|
Dzielnych kobiet nie opuszcza wola walki o sprawiedliwszą płacę, co się czuje gdy się stoi z nimi podczas regularnych akcji 19 minut po każdej pełnej godzinie. Czuje się wtedy ich jedność pomimo tego że np. na co dzień pielęgniarki z Rzeszowa nie lubią tych z Łodzi. Wielką siłą tych kobiet jest to, że stanęły ponad podziałami i zapragnęły zrobić coś razem dla poprawy swojego bytu...
19 czerwiec 2007, wtorek
Pierwsze namioty pod kancelarią premiera. Zaczęło się od tego, że delegacja kilku tysięcy manifestujących w Warszawie pielęgniarek chciała przekazać premierowi petycję. Przypominały w niej, że już w zeszłym roku rząd obiecywał im coroczne podwyżki. Co z nimi będzie ? – pytały. Premier delegacji nie przyjął. Po wielu godzinach oczekiwania pielęgniarki postanawiają, że będą czekać nawet tydzień. Przed budynkiem czeka na nie 50 koleżanek. Demonstracja miała zakończyć się o godzinie 15…
20 czerwiec 2007, środa
Pielęgniarki na jezdni przed kancelarią. Za chwilę – o godz. 7:19 – policja zepchnie je na trawnik. Władze nazywają akcję pielęgniarek okupacją i odmawiają rozmów, dopóki cztery kobiety nie opuszczą budynku. Pod kancelarią zaczynają się zjeżdżać pielęgniarki z całej Polski. Jest to wiadomość bardzo dla mnie elektryzująca. Postanawiam że muszę się tam wybrać i zobaczyć to na własne oczy. Coś zaczyna się dziać. Coś wisi w powietrzu.
21 czerwiec 2007, czwartek
Przybyłem, zobaczyłem, opisuję. Przed budynkiem grzechot butelek wypełnionych drobnymi. Wzmaga się 19 minut po każdej godzinie – na pamiątkę akcji policji. Atmosfera panująca w coraz szybciej rosnącym miasteczku zaraża swoim optymizmem i siłą jaką reprezentują te dzielne, zdecydowane kobiety. Tymczasem pielęgniarki wewnątrz budynku proszą o podpaski. Dostają jedną. Ich wsparcie na zewnątrz jest rozgoryczone postawą rządu ale optymizm ich nie opuszcza.
22 czerwiec 2007, piątek
Premier akcję pielęgniarek nazywa przestępstwem. Mówi o nich „te panie”. Ogłasza, że podwyżki dla pielęgniarek są możliwe, o ile Polacy zgodzą się w referendum na wzrost podatków. Miasteczko ustala godziny ciszy nocnej i reguły korzystania z toalet. Urywa się kontakt z pielęgniarkami w budynku.
23 czerwiec 2007, sobota
Pod kancelarią coraz więcej ludzi. Miasteczko rośnie. Warszawiacy przynoszą jedzenie i kwiaty. Są to bardzo wzruszające chwile dla tych kobiet zwłaszcza gdy przychodzą je wspierać ich pacjenci w ten sposób wyrażając wdzięczność za ich pracę. Demonstrują górnicy. Proponują pielęgniarkom wspólną okupację Kancelarii Prezesa Rady Ministrów ale te twardo stoją przy pokojowej demonstracji co może również znaczyć że główne kierownictwo nie ma pomysłu na dalszą walkę. W miasteczku wychodzi biuletyn informacyjny. Premier grozi pielęgniarkom „konsekwencjami”.
24 czerwiec 2007, niedziela
Szykowanie paczki dla koleżanek wewnątrz kancelarii. Siedzą tam już piąty dzień, a nie były do tego zupełnie przygotowane. W paczce są m.in podpaski. Paczka nie dochodzi, gdyż…urząd nie pracuje. Miasteczko liczy już 110 namiotów. Dzielnych kobiet nie opuszcza wola walki o sprawiedliwszą płacę, co się czuje gdy się stoi z nimi podczas regularnych akcji 19 minut po każdej pełnej godzinie. Czuje się wtedy ich jedność pomimo tego że np. na co dzień pielęgniarki z Rzeszowa nie lubią tych z Łodzi. Wielką siłą tych kobiet jest to, że stanęły ponad podziałami i zapragnęły zrobić coś razem dla poprawy swojego bytu.
25 czerwiec 2007, poniedziałek
Premier grozi prokuraturą. Wokół pielęgniarek jednoczą się inne związki. Na rozmowy z premierem poza kancelarią idzie tylko „S”. I powtarza postulat pielęgniarek: corocznych podwyżek. Miasteczko ma stać do 15 sierpnia i nazwało się Kaczogrodem. Kobiety nie ukrywają zmęczenia ale wciąż wykazują zdecydowanie. W miasteczku jest już 150 namiotów i prawie półtora tysiąca osób. W ciągu tygodnia przewinęło się przez nie już kilka tysięcy. Największym problemem pielęgniarek jest brak prądu więc gotowana woda jest dostarczana w termosach. Entuzjazm i determinacja pielęgniarek mogłyby pozwolić na radykalizację i pogłębienie protestu które wydatnie by pomogło ich sprawie w przeciwnym razie poświęcenie tych kobiet zda się na nic. Tymczasem akcja przypinania białych prostokącików z czarnym paskiem – jak na pielęgniarskich czepkach – która zaczęła się w Krakowie i w ciągu kilku dni powędrowała w Polskę co świadczy dobitnie że większość kraju popiera postulaty pielęgniarek. |