Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty

Karol Marks miał rację Drukuj Email
Napisał(a): Maciej Śmigielski [socjalizm.org]   
21.11.2007.

Jakiś czas temu amerykański rząd przedstawił kolejny raport, w którym zawarte są informacje na temat dochodów poszczególnych warstw społeczeństwa amerykańskiego. Dowiadujemy się z niego, że 1% najbogatszych Amerykanów zarobiło w 2005 roku 21,2% wszystkich przychodów całego społeczeństwa, co stanowi kolejny rekord od roku 1986, w którym zaczęto prowadzić podobne statystyki; z kolei zarobki najbiedniejszej połowy (czyli pięćdziesięciu procent!!!) społeczeństwa stanowiły 12,8% wszystkich zarobków. To także rekord, te same wskaźniki z wcześniejszych badań to odpowiednio 19% (2,2% mniej niż obecnie) i dla 50% najbiedniejszych - 13,4% (0,6% więcej niż obecnie). Niektóre szacunki historyczne wskazują, że jest to sytuacja mniej więcej z lat 20. XX wieku, a więc zamierzchłej barbarzyńskiej przeszłości.

Skupmy się na przeciętnym obywatelu, od którego połowa ludzi zarabia mniej, a druga połowa więcej. W analogicznym okresie (2000 - 2005) jego zarobki spadły o 2% i średnio wyniosły ok. 30 000$, natomiast zarobek przeciętnego obywatela spośród 1% najbogatszych wyniósł 365 000$, czyli ponad 10 razy więcej.

To wszystko dowodzi, że kapitalizm zwiększa coraz bardziej ludzką nędzę, powoduje nie tylko wojny i marnotrawstwo. Kapitalizm funkcjonuje jedynie dzięki katorżniczej pracy warstwy robotniczej, pogłębiając jeszcze jej fatalny los, nierówności społeczne i warunki pracy, które niejednokrotnie sprowadzają ją na poziom nowoczesnego niewolnictwa.

Marks w "Kapitale" przedstawia ponury obraz dziewiętnastowiecznej rzeczywistości ze wszystkimi paskudnymi szczegółami. Opowiada o dzieciach, kobietach i mężczyznach pracujących w kopalniach, fabrykach, sklepach i biurach. Ich miejsca pracy były ciemne, duszne, narażały na utratę zdrowia i życia. Długie godziny pracy, czasem nawet szesnaście dziennie, nie przekładały się na zyski i nędza wkraczała w ich życie poza pracą: kiepskie warunki mieszkaniowe, praktycznie brak opieki zdrowotnej, edukacji i kultury. Równocześnie Marks podkreślał narastającą między biednymi a bogatymi przepaść we wszystkich dziedzinach życia. Wniosek ten, wynikający z wnikliwej obserwacji otaczającego go świata, jest bodaj najgłośniej wyśmiewanym przez neoliberałów elementem jego społecznej filozofii. Powołując się na ogłupiające wskaźniki „wzrostu gospodarczego”, usiłują oni wmówić społeczeństwu, że tak naprawdę wzrost bogactwa oznacza korzyści dla wszystkich. Tymczasem...

Uderzająco niewiele zmieniło się dla ludzi pracujących Okres powojenny przyniósł wprawdzie lekką "odwilż", lecz dziś, w erze neokolonizacji, ponownie powraca kapitalizm w jego najgorszej postaci. Dziś imigranci (zasilający szeregi proletariatu) pochodzą nie ze wsi, lecz ściągają do wysoko rozwiniętej Anglii i Stanów z Europy Wschodniej, Chin, Indii, itp. Nie ma różnicy czy jest to umierający zbieracz kąkolu sprzed półtora wieku, czy polski budowlaniec oszukany przez pozbawionych skrupułów pośredników pracy.

Kiedy rząd USA ogłosił olbrzymie nierówności przychodów w Ameryce, okazało się, że jedna z korporacji wszczęła "śledztwo" w sprawie fabryki w Indiach, w której pracownica umarła w bramie fabryki, ponieważ nie pozwolono jej na wizytę u lekarza, kiedy poczuła się źle.

Ekonomiści jednak wciąż i wciąż dowodzą, że Marks był w błędzie w kwestii wyzysku robotników i budują własne teorie mówiące, że niedola pracowników nie jest powiększana, a nawet ich życie w kapitaliźmie polepszyło się znacząco. Wszyscy przyszli ekonomiści kapitalistyczni przeczytać muszą książki Paula Samuelsona, w których stwierdza on, że Marks się mylił w tak oczywisty sposób, że jego poglądy muszą natychmiast upaść. Nie można tu dodać więcej komentarza jak to, że jak wiemy marksizm i socjalizm mają się nienajgorzej, delikatnie mówiąc. Marks nigdy nie twierdził, że płace większości będą systematycznie spadać. Mówił o okresach bumu gospodarczego i następujących po nich załamaniach i zastojach, które w dłuższej perspektywie nie tyle zmniejszają płace robotników, co jej udział w ogólnym przychodzie narodowym. Proces wyzysku postępuje przez dziesiątki lat i ma swoje wzloty i upadki w okresach wojen i pokoju, wzrostu i spadku świadomości robotniczej.

Mamy na przykład do czynienia ze wzrostem zamożności społeczeństwa i pojedynczego robotnika, który uwzględniając inflację zarabia o wiele więcej, niż niegdyś. Jednak to nie wzrost cen prowadzi do jego zniewolenia. Nowoczesny świat coraz częściej wymaga od nas dodatkowych kosztów życia, które można uznać za luksusy, jak posiadanie samochodu. Lecz pracownik musi najczęściej wykorzystywać go na dotarcie do pracy, wyjazdy służbowe, zakupy w hipermarkecie... Wszystko to powoduje, że utrzymanie samochodu zabiera mu wszystkie oszczędności, podobnie jak telefony komórkowe, komputery, przemysł rozrywkowy i najróżniejsze kaprysy dzieci wychowanych w kulturze konsumpcyjnej. Schludny wygląd i ubranie wydają się być kaprysem, lecz dla większości pracowników to być albo nie być na rynku pracy, ponadto, aby mieć pozory zamożności pracują często na półtora lub dwa etaty, lecz wtedy nie mają nawet czasu na konsumpcję dóbr, które nabywają.

Prawdziwa wolność pojawiłaby się, gdybyśmy mogli wydawać pieniądze na to, co rzeczywiście chcemy, a nie na to co dyktuje kultura masowa czy moda. Postulat ośmiu godzin pracy jest tak stary, jak stare są robotnicze spory, lecz do dziś pozostaje niezrealizowany, dla niektórych jest nawet marzeniem, a nam wmawia się, że pracujemy całkowicie dobrowolnie. Wolni ludzie powinni móc mieć czas na wychowanie swoich dzieci, na edukację, dbanie o swoje ciało i zdrowie, oddawać się rozrywkom innym od oglądania amerykańskich filmów o przemocy lub po prostu odpoczywać.

Niezwykle wiele dokumentów i badań ukazuje nierówności społeczne w zachodnich krajach kapitalistycznych, które są nawet większe od tych, które panowały, gdy Marks pisał "Kapitał". Niewiele lepiej, jeśli w ogóle, jest w krajach rozwijających się - Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej. W krajach bloku wschodniego po wieloletnich rządach stalinistów, czy maoistów w Chinach, po wprowadzeniu kapitalistycznej gospodarki rynkowej, nędza najbiedniejszych w porównaniu do bogactw klasy posiadającej jest prawie najgorsza na świecie. Jednak to nie dysproporcje we wpływach i zarobkach szokują najbardziej. Najgorszymi wskaźnikami są różnice w posiadaniu kapitału.

Posiadamy często samochód, czasem własny dom, czasem wynajmowane mieszkanie. Jednak to prawdziwi giganci kapitalistyczni posiadają prawie całą ziemię uprawną, praktycznie wszystkie fabryki, akcje, przedsiębiorstwa, prawa autorskie... Ta garstka ludności to prawdziwi wodzowie kapitalizmu. 1% najbogatszych ludzi posiada 40% bogactwa całej planety. Ponad jedna trzecia z nich to Amerykanie, a ok. 27% mieszka w Japonii. Nie wspominajmy już o tym, że dysproporcje wśród tych najbogatszych, są jeszcze bardziej olbrzymie (jeden procent to kilkadziesiąt milionów ludzi, a miliarderów jest jeszcze tysiące razy mniej).

Obliczenia Światowego Instytutu Badań Rozwoju Gospodarki Organizacji Narodów Zjednoczonych jako pierwsze w historii podają całkowitą wartość bogactw świata. Wszystkie dobra świata, produkty przemysłowe, ziemia, budynki, drogi, fabryki, infrastruktura mają wartość ok. 125 bilionów dolarów.

Ciężko pogodzić te liczby z faktem, że 800 milionów ludzi codziennie jest głodnych, a połowa ludzkości posiada zaledwie 1% bogactw. Sprawiedliwość w kapitalizmie jest niemożliwa, jednak sytuacja nie jest bez wyjścia. Wystarczy walczyć o socjalizm. I przede wszystkim od nas zależy, czy nam się uda.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

wiadomości z portalu laborstart.org

In Defence of Marxism WebRing