Uwagi do listu Grzegorza Napieralskiego Drukuj Email
Napisał(a): Stanisław Głąbiński [SLD Gdańsk]   
14.06.2008.

 Biuro Komunikacji Elektronicznej SLD przysłało mi e-mail zawierający "List przewodniczącego SLD Grzegorza Napieralskiego do działaczy 05.06.2008". Treść tego dokumentu zgodna jest z obfitym zbiorem wystąpień nowego przewodniczącego partii prezentowanych na stronie internetowej Rady Krajowej SLD, a nawet - jak oceniam - stanowi ich skrót zawierający kwintesencję całości, co usprawiedliwia wyciąganie z niej wniosków ogólnych. W liście zwróciłem specjalną uwagę na trzy fragmenty.

Tak więc mamy stwierdzenie, że "Kongres to nie tylko wybory personalne. To także, a nawet przede wszystkim określenie podstawowych celów i zadań partii na najbliższe lata", w którym uderza brak nawiązania do uprzednich ustaleń dotyczących tego samego tematu, w tym szczególnie całkowite pominięcie tzw. "Konstytucji SLD". A przecież ten dokument został zatwierdzony przy zachowaniu szczególnych warunków: przez ankietę będącą formą powszechnego głosowania i przy wielkim szumie propagandowym.

Pomijam swoją ocenę tego dokumentu (głosowałem przeciw jej przyjęciu, swoje zastrzeżenia przedstawiałem Zarządowi Krajowemu i upubliczniałem innymi sposobami, a sam dokument i sposób jego wprowadzenia określam jako skandal), gdyż jestem w tym względzie odosobniony. Fakt, że p. Napieralski ani w przeszłości, ani obecnie, gdy wyraźnie brak jest jakichkolwiek przeszkód podaniu do wiadomości jego sądu, nie wyraził jakichkolwiek zastrzeżeń, dowodzi, że Konstytucję i jej charakter akceptuje bez zastrzeżeń. W tych warunkach wspomnienie o określeniu "podstawowych celów i zadań partii na najbliższe lata" bez nawiązania do tak silnie w swoim czasie wyeksponowanego dokumentu dotyczącego tej samej kwestii, albo dowodzi amnezji, albo świadczy o celowej autoreklamie, o manipulacji ukierunkowanej na wytworzenie przekonania o absolutnym nowatorstwie kolejnego przewodniczącego.

Dodam tu, że również całość bardzo obfitej twórczości p. Napieralskiego z ostatnich dni, a raczej cała zawartość SLD-owskiej głównej strony internetowej, potwierdza to drugie mniemanie. Nie jest to nowością. Od kilku lat wyraźne jest stosowanie zasady, że treść witryny RK SLD ma jednoznacznie świadczyć o bezwzględnym pierwszeństwie tandemu złożonego z aktualnego przewodniczącego i sekretarza generalnego: wykluczone są wszelkie wiadomości nie tylko krytyczne wobec nich, ale nawet nie toleruje się objaśnień dających podstawę do przypuszczenia, że ktokolwiek poza nimi mógłby coś zaproponować czy wymyśleć. Wszelkie ustalenia podawane są albo jako będące autorstwa któregoś z tej pary, albo jako twory bezimienne z kontekstem wskazującym na decydujący o utworzeniu udział obu wspomnianych panów. Teksty podpisane innym nazwiskiem nie dotyczą programu i innych spraw wewnętrznych partii, albo wręcz - jak ostatnio zamieszczony "Naczas: Joanna Senyszyn, czyli jakich zachowań nam nie potrzeba" - wpisują się w promocję osoby przewodniczącego. Jedyna obecnie rysująca się zmiana polega na tym, że sekretarz generalny zostaje usunięty na drugi plan. Duumvirat został zastąpiony jedynowładzą.

Dalej p. N. proponuje: "Zapraszam do zapoznania się z tekstami uchwał". Charakterystyczny jest fakt, że chodzi wyłącznie o "zapoznanie się" z niewypowiedzianym, ale realnie praktykowanym wykluczeniem jakiejkolwiek dyskusji, przedstawienia ogółowi członków wątpliwości i zastrzeżeń co do treści tego dokumentu. I znowu można dodać "nihil novi sub sole". W wyniku manipulacji socjotechnicznych władz partyjnych, wszystkie postanowienia SLD powstają w warunkach uniemożliwienia krytycznego oglądu ich treści czy to przez ogół członków, czy - jak niedwuznacznie wynika z publikowanych "sprawozdań" z posiedzeń Rady Krajowej - choćby przez ich reprezentantów. Wyjaśnienie: jak łatwo się przekonać na stronie internetowej RK SLD, wspomniane sprawozdania zawierają jedynie pełne napuszonej frazeologii przemówienia przewodniczącego, sekretarza gen., oraz ew. jeszcze jednej zaufanej osoby, uzupełnione bezsensownymi, ogólnikowymi i bezosobowymi wzmiankami, że coś tam "przedyskutowano", czy "omówiono".

Na koniec czytamy: "Wspólnie ze znakomitymi wiceprzewodniczącymi wybranymi przez Kongres: Katarzyną Piekarską, Jolantą Szymanek-Deresz, profesorem Longinem Pastusiakiem i Jerzym Szmajdzińskim, a także nowym Sekretarzem Generalnym, doskonałym organizatorem - Markiem Nawrotem będziemy walczyć ...", z czego niedwuznacznie przebija przekonanie o decydującej roli w partii wymienionego tandemu. Przy tym, z dotychczasowej praktyki wynika, że wzmianka o "znakomitych wiceprzewodniczących" ma charakter czysto grzecznościowy, nie widzę bowiem w żadnej wypowiedzi N. zmiaru odstąpienia od praktyki ścisłego utajniania jakichkolwiek kontrowersji w Zarządzie Krajowym (co powoduje drastyczne ograniczenie ilości osób mających wpływ na decyzje). Przecież np. o tym, że istnieje różnica zdań między panami O. i N. dowiedzieliśmy się oficjalnie dopiero na Kongresie (nb. bez wyjaśnienia - nadal utajnianych - zarówno istoty sprawy jak i szczegółów dotyczących prób rozwiązania sporu na zebraniach Zarządu). Wcześniej, co jest faktem kompromitującym władze partyjne, dowiedzieć się o tym mogliśmy jedynie z mediów. Wszystko to stanowi wymowne świadectwo patologicznego stanu polegającego na tym, że organy wykonawcze zamiast przewodniczyć realizacji poleceń partii, rządzą nią z pogwałceniem obowiązujących procedur demokratycznych opisanych w Statucie (szczególnie art. 8).
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing