Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej


najnowsze teksty

Nazi głupotą razi... Drukuj Email
Napisał(a): Bojan Stanisławski [socjalizm.org]   
10.01.2007.

Coraz to bardziej spienione fale hipokryzji przetaczające się przez polską przestrzeń publiczną (nie tylko medialną) rzeczywiście nie są już chyba warte (godne) uwagi. Destrukcja jaką programowano za ich pomocą zrealizować była się już dość dawno dokonała. Teraz szaleją już one po gołym gruncie wygładzając go raczej niż czyniąc jakiekolwiek głębsze zmiany. Niemniej, od czasu do czasu, przytrafiają się nam akty hipokryzji doprawdy wyjątkowej, wzbudzające śmiech i płacz naraz. Oczywiście, Polska nie jest samotną wysepką hipokryzji na oceanie wszelkiej cnotliwości. Dowiodły tego niedawno wydarzenia jakie rozegrały się na Węgrzech. Jeden z prominentnych działaczy socjaldemokratycznych objawił wówczas w przypływie zarejestrowanej przez dyktafon szczerości prawdę wcale niebanalną - politycy kłamią. Madziarskie media rozpętały wówczas rejwach na całego sztucznie nadymając się z oburzenia i bulgocąc niczym czajniki pluły górnolotnymi frazami o moralności i temu podobnych dziwactwach. Wtórowały im wszystkie dzienniki i stacje telewizyjne i radiowe głównego nurtu na całym świecie. Te w Polsce okazały szczególne zaangażowanie podkreślając lewicową proweniencję objawiającego i wrzeszcząc wspólnie z węgierskimi kolegami o dymisję owego indywiduum. Jak dalece zawędrowały media w tworzeniu sobie atmosfery do swobodnej manipulacji niech świadczy absurd, iż wieszano psy na facecie, który poświadczył prawdę. On zaś - słusznie poniekąd - argumentował, iż mówienie prawdy jest raczej wątpliwym powodem do rezygnacji z jakiejkolwiek funkcji. Nic to! Harmider i wrzaski zintensyfikowano, aż sięgnęły poziomu stambułskiego bazaru skutecznie zakłócając przeciętnemu obywatelowi możliwość snucia samodzielnej analizy w oparciu o fakty. W Polsce media odniosły też spory sukces bowiem sformułowały pewną intymną myśl, którą - przynajmniej częściowo - udało się przekazać i uwiarygodnić. Mianowicie: politycy owszem, może i trochę kłamią tu i tam, ale porządny polityk zna proporcje i kłamie tylko i wyłącznie celem przyciągnięcia inwestorów i kapitału, czyli łże ku lepszemu jutru. Co innego lewus - socjaldemokrata, socjalista... Nieważne! Takie bowiem indywiduum to kłamca genetyczny, takie postępowanie podpowiada mu jego ułomne polityczne DNA. Kraść i kłamać - oto jedyne przymioty lewicowca. Rolą przyzwoitych polityków jest zaś sprawowanie kontroli nad tymi unter-polityków gdyby oszołomione populizmem społeczeństwo nie daj boże wydelegowało ich do parlamentu. Podobna atmosfera zapanowała na Węgrzech. Stworzyło to grunt do masowych potyczek pomiędzy fanami kilku klubów futbolowych, a także do wystąpień młodzieży z ogolonymi głowami wymachującej rączkami w znanym geście oraz flagą rodu Arpadów.

Tych ostatnich uświadczyła niedawno również polska rzeczywistość. Media wypuściły wystrzeliły wówczas taką ilość naiwności, głupoty i hipokryzji, że nie sposób tego zmierzyć, bez specjalnie opracowanej dla polskiego pismactwa skali.

Na trop polskich neonazistów wpadł Axel Springer i swoje rewelacje w postaci fotografii opublikował w swym mediowym organie pt. "Dziennik". Zarówno w samej gazecie, jak i w jej internetowym wydaniu, zamieszczono zdjęcia hajlujących młodzieńców, którzy urządzali sobie prywatki typu barbecue z piwkiem i grillowanymi kiełbaskami. Fakt, ornamentyka była dość osobliwa. W centralnym miejscu umieszczono bowiem wielką, płonącą swastykę. Uwagę zwracał też ubiór, dość jednolity, uczestników imprezy. Podobnie ich fryzury, czy też raczej skrzętnie przygalane łysiny. Zabawa była nader interesująca, przywlekli się bowiem na nią działacze doprawdy wysokiego szczebla. Słynna Leokadia Wiącek była przecież asystentką eurodeputowanego Macieja Giertycha.

Po publikacji ruszyła lawina lamentu. Wszyscy dziennikarze, politycy i inne opiniotwórcze postaci zjednoczyły się w świętej walce o zgnębienia zarodka faszyzmu w Polsce, o to by już duch Adolfa H. nie mógł straszyć na lechickiej ziemi tak przecież dotkniętej patologią skrajnie prawicowego szaleństwa. Słusznie. Zresztą przyznać trzeba, iż niektóre z argumentów wysuwanych nawet przez red. Kolendę-Zaleską w radiu TOKfm były całkiem racjonalne i użyte na miejscu.

Problem leży jednak zupełnie gdzie indziej. Zadać bowiem wszystkim należy jedno pytanie: gdzie żeśwa państwo szanowne byli jak was nie było? Bo my - lewica, socjaliści - byliśmy zawsze na posterunku. Gdy argumentowaliśmy, że PiS to partia skłonna flirtować z przedstawicielami miękkiego faszymu oskarżano nas o paranoję. Gdy cierpliwie wyjaśnialiśmy, że LPR to ugrupowanie złożone z pogrobowców przedwojennego skrajnie prawicowego syfilisu, którego umizgi w stronę hitleryzmu były oczywiste i nieskrywane, zakrzyczano nas lub ostentacyjnie ignorowano. Wszyscy czekali wówczas w nocnikowym wręcz napięciu na to czy powstanie POPiS czy też nie, co - jak zresztą słusznie zauważyliśmy - nie ma de facto żadnego znaczenia. Program ekonomiczny i polityczny realizowany jest bowiem ten sam.

Młodzież Wszechpolska jest organizacją złożoną prawie wyłącznie z wielbicieli Rudolfa Hessa i innych nazistowskich zbrodniarzy. W najlepszym razie spierają się tam oni ze zwolennikami Jędrzeja Giertycha i innych antysemickich think-tanków mrocznych czasów II RP. Jeśli ktokolwiek wierzył, że młodzieżowe bojówki skin-headowskie to przyzwoita narodowo-patriotyczna młodzież, która postępuje zgodnie z głoszonymi przez siebie hasłami... Ci ludzie, to banda ciężkich frustratów i cyników ziejących zwierzęcą nienawiścią do wszystkiego co humanitarne (czyli inne od nich). Na dodatek dżentelmeni Ci wypowiadają się dość stanowczo przeciw pornografii, stosunkom przedmałżeńskim, rozpuście itd. W domu zaś z ekranów nie schodzi hard-porno, a imprezy jakie są "Dziennik" pokazał. Ale pokazywać nie musiał. Wszyscy MW-owcy, NOP-owcy, BiH-owcy i inne nazistowskie pomioty chwalą się tym otwarcie na swoich stronach internetowych. Polskie flagi występują tam w towarzystwie flag hitlerowskich i nowoczesnych symboli faszystowskich. Widać jak demonstrują tam uśmiechnięci panowie i uśmiechnięte panie z rączką uniesioną ku górze (pewnie zamawiają piwo), publikowane są też na różnych witrynach teksty otwarcie przedstawiające ich punkt widzenia. Lewica zna ten problem od dawna i mówi o nim od początku lat dziewięćdziesiątych. Wygląda jednak na to, że lewicy słuchać nie wypada, mimo, że cały czas ma rację. Aby problem potraktować poważnie, za godny tego musi uznać go prawica liberalno-konserwatywna. Podobną jakościowo naiwnością jest wiara, iż tego typu incydenty rozgrywają się poza wolą i wiedzą liderów LPR czy MW.

Najobrzydliwszym jednak ze wszystkich w tej bajce jest wątek medialnej ględzonki i udawanego (a jeśli autentycznego to tym gorzej) oburzenia. Przypomnijmy, że nie tak znowu dawno temu trupem padła włoska faszystka Oriana Falacci. Zanim jednak ta radosna dla wszystkich przyzwoitych ludzi chwila nastąpiła próbowano wytoczyć jej proces. Ci sami ludzie, którzy mało co nie pomdleli publicznie z oburzenia na faszystowski piknik, wówczas dostawali spazmów broniąc gorliwie wolności słowa ograniczanej przez dyktaturę politycznej poprawności. Rozmaite Geremki, Michniki, Lisy, Środy i inni giga-hipokryci gardłowali o to, by nie zamykać biednej kobiecie ust, bo prawo gardzenia Arabami ma każdy. Zwłaszcza w obecnej sytuacji. I podobne stanowisko zajęłyby polskie media i autorytety w sprawie naszych lokalnych faszystów. Nie stało się tak wyłącznie dlatego, że obecny mainstream nakazuje dziś krytykować Kaczorów. "Gazeta Wyborcza" i PO namaściły wszelką ich krytykę, można im bez problemu wytykać co popadnie. Najlepiej rzekomy socjalizm, ale może być cokolwiek co ich skompromituje. A że śmierdzi to hipokryzją na kilometr? Obywatele są już przyzwyczajeni... "Ciemny lud to kupi".

Uwadze polskich związkowców polecić należy bardzo ciekawą i jakże aktualną publikację pt. "Czym jest faszyzm i jak go zwalczać" autorstwa jednego z klasyków lewicowej myśli politycznej.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

nowości z portalu marxist.com

wiadomości z portalu laborstart.org

In Defence of Marxism WebRing