|
Pracownik ochrony zatrudniony w warszawskim hipermarkecie pracuje 14 godzin na dobę. Przez cały czas pracy nie wolno mu siadać ani się opierać. Godzinowa płaca rzadko przekracza 4 PLN. |
| Nauczyciele i rząd - pozorna zgoda |
|
|
| Napisał(a): Agata Rozenberg [socjalizm.org] | |
| 13.12.2008. | |
|
Po ustaleniu końcowego kształtu porozumienia między nauczycielami a rządem - świadczenie w wysokości 80% emerytury pomostowej plus zakaz pracy oświatowej w trakcie pobierania go - obydwie strony w zadziwiającej zgodzie określiły je jako wielki sukces. Pobieżny rzut oka na problem zdaje się potwierdzać taką interpretację - rząd dogadał się z poważną grupą zawodową, nauczyciele zaś utrzymali pewne uprawnienia zamiast odejść z niczym. Uważniejsza analiza pozwala jednak dostrzec fałsz tej chwilowej sielanki. Nauczyciele w Polsce nie należeli do specjalnie bojowych grup zawodowych. Wewnętrzne podziały, niewiara we własne siły czy niechęć do „prymitywnego” manifestowania i strajkowania nie sprzyjały głośnemu wyartykułowaniu niezadowolenia ze swojej sytuacji. Było ono wewnętrznie tłumione lub wyrażane jedynie we własnym gronie, w najlepszym razie przybierało formę mało nośnego oświadczenia władz nauczycielskiej „Solidarności” lub Związku Nauczycielstwa Polskiego. Sytuację tę utrwalał jeszcze fatalny w społeczeństwie poziom wiedzy nt. rzeczywistego położenia nauczycieli, którą zastępowały w powszechnej świadomości lansowane przez media głównego nurtu slogany o ich lenistwie, roszczeniowości i niskim poziomie pracy. Do mobilizacji nauczycieli potrzeba było sytuacji ekstremalnej - i taka, po kilkuletnich przygotowaniach, nastąpiła w momencie przejęcia resortu edukacji przez skrajnego nacjonalistę Romana Giertycha. Polityk LPR miał swoją - bardzo konkretną - wizję szkoły i nauczania, do której wdrażania z hałasem przystąpił. Po nim na stanowisku ministerialnym pojawiła się Katarzyna Hall, której wprawdzie dalekie były faszyzujące „reformatorskie” pomysły poprzednika, lecz która z równą energią zaczęła promować na szeroką skalę neoliberalne wizje edukacji. Ich nieodłącznym komponentem były zmiany w Karcie Nauczyciela (rzecz jasna niekorzystne dla pedagogów) oraz, wpisujące się zresztą w całość polityki rządu Tuska, cięcia płacowe. Te kroki ostatnich ministrów edukacji nie przechodziły już bez pewnego oporu. Chociaż jego przejawy - dwa jednodniowe strajki ostrzegawcze i kilka dużych manifestacji w Warszawie, jak i wiele mniejszych na skalę lokalną - zdają się być niewielkie, jest to poważny krok naprzód w zestawieniu z dawną postawą nauczycieli. Dodajmy, że protest pedagogów, w miarę prezentacji kolejnych uderzających w nich pomysłów, konsekwentnie przybierał na sile. Do tego stopnia, że zdołał przerazić media - które zaczęły atakować nauczycieli jeszcze bardziej bezpardonowo - i część polityków, w tym minister pracy Jolantę Fedak, która w pewnym momencie wyraziła nawet chęć wycofania się z projektu odebrania nauczycielom uprawnień emerytalnych (zwanych przez liberałów przywilejami). Trzeba było osobistej interwencji premiera Tuska, by tę deklarację odwołać, niemniej sygnał został wysłany - związki zawodowe zobaczyły, że rząd przestaje być monolitem, a dalsze konsekwentne wysuwanie swoich postulatów ma szanse sukcesu. Obserwując zatem ostateczny - przynajmniej na razie - rezultat rozmów rządowo - związkowych trudno jest opanować poczucie poważnego niedosytu. Mamy do czynienia z ustępstwem praktycznie iluzorycznym, którego trwałość nie jest w dodatku w żaden sposób zapewniona. Przyznane - czy też lepiej: wywalczone - rozwiązanie może zostać za kilka lat zakwestionowane tak samo, jak teraz pomostówki, wcześniej, niż . Druga kwestia to sama wysokość świadczenia - emerytura pomostowa sama w sobie zapewniała życie na, oględnie mówiąc, niskim poziomie. Uszczuplona o dalsze 20% zapewnia, że pobierający ją emeryci zasilą szeregi Polaków żyjących poniżej minimum socjalnego. W tekście nie widać również, by kręgi rządowe przyjęły do wiadomości wyjątkowy charakter pracy nauczycieli i uznały ich wcześniejsze przechodzenie na emeryturę za obiektywną konieczność. Jednak dalece bardziej niepokojąca jest postawa kierownictwa związków. Owszem, podjęło ono negocjacje, wykazując bodaj najbardziej zdecydowaną postawę od lat. Owszem, przyczyniło się do częściowego zatrzymania neoliberałów, którzy całkiem serio planowali odebrać nauczycielom wszystko. Dlaczego jednak już po ustaleniu końcowych rozwiązań kierownictwo uznało je za ogromny sukces? Przewodząc ruchowi o stale rosnącym potencjale i jeszcze większej determinacji można było ugrać o wiele więcej. Nie jest to utopia ani polityczny surrealizm, jak głosił nie tak dawno „Wprost” (notabene, nazywając stronę wcześniej związkowców zwykłymi zadymiarzami), a dowodów nie trzeba szukać w teorii politycznej ani odległej Ameryce Łacińskiej. Niecały rok temu potężny strajk nauczycieli miał miejsce w Bułgarii. Wybuchł w bardzo podobnych okolicznościach, jak protesty w Polsce. Ale tam solidarność pracowników oświaty, walczących z bardzo podobnymi przeszkodami, była dalece większa, a skuteczne wywieranie nacisku na własne kierownictwo (bardzo zresztą zdziwione takim obrotem sprawy) pozwoliło im wywalczyć podwyżkę. I nie były to symboliczne kwoty na wzór tych przyznanych przez Giertycha, za to szeroko rozreklamowanych. Mowa o podniesieniu płac zasadniczych o 100%. Aby jednak wygrać tyle, ile wygrać można było, potrzebna byłaby konsekwentnie lewicowa perspektywa i materialistyczna analiza sytuacji, jej precyzyjna ocena, ustalenie taktyki i strategii działania. W wypadku nauczycieli wielu z tych czynników zabrakło. Była z pewnością wola przeciwstawienia się neoliberalizmowi, była świadomość szkodliwości proponowanych zmian. Była również wyjątkowa, w porównaniu z wcześniejszymi wystąpieniami nauczycieli, determinacja. Nie było jednak świadomego i konsekwentnego kierownictwa – bo ugodowo nastawione kierownictwo ZNP i Solidarności odważyło się na większą niż zwykle aktywność dlatego, że czuło za sobą oddech dołów organizacyjnych. Bez tego skończyłoby się tradycyjnie – na wysłaniu ostrzeżenia o możliwości wysłania kolejnego ostrzeżenia o referendum dotyczącym strajku ostrzegawczego. Tymczasem w sytuacji ogólnoświatowego kryzysu i rozwijającego się jeszcze wcześniej niezadowolenia społecznego w samej Polsce nauczyciele nieoczekiwanie – także dla siebie samych – zyskali dodatkowe wsparcie w postaci zawalenia się mitu niewidzialnej ręki rynku, a także w postaci rozwijającego się na coraz większą skalę ruchu pracowniczego wielu sektorów polskiej gospodarki. Nie jest przesadą stwierdzenie, że neoliberalny rząd znalazł się w najgorszej sytuacji od początku swojego istnienia, widząc w dodatku wyraźnie, że najbliższe perspektywy wyglądają jeszcze bardziej dramatycznie. Brak konsekwentnego lewicowego kierownictwa pozwolił jednak stosunkowo szybko zatamować rozwój nauczycielskich protestów – co było celem rządowych ustępstw. Eliminowanie z ruchu masowego kolejnych grup zawodowych poprzez pozorną realizację ich żądań, rzucanie ochłapów, byle tylko czasowo ratować własną skórę – oto powszechne, ponadczasowe techniki działania rządów prawicowych w sytuacjach zagrożenia. Nie inaczej było w tym wypadku. Dodajmy, że działania ekipy Tuska zostały odpowiednio wsparte medialną kampanią, której celem było nastawienie społeczeństwa przeciwko nauczycielom, prezentacja uzyskanych ustępstw jako wspaniałomyślności dzielnie walczącego z trudnościami rządu, jak i utrwalenie panującego w społecznej świadomości wizerunku pracownika oświaty jako roszczeniowo nastawionego nieroba. Rząd może jednak już wkrótce przeżyć niemiłe rozczarowanie – kryzys finansowy pogłębia się, kolejne grupy zawodowe przystępują do akcji protestacyjnej, a i nauczyciele już wkrótce mogą zrozumieć iluzoryczny charakter uzyskanych ustępstw. A w momencie, gdy ruch pracowniczy wreszcie się zjednoczy – w którym to kierunku dzieje się coraz więcej – nie będzie siły zdolnej go zatrzymać. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł» |
|---|
| Strona główna |
| przeszukiwanie portalu |
| kraj |
| świat |
| Ameryka Łacińska |
| kultura |
| gender |
| historia |
| Reductio Ad Absurdum |
| statystyki |
| ruch pracowniczy |