Portal socjalizm.org to lewicowe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość. Wbrew powszechnie lansowanemu poglądowi uważamy, że lewicowa myśl polityczna nie tylko ma rację bytu, ale znajduje jeszcze większe zastosowanie niż kiedykolwiek wcześniej.


najnowsze teksty

Lewica i związki zawodowe, czyli co dalej? Drukuj Email
Napisał(a): Nowy Tygodnik Popularny   
05.02.2007.
 
Nowy Tygodnik Popularny: Jesteś od wielu lat działaczem polskiej lewicy. Współpracowałeś blisko ze związkowcami z branży metalowców. Jaka jest, Twoim zdaniem, kondycja związków zawodowych w Polsce?

Jakub Osina: Zauważam co najmniej trzy problemy. Po pierwsze wydają się one nie być zbyt dalekowzroczne tzn. nie mają sprecyzowanego jasnego perspektywicznego planu działania i rozwoju. Niestety często ograniczają się jedynie do bieżących problemów własnego przedsiębiorstwa i niewiele interesują się tym, co dzieje się za rogiem. Po drugie zdarza się, że wykazują się zbyt dużym zaangażowaniem w obronę interesów szefów swoich zakładów pracy, bo w zamian za to liczą na miejsce w zarządzie firmy lub w radzie nadzorczej. Podkreślam, nie ma niczego złego we współuczestniczeniu związków w procesie decyzyjnym przedsiębiorstwa, ale nie może to być celem samym w sobie i pod żadnym pozorem nie wolno działaczom zapominać o roli, którą mają wypełniać, czyli bronić praw pracowniczych. Ostatnią sprawą jest mała wyrazistość ideowa ruchu związkowego. Moim zdaniem wynika to w dużej mierze z nadmiernego rozdrobnienia świata pracy.

NTP: Jak można zatem popularyzować idee związkowe i próbować skłonić działaczy do refleksji?

JO: Oczywiście należy propagować myśl i dorobek związkowy przy użyciu wszelkich dostępnych środków masowego przekazu. Żeby dotrzeć do jak największej liczby ludzi warto wykorzystywać istniejące, znane już tytuły prasowe, ale także należy być aktywnym na stronach internetowych. Tylko w ten sposób możemy próbować budować medialną alternatywę w stosunku do mediów tzw. głównego nurtu.

NTP: Od dłuższego czasu zabiegamy o poparcie szeroko rozumianej lewicy dla sprawy procesu rewolucji boliwariańskiej w Wenezueli. Co myślisz o wydarzeniach, które mają tam miejsce?

JO: To, co ma tam miejsce jest niezmiernie wartościowe zarówno dla tego kraju, jak i dla lewicy na całym świecie. Niezmiernie istotne jest, żeby proces zmian, jakie zachodzą w Wenezueli odbywał się bez zakłóceń i nacisków z zagranicy. Mam nadzieję, że wydarzenia w tym kraju przywrócą nadzieję, że istnieje prawdziwa „trzecia droga” miedzy „zębatym kapitalizmem” i biurokratycznym komunizmem. Uważam, że przykład rozwoju demokracji oddolnej – uczestniczącej – może okazać się wielką nadzieją nie tylko dla lewicy, ale dla świata.

NTP: Zwróćmy uwagę, że polscy pracownicy stykają się z podobnymi problemami, z jakimi musieli do niedawna mierzyć się Wenezuelczycy. Niepłacenie pensji na czas, brak odzieży ochronnej, nagminne łamanie praw pracowniczych. A jednak Sanitarios Maracay udowodnił, że lepszy świat jest możliwy – pracownicy wzięli sprawy w swoje ręce i przejęli zakład.

JO: Nie będę ukrywał, że, moim zdaniem, w Polsce A.D. 2007 brzmi to troszkę jak science fiction. Ale pamiętajmy, że właśnie rady robotnicze, jako ciała realnie sprawujące kontrolę w miejscach pracy, proponowali robotnicy strajkujący pod znakiem „Solidarności” w pamiętnym sierpniu 1980 roku (wystarczy zajrzeć do książek i pism Jacka Kuronia). Nie jest to zatem – jak twierdzą niektórzy – niezgodne z tradycjami polskiego ruchu związkowego. Samorząd pracowniczy jest realną i wartą uwagi alternatywą; to idea, do której lewica powinna, czy wręcz musi wracać choćby dlatego, że jest ona w różnych jej kregach obecna od 200 lat i łączy wszelkie odłamy i nurty tych kręgów. W Polsce dotarcie z tymi pomysłami jest niezwykle trudne, ale na pewno nie niemożliwe. Pamiętajmy, że w dobrze i mądrze pojętej jedności tkwi wielka siła i drzemią niezwykle duże możliwości. Ważna jest również świadomość, że wszelkie zmiany społeczne – prawa głosu dla wszystkich obywateli, zniesienie niewolnictwa, monarchii – wszystko to, co jest dorobkiem ludzkim, zaczynało się od jednostek, które były wyśmiewane, negowane, czy wręcz prześladowane. A jednak dzień po dniu, mozolną pracą, zmiany nadchodziły. I nie inaczej jest teraz – to kwestia czasu i wspólnej pracy.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing