A kto ochroni ochroniarza? Drukuj Email
20.11.2006.
 
Branża ochroniarska należy w tej chwili do jednej z najprężniej rozwijających się w Polsce. Nie jest to niczym dziwnym. Wszak stara ubecka machineria, nie grzebie się w teczkach i nikogo nie inwigiluje jak chcieliby tego Kaczyńscy, lecz ze sprawnością baletnicy przekształciła się w rewelacyjnie działające molochy wysysające każdego piątku i świątku siły witalne i chęć do życia z legionów ochroniarzy. Szacunki mówią o liczbie 250 tysięcy pracowników ochrony w całej Polsce. Pojawiają się w swoich obozach pracy zanim jeszcze reszta mas robotniczych zasili huty, kopalnie, banki, hipermarkety czy drobne sklepiki. Doglądają, informują, interweniują. Kontrolują w istocie rzeczy tą samą klasę społeczną, do której sami należą. Są już niemal nieodłącznym elementem krajobrazu powszechnej, wciskanej ludziom z peerelowską nachalnością, wirtualnej szczęśliwości. Z roku na rok pojawiają się coraz wyższe wymagania wobec tej grupy zawodowej. Nie tylko ze strony prawnych regulacji państwa. Wszyscy chcą od nich więcej: pracodawcy, kontrahenci, ludzie proszący o prozaiczną pomoc. Z żadnej zaś strony nie widać perspektyw na poprawę warunków pracy i płacy. Mające miejsce, nie częściej niż co pół roku, podwyżki stawki godzinowej o kilkadziesiąt groszy zakrawają na jawną kpinę ze strony szefostwa. Praca ta do najlżejszych nie należy. Na jednym z warszawskich obiektów handlowych przeciętny czas pracy ochroniarza wynosi 14,5 godziny, na co przypadają zaledwie dwie trzydziestominutowe przerwy, w czasie których jest on i tak zmuszany do wykonywania różnego typu czynnośći zawodowych. W efekcie posiłki są załatwiane w pośpiechu, stresie i faktycznie sprowadzają się do procesów gwarantujących podtrzymanie życia. W przeciągu dnia roboczego nie wolno mu przez cały czas podpierać się, nie mówiąc już o spoczynku w pozycji siedzącej. Wyjątek stanowią wyżej wspomniane przerwy, z których przecież i tak są okradani. Należy zaznaczyć, że opisany tutaj tryb pracy na obiekcie handlowym nie należy do najdłuższych. Po tak wyczerpującym dniu pracy nie następuje odpoczynek, lecz kolejny dzień roboczy, a po nim następne.
   
Ochroniarz wbrew temu jak spostrzegają to ludzie nie związani z branżą, wykonuje trakcie służby mnogość zadań. Sporo ludzi przed podjęciem się tej profesji ma związanych z nią wiele planów i osobistych ambicji. Rozczarowanie przychodzi jednak bardzo szybko. Wszystko to za sprawą realiów panujących obecnie w ochronie. Dzwoniąc do jednej z firm ochroniarskich zdradziwszy wstępne zainteresowanie podjęciem pracy można uzyskać kilka wiadomości udzielanych nota bene bardzo niechętnie. Kobieta obsługująca infolinię, nieprzyjaznym tonem powiadamia, że mocno głodowa stawka lokuje się w przedziale 4-5 złotych za godzinę, co i tak jest ofertą najatrakcyjniejszą na rynku. Gdzie indziej stawka wynosi 3,7 złotego. Pełnemu zaś zapału adeptowi ochrony przyjdzie pracować w systemie 12 na 24 bądź też 24 na 48. Znaczy to mniej więcej tyle, że po 12 bądź 24 godzinach pracy dzielny ochroniarz będzie wypoczywał odpowiednio jedną lub dwie doby. Gdyby powyższą deklarację, dotyczącą rytmu pracy, przedstawić osobie, która ma jakiś staż w firmie chociażby takiej jak Solid Security wzbudzić mogłaby ona jedynie wybuch sarkastycznego śmiechu. Każdy ochraniany obiekt wymaga obstawienia go właściwą ilością ludzi. Z racji niedoborów kadrowych ochroniarze są zmuszeni do pracy w takich wariantach jak na przykład 14,5 godziny na dobę w przeciągu pięciu dni pod rząd, czasami nawet siedmiu. Swojego czasu w środowisku ochroniarskim krążyły nawet stwierdzenia: "że teraz tutaj pracuje się 48 na 12", co znaczy dokładnie tyle, że po 48 godzinach pracy następuje odpoczynek trwający 12 godzin. Nie stawienie się do pracy w wyznaczonym terminie grozi sankcjami finansowymi, bowiem za niewłaściwe wykonywanie pracy dostaje się tak zwane "mandaty". Cierpią tutaj najbardziej pracownicy o słabej osobowości albo nie potrafiący odmówić. Wywalczenie sobie lepszych warunków pracy związane jest z "postawieniem się".
   
Naturalną konsekwencją takiego stanu rzeczy jest, że w branży ochroniarskiej obserwujemy zjawisko bardzo dużej rotacji. Wśród robotników przywykłych do tradycyjnego systemu pracy, który zachował się jeszcze w przedsiębiorstwach wybronionych przed prywatyzacją, zdziwienia nie powinien budzić fakt, że ten system niewolniczej pracy dla masy ludzi przewijających się przez ochronę jest nie do zaakceptowania. Zwłaszcza uwzględniwszy uposażenie pieniężne, które za swój wysiłek otrzymują. Niestety w tej chwili, w wyniku kiepskiego rozeznania klasy pracowniczej w Polsce o metodach walki z rozmiarami wyzysku, jedyną możliwością pozostaje porzucenie starego zajęcia i poszukiwanie pracy, w której warunki będą lepsze. Podjęcie skutecznych działań przez pracowników sektora ochrony jest tym bardziej trudne uwzględniwszy ilość czasu, który spędzają w pracy. Przecież brakuje go nawet na sen, a kiedy przychodzi długo oczekiwany dzień wolny, każdy stara się jak może nadrobić zaległości dnia codziennego nie związane z pracą. Najlepiej z wyłączonym telefonem, żeby nie zostać wezwanym do pracy w zastępstwo kolegi, który nie stawił się na służbę z powodu choroby czy innego zdarzenia losowego. Taki stan rzeczy utrzymuje się za sprawą manipulacji prawnych - pracodawcy unikają płacenia za nadgodziny zawierając z pracownikami umowy zlecenia. W biurze jednej z firm ochroniarskich działają bowiem dwie różne firmy, mające nawet zbliżone do siebie nazwy, lecz będące różnymi przedsiębiorstwami w świetle prawa. Natomiast to co je łączy ze sobą, niczym kochanków spętanych okowami namiętności, to adres, numer telefonu, faxu, personel, aparat administracyjny, infrastruktuę etc. etc. Słowem naprawdę wiele. Jak to w prawdziwej miłości. Z kombinacjami tymi trudno zawalczyć w jakikolwiek sposób. Cała machina działa tak sprawnie, że w pojedynkę jest się tutaj przegranym na starcie. Sądy wielokrotnie rozpatrywały już te sytuacje i za każdym razem uznano, że jest to wolny i świadomy wybór pracownika. Wiele osób zatrudniających się w ochronie traktuje tą pracę jako okres przejściowy do czasu znalezienia czegoś lepszego. Zajęcia tego podejmują się często desperaci potrzebujący pieniędzy bądź uczniowie, pracujący jedynie w okresie wakacyjnym czy w weekendy. Mamy do czynienia tutaj również z brakiem szacunku dla pracowników i wykorzystywanie ich do prac, których nie powinni się podejmować z tego względu, że ich wykonywanie może stać się powodem niedopełnienia obowiązków służbowych. Wypowiedź kierownika ochrony na warszawskim supermarkecie: "Często moim pracownikom karzą sprzątać, albo zbierać koszyki. Natomiast jak zdarzy się jakaś kradzież, to właściciel sklepu ma pretensje do pracownika ochrony, bo nie było go na miejscu". Niedostateczna ilość szkoleń to kolejny problem, z którym przyjdzie się zmierzyć ruchowi związkowemu, który już w tej chwili powoli zaczyna kiełkować w branży. Kosztami podnoszenia kwalfikacji zawodowych takich jak obsługa imprez masowych, kursy na licencje i związanych z nimi badań medycznych są obciążeni sami kursanci, choć leży to nie tylko w ich interesie ale i pracodawców.
   
Spośród ćwierćmilionowej rzeszy ochroniarzy znaczny odsetek para się tą profesją zawodowo. Żeby zarobić powyżej minimalnej pensji muszą pracować 300-400 godzin miesięcznie. W takiej sytuacji  nie ma nawet co myśleć o życiu towarzyskim, rodzinnym czy rozwijaniu swoich prywatnych zainteresowań. Człowiek zamienia się w bezmyślnego robota, którego całym życiem jest praca i wykonywanie cyklicznych, rutynowych zabiegów.  Oczywiście znacząco spada również jakość świadczonych usług. Po piątym z kolei dniu pracy w systemie kilkunastogodzinnym skuteczność pracownika ochrony jest praktycznie zerowa. W wyniku tak skandalicznych warunków pracy ochroniarze zaczęli dążyć do zorganizowania się w związki zawodowe i wywalczenia należnych im przywilejów oraz lepszych płac. Na stronie internetowej www.10zl.org znaleźć można informacje dotyczące największych potentatów na rynku w zakresie dostarczania usługi ochrony osób i mienia oraz o próbach organizowania się. Podstawowe informacje o warunkach życia i płacach ochroniarzy w Polsce, budzące nienaturalne grymasy twarzy i jęki niedowierzania wśród obywateli Królestwa Szwecji, gdzie uzwiązkowienie waha się w okolicach 90%. Co jednak najważniejsze, na stronie znaleźć można postulaty i pomysły na to jak zmienić aktualną sytuację. Szczególnie warte przestudiowania są odpowiedzi na pytania pracowników, którzy rozważają możliwość swojego przyłączenia się do ruchu związkowego lub też jego zainicjowania. 
   
W Polsce cała branża jest bardzo słabo uzwiązkowiona, ale tam gdzie związki są można już coś zdziałać. Group 4 Securicor to międzynarodowy koncern obejmujący swoim działaniem ponad 100 krajów na całym świecie i zatrudniający około 400 tysięcy pracowników. W ubiegłym roku zyski grupy wzrosły o 16 procent. Tymczasem na naszym podwórku Konfederacji Pracy udało się powołać do życia związek zawodowy. Aktualnie toczy się spór między kierownictwem firmy a związkowcami. Pewnikiem można stwierdzić, że działania szefostwa mają na celu usunięcie niewygodnych związkowców. Świadczyć może to jedynie o skuteczności działań związkowych, mających na celu poprawienie pracowniczego bytu. Zarząd Krajowy Ogólnopolskiego Pracowniczego Związku Zawodowego "Konfederacja Pracy" złożył w tej sprawie stanowczy list protestacyjny na biurko prezesa G4S Cash Services Sp. z o.o. Jacka Kasperskiego. Protest ów został poparty przez Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych za pośrednictwem pisma wiceprzewodniczącego OPZZ Andrzeja Radzikowskiego. W wyniku zaistniałej sytuacji ZK OPZZ "Konfederacja Pracy" zwrócił się do G4S z informacją, iż w przypadku nie odstąpienia od decyzji uderzającej w związki zawodowe zostanie uruchomione postępowanie prawne sankcjonowane odpowiedzialnością za naruszenie przepisów ustawy o związkach zawodowych.
   
Przykład walki pracowniczej w firmie Group 4 Securicor w modelowy wręcz sposób ukazuje rozbieżności interesów kierownictwa i pracowników. Jest to zarazem dobra lekcja na przyszłość dla wszystkich zatrudnionych w branży ochroniarskiej. Dążenia ku poprawieniu swojej egzystencji nie tylko mają sens ale są również skuteczne i pewnikiem przyniosą namacalne rezultaty. Życzyć możemy jedynie pracownikom ochrony w pozostałych firmach, by wzięli przykład ze swoich kolegów z G4S i mieli odwagę zawalczyć o należne im prawa.




 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing