Strajk wasz i nasz, czyli o czym nie można zapomnieć, a o czym już kiedyś zapomniano Drukuj Email
22.01.2007.

W sektorze górniczym znowu wrze. Strona rządowa po raz kolejny dobitnie udowodniła, że pojęcie „dialog” ma dla nich inne znaczenie. A właściwie słowo to nie ma żadnego znaczenia. Rząd jednostronnie zakończył negocjacje ze stroną związkową, odnośnie „Strategii działalności górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 2007-2015”. To odwrócenie się plecami jest bardzo symptomatyczne, pokazuje w całej doniosłości pomysły klasy rządzącej na gospodarkę, a w tym przypadku na górnictwo.

Postępująca prywatyzacja sektora, sprzedaż kopalni przez Kompanię Węglową, próba zamrożenia, a nawet zmniejszenia płac. To gwoździe programu dla górnictwa i zarazem gwoździe do jego trumny. Z pracownikami, reprezentowanymi przez związki nikt się nie liczy. Ktoś powie: to normalne. I niestety będzie mieć rację. Podkreślić należy fakt, że związki były nastawione na dialog i dyskusję, starano się zachować resztki cierpliwości. Nie udało się. Dla ratowania sytuacji w górnictwie ważne są postulaty uzupełnienia poziomu zatrudnienia, dokapitalizowania Kompanii Węglowej, przed czym strona rządowa wzbrania się jak może. Nie mówiąc już o tak zasadniczych kwestiach jak udział pracowników w zyskach. Kompania Węglowa, ustami swojego rzecznika, twierdzi, że pytanie, na które odpowiedzieć mają związkowcy w referendum mija się z prawdą. Z prawdą chyba mija się KW, nawet, jeśli w „Strategii” nie ma stwierdzenia wprost o jej prywatyzacji, czy innych niepokojących pomysłów, to samo wprowadzenie „Strategii” takie działania może za sobą pociągnąć. Dokument mówi wszak wprost o zamiarze prywatyzacji Jastrzębskiej Spółki Węglowej, a prywatyzacja KHW i Węglokoksu ma odbywać się poprzez wprowadzenie na giełdę mniejszościowych pakietów akcji. W rozdziale „polityka zatrudnienia w górnictwie”, w punkcie 2 stoi: „W odniesieniu do każdej kopalni zarządy spółek węglowych powinny prowadzić politykę zatrudniania pracowników, która pozwoli na: a. uzyskanie w okresie do czterech lat poziomu zatrudnienia na dole kopalni określanego jako poziom minimalny, b. nie przyjmowanie do pracy na powierzchni kopalni nowych pracowników, oprócz niezbędnych absolwentów szkół i wyższych uczelni”.

Obawy związkowców to nie omamy, poprzez enigmatyczne stwierdzenia i odwracanie się plecami do partnerów społecznych, strona rządowa realizuje dobrze znaną strategię, polegającą na uzyskaniu maksymalnej wydajności, kosztem zatrudnienia i płac. Niech przemówi dokument: „Biorąc pod uwagę aktualną strukturę organizacyjną górnictwa węgla kamiennego, przewidywane działania restrukturyzacyjne oraz sytuację na rynkach węglowych – należy dążyć do zmiany struktury organizacyjnej górnictwa poprzez fuzje niektórych spółek w sektorze.” Takie fuzje nie kojarzą się pracownikom z niczym dobrym. I słusznie. Przeważnie niosą za sobą ograniczenie zatrudnienia, zwolnienia. Oto kolejny pomysł: powstanie 4 centr wydobywczych zamiast 17 kopalń, jaki forsuje Kompania Węglowa. Plan ten może okazać się zakamuflowaną ideą zmierzającą do powolnej likwidacji kopalń. Centra mogą okazać się ośrodkami decyzyjnymi, do których związkowcy nie będą mieli dostępu, tak jak obecnie w poszczególnych kopalniach.

Nieoczekiwanie, z początkiem roku pojawiło się bardzo dużo pomysłów na górnictwo, szkoda tylko, że są to pomysły odgórne, niekonsultowane, a w swojej wymowie szkodliwe dla ludzi pracy. Wyrosło nam również mnóstwo „ekspertów”, którzy jak mantrę powtarzają stwierdzenie, że zaniepokojeni są brakiem prywatyzacji oraz, że lekiem na całe zło (pewnie na związki) jest poddanie całego sektora wolnorynkowej rzeczywistości.

To wszystko nie mogło przejść bez echa. Przyszedł czas na odpowiedź ze strony związkowców. 10 stycznia powołany został sztab protestacyjno-strajkowy, od 15 stycznia w zakładach rozpoczęły się masówki informacyjne, a 18 stycznia przeprowadzone zostanie referendum z pytaniem: „czy w związku z przyjętą przez Ministerstwo Gospodarki "strategią dla górnictwa na lata 2007-2015, która swoimi zapisami doprowadzi do: zagrożeń w funkcjonowaniu układów zbiorowych pracy, obniżenia płacy, prywatyzacji sektora, sprzedaży i likwidacji kopalń, stopniowej likwidacji sektora; jesteś za strajkiem generalnym w górnictwie węgla kamiennego?” Strajk to właściwie kwestia czasu, niczego już nie można odwrócić, sprawy zaszły za daleko.

Zapisy w rządowych dokumentach i inne działania ze strony włodarzy w sektorze węglowym mówią same za siebie. Górnicy, ich praca stoją na ostatnim miejscu na liście priorytetów. Należy jednak spojrzeć na zaistniałą sytuację, jako obraz pewnej ogólnej tendencji. Cechą charakterystyczną klasy rządzącej jest szantaż pracowników, polegający na rzekomym narażaniu zakładów pracy na straty poprzez przeprowadzanie strajku. To bardzo klasyczna metoda. Należy uświadomić wszystkim pracownikom prawdziwe intencje tego szantażu. Nie można również zapominać o tym, co stanowi prawdziwą bazę każdego protestu. O pracownikach, załogach. Każdy protest musi być wyrazem niezadowolenia i sprzeciwu ze strony ludzi pracy. Ostatnim tego etapem jest głosowanie na „tak” w referendum. Nie można powielać błędów rządzących, gdzie każde rozwiązanie jest narzucane z góry. Podstawą i prawdziwym wyzwaniem dla związków zawodowych jest demokratyczny proces decyzyjny, konsultacje z załogami, polityka uświadamiania ich o realnych zagrożeniach płynących z kolejnych strategii. Straszenie potworem w postaci tego, czy innego urzędnika już może nie wystarczyć. Jeśli związki zawodowe chcą być awangardą ruchu pracowniczego, nie mogą odrywać się od swoich baz. Wielkie strajki w latach 80-tych i późniejsze wydarzenia pokazały mało chlubną istotę rozejścia się tych dwóch dróg. Siła związków polega na sile pracowników, a siła pracowników polega na sile związków. O tę zależność trzeba dbać. Poprzez pracę od podstaw, czerpanie doświadczeń z innych krajów, otwarcie się na inne branże. Taka idea winna przyświecać związkom zawodowym. Doraźne cele nie mogą przysłaniać codziennej, cierpliwej pracy z tzw. „dołami”.

Górniczym związkom należy życzyć wytrwałości i powodzenia w walce o przyszłość branży i górników. W obecnej rzeczywistości na każdym kroku związkowcy są traktowani jako przeszkoda w realizowaniu wolnorynkowej, czyli jedynej słusznej, wizji gospodarki. Koniecznie trzeba zmienić taki wizerunek poprzez konsekwentną pracę na rzecz odbudowania pozycji związków w zakładach pracy, w oczach opinii publicznej. Nie zrobi się tego bez jak najbliższego kontaktu i wsłuchania się w głos pojedynczego pracownika, nie zrobi się tego bez ciągłej edukacji kadr i samoedukacji liderów. O tym w ferworze walki o lepsze jutro nie można zapomnieć.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing