Zakładanie majtek lalkom Barbie Drukuj Email
Napisał(a): Karolina Białkowska [socjalizm.org]   
01.02.2007.

Kilka lat temu na afgańskim rynku pojawiły się lalki Barbie. Towar znany i pożądany przez większość dziewczynek na prawie całym świecie. Ale arabska wersja zabawek trochę różniła się od znanego nam modelu odchudzonej blondynki z dużym biustem i długimi nogami. Otóż w kabulskich sklepach spotkać możemy lalę o śniadej cerze przyodzianą w tradycyjny kwef. Jej towarzyszem był odpowiednik amerykańskiego Kena, o imieniu bodajże Samir, ale w błędzie byłby ten, kto pomyślałby, iż jest to „narzeczony” zabawki. Wszak propagowanie wolnych związków w tak fundamentalistycznym kraju, nawet za pomocą plastikowych lalek byłoby nie na miejscu i mogłoby destrukcyjnie wpłynąć na kształtujący się dopiero światopogląd młodych Afganek. Samir został więc przemianowany na brata lalki, ubranego rzecz jasna w strój arabski. W ten sposób rozwiązano jedno niebezpieczeństwo, jakie mogło kryć się za zbyt pochopnym wprowadzeniem zabawek na rynek. Pozostał jednak jeszcze jeden, być może znacznie bardziej niepokojący problem. Otóż zarówno amerykańskie jak i europejskie Barbie można nie tylko dowolnie ubierać, ale także rozbierać i to do tego stopnia, że pani i pan lalka pozostają goli jak święci tureccy! Arabskie władze nie mogły dopuścić do tego, by dzieci zobaczyły nagie plastikowe piersi, nie mówiąc już o innych częściach ciała, jakkolwiek schematycznie by one nie były zaznaczone. Ale i ten dylemat dało się ostatecznie rozwiązać. Z taśmy produkcyjnej schodziły zabawki z przymocowaną na stałe bielizną. I w ten oto sposób Barbie przebrana za Arabkę zmonopolizowała afgański rynek czyniąc przy tym zadość fundamentalistycznej tradycji. Innymi słowy: i wilk syty, i owca cała…

Historia ta przypomniała mi się kilka dni temu, kiedy usłyszałam o nowym pomyśle posła PiS Mariana Piłki o zdelegalizowaniu wszelkich form pornografii w Polsce. Najcięższym argumentem pana posła było to, że pornografia jest główną przyczyną prostytucji! Doprawdy, stwierdzenie to przypomina mi słynne już zdanie wypowiedziane przez pana Wierzejskiego, który stawia znak równości między homoseksualistami a pedofilami.
Prawicowi politycy, w tym wspomniany pan Piłka, mają dziwną tendencję do całkowitego upraszczania istoty sprawy. Nie wiem skąd wynika ten upór w bagatelizowaniu prawdziwych problemów, które stają się przyczyną innych. Swoim postępowaniem konserwatyści przypominają mi pewną reklamę telewizyjną, w której zrozpaczona pani domu mówiła: „mój odświeżacz powietrza tylko maskuje brzydkie zapachy!”. Wysuwanie poglądów takich, jak polityk PiS maskuje zaś prawdziwe przyczyny zarówno prostytucji, jak i pornografii. Nie istotna jest nędzna sytuacja materialna kobiet, która nierzadko przymusza je do takiej pracy, nieważny problem narkomanii, też często będący przyczyną wychodzenia na ulicę. Ale to nie koniec poczynań dzielnego posła. Posunął się on jeszcze dalej twierdząc, że „edukacja seksualna doprowadziła do obniżenia wieku inicjacji seksualnej, do tego, że nastolatki częściej zachodzą w ciążę”. Szczere zdumienie budzi we mnie to zdanie, nie tylko ze względu na paradoks, jaki się w nim kryje. Pytam, kto w Polsce widział prawdziwą edukacją seksualną? Myślałam, że dopuszcza się tylko „przygotowanie do życia w rodzinie” prowadzone przez katechetkę lub księdza, które w większości przypadków pełni rolę kościelnych nauk przedmałżeńskich. Tajemnicą poliszynela jest związek tych komicznych zajęć z prostytucją.

To dobrze, że na Wiejskiej podjęto dyskusję o problemie, jakim jest sutenerstwo. Ale jak każdy problem w naszym państwie, i ten próbuje się rozwiązać w sposób powierzchowny. Śmiem podejrzewać, że delegalizacja pornografii nie tylko w żaden sposób nie przyczyni się do jego rozwiązania, ale może go jeszcze pogłębić. I jeżeli ustawa zostanie przepchnięta, to problem będzie dalej leżał odłogiem, a prawicowi politycy znów będą dumni głosić wszem i wobec, że oto mogą odnotować kolejny sukces swoich rządów.

Zresztą pomysł zdelegalizowania w Polsce pornografii wydaje się kolejnym tematem zastępczym za tej kadencji. Po raz wtóry odkłada się na bok ważne sprawy na rzecz gadania o tym, co  może zyskać poklask moherowych beretów, ale na dłuższą metę nie wnosi nic konkretnego do życia społecznego. Realizacja pomysłu posła Piłki jest nie tylko niepotrzebna, ale także niewskazana. Nie tylko nie pomoże to kobietom; taki stan rzeczy może im wręcz zagrażać. Byłoby to ograniczenie ich wolności; wszak te wielkie gwiazdy porno to w większości panie, które osobiście wybrały ten zawód i nie wygląda na to, by były z tego względu szczególnie nieszczęśliwe, choć nie da się ukryć, że i tu patraiarchalna zgnilizna daje o sobie znać. Niemniej teorie, że żadna „zdrowa” kobieta nie zgodziłaby się zagrać w „takim” filmie urągają zdolności przedstawicielek płci żeńskiej do podejmowania samodzielnych decyzji. Argumentowanie w ten sposób chęci delegalizacji zjawiska, jakim jest pornografia to sugestia, że kobiety, podobnie jak dzieci, potrzebują specjalnej opoki prawnej. Nie zdziwi mnie jednak, jeśli prawicowi politycy postawią znak równości między przemysłem porno a prostytucją. Na razie twierdzą, że istnienie jednego i drugiego powiązane jest łańcuchem przyczynowo – skutkowym, a sankcje prawne nałożone na pornografię automatycznie skasują sutenerstwo. Zresztą polityka taka jest typowa dla naszej partii rządzącej; najlepiej postawić do kąta wszystkie „nieposłuszne dzieci”, a jak trzeba to jeszcze nakłaść linijką po łapach w nadziei, że kiedy pod wpływem kary przemyślą swoje postępowanie, wrócą ze skruchą pod opiekuńcze kacze skrzydła naszego państwa i więcej nie będą już sprawiać problemów.

Naciągana, powierzchowna moralność, która tak nie prowadzi do niczego, jak jest nam siłą narzucana staje się w Polsce normą, o ile nie jest normą już od dawna. Delegalizacja pornografii, która teoretycznie ma być kamieniem milowym w walce z prostytucją, nie przyczyni się ani do faktycznego zniknięcia ani jednego, ani drugiego. Powiększy jedynie, i tak już pokaźną, szarą strefę, a sutenerstwo nadal będzie kwitło w najlepsze. Uspokoi jednak sumienia polityków, którzy będą mieli kolejny dowód na to, że „coś robią”. Oczami wyobraźni widzę roześmianą buzię posła Piłki, który dla podtrzymania iluzji o państwie prawym, sprawiedliwym i nie zagrażającym niczyjej moralności zakłada lalce Barbie barchanowe majtki.    

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing