|
Władimir Uljanow dwa lata swojego życia spędził w Poroninie koło Zakopanego. |
| Śmierć obrońcom życia! |
|
|
| Napisał(a): Bojan Stanisławski [socjalizm.org] | |
| 10.06.2008. | |
Żyjąc i mieszkając w Polsce człowiek przyzwyczaja się z czasem do wielu szokujących zjawisk, czy też inaczej – mówiąc Kaczyńskim – patologii. Trendy w tym zakresie wyznacza oczywiście sama góra – rząd oraz trzymające go za twarz instytucje biznesowe i kościelne. Część polskiego społeczeństwa zaś wydaje się być szczególnie dobrze wytrenowana jeśli chodzi wszczynanie fundamentalistycznego, konserwatywno-narodowego rejwachu w chwilach gdy może to wyrządzić maksymalnie duże szkody. Niedawno mieliśmy znów okazję obserwować zdarzenia i scenki rodzajowe, które przyzwoitą osobą przyprawiały o skrajną wściekłość i odruchy wymiotne.Najważniejszym bodaj filarem polskiego fundamentalizmu katolickiego jest oczywiście – tak modny dziś – terroryzm. Dziś wyraz ten chętnie „szarpany jest deklinacją”, ale tylko na okoliczność obywatela/ki Iraku lub Afganistanu wysadzającego się w powietrze w obecności wielu innych osób niekoniecznie związanych ze sprawą. Ponieważ w taki właśnie sposób zdefiniowano w polskiej przestrzeni publicznej terroryzm – efektowne wybuchy + wiele trupów dookoła o czym można w telewizji, radiu i gazetach ostentacyjnie biadolić – umyka naszej uwadze polski dżihad antyaborcyjny. Jest on prowadzony metodami stricte terrorystycznymi, choć – tu trzeba przyznać to jego twórcom i propagatorom – wyjątkowo subtelnie się nimi szafuje. A poza tym zaskarbiwszy sobie miłość rządzących mogą oni terroryzm ów prowadzić za ich przyzwoleniem i w majestacie prawa. Innymi słowy – jest to swoista forma terroryzmu państwowego. Oczywiście sprawa polskiego dżihadu antyaborcyjnego jest cokolwiek zagmatwana. Niemniej jednak analizowanie tych komplikacji prowadzi do – znów Kaczyński – porażających wniosków. Po pierwsze, ma on charakter terroryzmu państwowego. Prowadzony jest przy współudziale, a przynajmniej „za zgodą i w porozumieniu” jak stanowi słynny paragraf Kodeksu karnego wszystkich instytucji państwowych i korporacyjnych. Akty terrorystyczne są najczęściej dziełem aktywistów organizacji, które za swą filozofię przewodnią mają równie dziwaczną, co obrzydliwą mieszaninę neofaszyzmu w komercyjnym wydaniu (vide: pismo „Fronda”) oraz katolickiego fundamentalizmu rodem z okresu wypraw krzyżowych (vide: organizacja Pro-Life). Wiodący intelektualiści w tym ruchu to: Martin Heidegger, Ronald Reagan, Tadeusz Rydzyk i Jerzy Robert Nowak. Wszystko to wpisuje się doskonale w słownikowo-polityczną definicję terroryzmu. Chodzi bowiem o akt przemocy będący dziełem organizacji lub jednostek, nakierowany na spowodowanie poważnych dolegliwości (ze śmiercią włącznie) osobom lub grupom osób niezwiązanych ze sprawą lub związanych z nią nader pośrednio. Celem tego aktu przemocy ma być wywieranie presji na określone środowiska lub na władze i wymuszenie żądanych zachowań. Niemniej jednak polski terroryzm ma swoje szczególne smaczki, które czynią go jeszcze bardziej łajdackim zjawiskiem. Terrorystyczna forpoczta skrajnej prawicy nie ma honoru (tak podobno dla prawicy ważnego) poważyć się na równych sobie, toteż skupia się często na najbardziej bezbronnych – na dzieciach. Atakuje jednostkowo i nie zabija fizycznie. Upatrzona ofiara jest od momentu ataku ustawicznie maltretowana umysłowo, psychicznie, medialnie, społecznie… Traktuje się ją nie trotylem czy ołowiem; lecz krzyżem, mikrofonem, paszkwilem prasowym, kłamliwymi wpisami na forach internetowych itp. Jest to w Polsce dużo łatwiejsze gdyż klasa rządząca na to zezwala, a instytucje państwowe w tym pomagają. Do dyspozycji antyaborcyjnych dżihadystów jest policja i prokuratura oraz inne służby jeśli zajdzie taka potrzeba. Dowodzi tego przypadek zgwałconej czternastolatki z Lublina, która wciąż przebywa w pogotowiu opiekuńczym i nie może doczekać się należnego jej zabiegu usunięcia ciąży powstałej w wyniku tzw. czynu zabronionego. Wojnę dziewczynie wydali wszyscy – policja, nauczyciele, lekarze… To jednak powstało wyłącznie siłą inercji – akcję terrorystyczną przygotował bowiem ksiądz z Lublina i aktywistki organizacji Pro-Life. Jednocześnie lecznicę, w której dziewczyna była przygotowywana do zabiegu zbombardowano e-mailami na prośbę umieszczoną na witrynie internetowej czasopisma „Fronda”. Cześć z nich zawierała – według słów pracowników szpitala – groźby, które spokojnie uznać można za karalne nie mając szczególnych kwalifikacji prawniczych. Na dodatek prokuratura i policja została nakłoniona przez pro-life’owców do „zbadania sprawy”, toczy się poza tym wszystkim postępowanie w sądzie rodzinnym o pozbawienie matki ofiary praw rodzicielskich, co szpital zresztą postanowił potraktować jako skuteczny pretekst do odmowy wykonania zabiegu przerwania ciąży. Wszystko to składa się na jeszcze jeden – typowy dla polskiego terroryzmu antyaborcyjnego – element. Chodzi o grę na zwłokę. Ciążę powstałą w wyniku gwałtu można usunąć, zgodnie z polskim prawem, tylko wówczas jeżeli nie upłynęło więcej niż dwanaście tygodni od chwili – za przeproszeniem – poczęcia. Terroryzowana czternastolatka jest w dziesiątym lub jedenastym tygodniu. Czyli czekamy w zasadzie na cud. W Polsce czasem się zdarzają… Gadki o okrucieństwie islamskich terrorystów pojawiające się nachalnie w mediach głównego nurtu potraktować można – w takich okolicznościach – nie inaczej jak tyko jako wyraz gigantycznej hipokryzji. Polscy terroryści antyaborcyjni są dużo bardziej brutalni. Po pierwsze: ofiarami ich często bywają dzieci. Po drugie: nie zabijają, tylko piętnują, maltretują i molestują w taki sposób, by danemu dziecku skutecznie uniemożliwić normalne funkcjonowanie w społeczeństwie, aż do śmierci (w takich wypadkach najczęściej samobójczej). Po trzecie: działają nie w imieniu uciskanych i ciemiężonych przez amerykański imperializm (np. społeczeństwa Bliskiego Wschodu) jak islamiści, lecz przeciw uciskanym i ciemiężonym przez polski kościół i polskie władze. Atakują tych, którzy – w skrajnych sytuacjach – próbują na chwilę wydostać się z tego koszmarnego kieratu moralnego. Islamscy terroryści prowadzą równie ohydną działalność. Dobierając cel jednak widzą w nim uosobienie krzywdziciela, który dręczy ich region od dziesięcioleci. Próbują w ten – bezmyślny politycznie i szkodliwy społecznie – sposób zwalczać swoich opresorów. Pytanie: w jaki sposób Polsce, bytowi społecznemu, państwowemu, gospodarczemu czy racji stanu albo czego tam jeszcze zagraża usunięcie ciąży u zgwałconej czternastolatki z Lublina? Jakież to jarzmo sprowadza na kogokolwiek poniżone i wykorzystane dziecko, na które odpowiedzią musi być terroryzm? Bo na pytanie w jaki sposób obecna terrorystyczna histeria odciśnie się na dalszym życiu ofiary odpowiedź jest – Kaczyńskim zaczęliśmy i Kaczyńskim skończymy – oczywistą oczywistością. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |