwa do samochodów (a także samych samochodów) oraz umundurowanie i utrzymywanie wszelkiego mienia ruchomeg. Koszty zatem niewielkie, jeżeli wziąć pod uwagę zysk. Przy firmie zatrudniającej 100 pracowników na konto pracodawcy co miesiąc wpływa 20-30 tysięcy złotych. Wspomniano wyżej także o tzw. grupie interwencyjnej. Są to pracownicy stanowiący swoistą elitę każdej firmy, posiadający licencje przynajmniej pierwszego stopnia, których zadaniem jest przejęcie ciężaru akcji w momencie zagrożenia na dozorowanym obiekcie. Zarabiają przez to znacznie więcej, co nie znaczy dużo. Za to ryzyko jest nieporównywalne. Poza interwencjami pracownicy grupy zajmują się także dozorowaniem obiektów i kontrolowaniem innych pracowników. Często polega to na wożeniu przedstawiciela kierownictwa po obiektach i nakładaniu kar pieniężnych za krzywo zawiązane sznurówki. Konsekwencje wyciągane są także za zaniedbanie ochrony powierzonego im mienia, natomiast nie przewiduje się dla nich żadnych nagród za skuteczną jego ochronę. Cały ten system przybiera groteskowe i tragiczne zarazem formy. Jedna z licznych „rodzinnych” agencji ochrony mienia ze Śląska, specjalizowała się w zatrudnianiu pracowników wyłącznie na umowę-zlecenie. Pracowali tam byli więc emeryci, renciści (sic!), studenci i osoby pracujące na innych stanowiskach. Zdarzały się przypadki ochroniarzy z wadami serca, bądź w bardzo podeszłym wieku. Ewenementem jest przypadek, gdy 25 latek ze średnim wykształceniem technicznym ma opłaconą składkę ZUS. Takie rozwiązanie w oczach szefostwa było wyjątkową łaską. Zaznaczmy, że osoba ta pracowała za 4,20 brutto, co po odliczeniu podatku i składki dawało 2,70 za godzinę. Dotknięty tą „łaską” pracował na „godną” wypłatę 350-400 godzin w miesiącu, nie mając właściwie czasu żeby realizować podstawowe potrzeby fizjologiczne, o kulturalnych nie wspominając. Przez dwa lata pracy w firmie dostał w sumie tydzień niepłatnego urlopu i jedną podwyżkę. Ta fatalna sytuacja powodowała, że nie miał on innego życia poza nią i żył by pracować. Godzinowy rozkład pracy kształtował się w trybie: 24 godziny pracujące, 12 odpoczynku, co jest w tej branży standardem. Słowem, kapitalizm XIX wieku w najgorszym wydaniu. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| LabourStart PL |
| Strona startowa kadego zwizkowca. |
|
|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |