Lewicowa dystrybucja Drukuj Email
Napisał(a): Mateusz Gajewski [socjalizm.org]   
19.11.2008.

PONAWIAM PYTANIE :
Jak sprawiedliwie rozdzielac dobra pomiedzy ludzi?
 

 
Drogi forumowiczu, śpieszę z odpowiedzią!

Według nas, socjalistów, sprawiedliwy podział dóbr miedzy ludzmi nie może dokonać się w systemie, w którym naczelną zasadą jest pomnażanie swego bogactwa (kapitalistów). Zasada ta, która jest wpisana w logikę kapitalizmu jest główną przyczyną zjawisk typowych tylko dla tego systemu! Mianowicie: kryzysów nadprodukcji, czyli takiej sytuacji, w której mamy do czynienia ze zbyt dużą podażą towarów na rynku a zbyt małym popytem aby wchłonąć te nagromadzone zapasy. Przeciętnemu zjadaczowi chleba mogłoby sie wydawać że w takich okolicznościach będziemy mieli do czynienia z powszechnym dobrobytem. Jak postaram wyjaśnić to dalej, zobaczymy że wcale tak nie jest. Ba! Jest wręcz odwrotnie.

Kryzysy w pigułce

Przede wszystkim, podkreślić należy że kapitalistyczna gospodarka rozwija się nieprzerwanie niespełna od początku swego istnienia cyklicznie, tzn. badając ją przez określony odcinek czasu. np. przez 10 lat, możemy zaobserwować w niej pewne fazy: okres boomu, okres recesji; kryzys i ponownie okres wzrostu. Postaram się teraz pokrótce objaśnić bardzo ogólny schemat kryzysu, bowiem jest to niezbędne aby udzielić Ci odpowiedzi na pytanie dotyczące dystrybucji dóbr.

Każdy kryzys poprzedza faza boomu inwestycyjnego. Jest to okres, w którym przedsiębiorcy, ze względu na różne bodźce obiektywne i subiektywne, pozytywnie oceniają przyszłą stopę zysku, czyli mają nadzieje że inwestycje wprowadzone w tym czasie, niedługo zwrócą się i przyniosą do tego odpowiednio wysoki zysk. Na przykład: niedawno mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją w sektorze mieszkaniowym. Firmy budowlane dostawały dużo zamówień, potrzebowały dużo pracowników, więc zwiększono i płace – ogólnie chciałoby się powiedzieć: żyć, nie umierać!

Niestety – taka sytuacja w kapitalizmie wiecznie trwać nie może. Jak już napisałem wcześniej główną przyczyną klasycznego kryzysu nadprodukcji jest rozpiętość między globalnym popytem z podażą. Okres wzrostu przygotowuje nas właśnie powoli do takiej sytuacji bowiem w momencie kiedy do użytku wchodzą obiekty, maszyny i inne tego typu przedmioty, które my nazywamy fachowym językiem kapitałem stałym, okazuje się, że możliwości produkcyjne przewyższyły efektywny popyt, tj, popyt ostatecznych odbiorców, ponieważ popyt sieci handlowych (pośredników wymiany pomiędzy fabrykami i użytkownikami) przez jakiś czas nadal istnieje. Po jakimś czasie wzmaga to cały efekt kryzysu.

Ale wracając do nadprodukcji, muszę przedstawić Ci jak ta sytuacja ekonomiczna wpływa na położenie pracowników najemnych, czyli przytłaczającej większości społeczeństwa. Jeżeli przeanalizujemy te okoliczności, które wystąpiły w wyniku nadmiernych inwestycji, to dojdziemy do wniosku, że kapitaliści w momencie kiedy popyt będzie efektywnie spadać, przestaną przewidywać wysokość przyszłej stopy zysku w różowych okularach, bowiem aby dostosować poziom (nominalną wartość) podaży do globalnego popytu zmuszeni będą obniżać ceny produktów, ergo przewidywana w przeszłości stopa zysku nie osiągnie zamierzonego poziomu. Pójdą za tym spadki zamówień inwestycyjnych, ponieważ stare nie zostały w pełni zrealizowane. Za zamówieniami na dobra inwestycyjne pójdą zwolnienia z pracy pracowników, którzy „są już niepotrzebni” do spełnienia dalszej produkcji skoro jej rozmiary zostały zmniejszone. W efekcie popyt na produkty spadnie jeszcze bardziej, ponieważ zasiłki dla bezrobotnych są zawsze niższe od zarobków pracownika, czyli po prostu ludzie mniej będą mogli kupować.

W miarę występowania tego typu kryzysów, ekonomiści hołdujący wolnemu rynkowi wypracowali teorię, dzięki której można teraz obniżyć skutki nadprodukcji. „Antykryzysowi” ekonomiści proponowali wykorzystać popyt kreowany przez instytucje państwowe, zależnie od sytuacji przejmować część udziałów dużych firm i albo sprzedawać państwowe obligacje, albo drukować nowe pieniądze papierowe i wpuszczać je na rynek. Państwo ma to do siebie, że miarą działalności jego instytucji nie musi być rentowność przedsiębiorstwa, a więc stoi w tym sensie poza  tzw. „prawami rynku” nie stojąc jednocześnie poza interesami kapitalizmu jako takiego. Ta koncepcja interwencjonizmu państwowego jako ratunku dla gospodarki została wprowadzona w życie po raz pierwszy w czasach „wielkiego kryzysu” w USA. 

Musimy zdawać sobie jednak sprawę że tego typu działanie jest „leczeniem skutków”, a nie eliminacją przyczyn takich załamań oraz jego efekty są ograniczone przez szereg czynników takich jak: czas i niepewne informacje płynące z rynku.

Wynikające z powyższego stanowisko socjalistów

Jak można zauważyć, gruntownym powodem występowania takiej sytuacji jest pesymistyczne przewidywanie przyszłości przez inwestorów. Co to oznacza? Oznacza to, że ogólna sytuacja ekonomiczna społeczeństwa zależy od prywatnych interesów klasy posiadającej środki produkcji. To oni decydują o wzmożeniu bądź powstrzymaniu się od inwestycji. Z kolei na ich decyzje wpływają obiektywne czynniki wynikające z logiki kapitalizmu - bogacić się, albo zostać na szarym końcu. W odróżnieniu od ekonomistów, chcących ratować system kapitalistyczny poprzez interwencjonizm państwowy, o którym wspomniałem; my, socjaliści, wysuwamy nasze stanowisko w oparciu o analizę przyczyn występowania kryzysów i żądamy jej likwidacji, tak aby w przyszłości tego typu sytuacja nie wystąpiła już więcej. Jaka jest więc tego przyczyna? Odpowiedź jest prosta: prywatna własność środków produkcji. Bez likwidacji tej gruntownej przyczyny nie będzie mowy o żadnym zażegnaniu przyczyn takich sytuacji. To właśnie przez prywatną własność, mimo bardzo wysokiego poziomu technologicznego, ogromna masa ludzi na świecie ma problemy z zaopatrzeniem się w podstawowe środki do życia takie jak: żywność, woda pitna czy leki. Nie mają do nich dostępu ponieważ ich na nie zwyczajnie nie stać! A nie muszę chyba tłumaczyć że, musza za nie płacić, bo inaczej kapitaliści nie dostaliby odpowiedniego zysku.

Wiemy już, ze powodem takich skutków rozpiętości między podażą a popytem jest prywatna własność.  Zatem, socjaliści zawsze konsekwentnie będą dążyli do jej likwidacji i przejęcia jej przez pracowników. To właśnie pracownicy najemni są tą grupą społeczną, która będzie zarządzała środkami produkcji kolektywnie, nie będzie się kierowała w swoich działaniach oceną przyszłej stopy zysku bowiem oni będą jednocześnie wytwórcami i konsumentami. W tym momencie zniknie największa sprzeczność kapitalizmu: pomiędzy społeczną pracą a prywatnym przywłaszczaniem jej efektów. Pracownicy stworzą własne struktury lokalnej władzy, a dystrybucja będzie odbywać się zgodnie z interesami wytwórców czyli samych robotników. Tak działo się zawsze, podczas każdej rewolucji, bowiem tak nazywamy proces przemian w strukturze własności.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing