Socjal-liberalny zwrot Leppera Drukuj Email

Stało się! Andrzej Lepper pokazał twarz socjal-liberała. Koła rządzące nie mogą uwierzyć swemu szczęściu! Wyśmiewana i atakowana przez nich Samoobrona wysiadła wreszcie z – jakby to ujął marszałek Polski i zarazem patron Uniwersytetu Warszawskiego – czerwonego tramwaju. Oto ten potwór, pożeracz pieniędzy podatników gwałciciel demokracji i status quo wreszcie poszedł po rozum do głowy i nie dość, że rozmawia z biznesmenami, to jeszcze się ich słucha! Czy jednak dla socjalistów może to być jakiekolwiek zaskoczenie? Czy rzeczywiście, jak chciała w to wierzyć pewna część lewicy, Lepper był socjalistą i dopiero teraz jakaś nadprzyrodzona siła nawróciła go na religię klas rządzących?

„Ja zawsze byłem takim małym kapitalistą”

Na te wszystkie pytania odpowiedzi dał sam zainteresowany w wywiadzie udzielonym „Pulsowi Biznesu” w wydaniu 1974.

Najbardziej przebijającą się przez cały wywiad cechą jest absolutna pogarda i cynizm, z jakim Lepper traktuje swoich wyborców. Okazuje się bowiem, że – zupełnie jak wszystkie inne partie klasy rządzącej – Samoobrona potrzebuje wyborców tylko jako maszynek do głosowania i że „Są ludzie stworzeni do rządzenia i cała reszta, którą trzeba rządzić.” Zresztą nie oszukujmy się – „Panowie, pomyślmy logicznie! Na wybory zawsze trzeba te hasła trochę wyostrzyć”

Czy Samoobrona dokonała nagłego zwrotu? Absolutnie nie! Wątpliwości co do tego rozwiewa sam Lepper mówiąc: „Zawsze popierałem kapitał, przede wszystkim polski kapitał, ale też zachodni, jeśli tylko uczciwy był, nie złodziejski!” Czyli sam kapitalizm nie jest zły – tylko ten „złodziejski” nadaje się do napiętnowania. Lepper pod tym względem nie jest w Samoobronie wyjątkiem, opisując tę partię mówi on, iż jest to partia „najbardziej majętna! Mamy ziemię, majątki, hodowle... Jest u nas wielu przedsiębiorców, zamożnych rolników.” Aż się prosi dodać: „mamy tyle, a mimo to od kilkunastu lat nie rządzimy”. Otóż i mamy wyjaśnienie dlaczego na protesty Samoobrony przychodziła zawsze garstka ludzi i nie była ona zdolna przez większość czasu nikogo zmobilizować. Jak bowiem zamożni rolnicy i biznesmeni mogą zmobilizować biednych chłopów do walki o prawa, które będą uderzały w ich przywileje?

Okazuje się też, że i prywatyzacja nigdy nie była zła, pod warunkiem, że była uczciwa i najlepiej w ręce polskiego kapitału. Andrzej Lepper musi mieć najwyraźniej bardzo bujną wyobraźnię, jeśli starcza mu jej na wygenerowanie uczciwego i w dodatku polskiego kapitalizmu! Mamy też i w wywiadzie z Pulsem Biznesu podane pewne wzorce, na których Lepper będzie się teraz opierać. A jest to ni mniej ni więcej, jak tylko… Amerykański Bank Rezerw Federalnych! Doprawdy, wspaniały to kreator polityki finansowej państwa, a już zwłaszcza Chojnie obdarzył ostatnimi czasy poszkodowanych w kataklizmach oraz pracowników nowojorskiego metra! Nie wspominając o tym, że doprowadził on USA – wraz z rządami Busha – do największego od dziesięcioleci zadłużenia. Oczywiście mowy już także być nie może o jakimkolwiek sprzeciwie wobec Unii Europejskiej.

Czym jest Samoobrona i kogo reprezentuje?

Aby zrozumieć korzenie obecnego socjal-liberalnego zwrotu Leppera należałoby przez chwil parę zastanowić się nad tym czym właściwie jest Samoobrona i jaka jest społeczna baza tej partii? W tym celu cofnijmy się do dwóch wydarzeń, które ukształtowały tę formację. Jedno z nich to decyzja o zaprzestaniu kolektywizowania chłopstwa w 1956 roku, a drugie to reformy gospodarcze Balcerowicza z początku lat dziewięćdziesiątych. To pierwsze dało w ogóle podstawy do istnienia niezależnego chłopstwa, które było – z wielu powodów – bardzo potrzebne władzom PRL-u. To właśnie z tej warstwy, najbardziej sympatyzującej z gospodarką rynkową, jeszcze w PRL-u zaczęła stopniowo wyłaniać się grupa bogacącego się chłopstwa, które coraz odważniej sięgało po aparat państwowy. Ze względu jednak na konkretną konfigurację wydarzeń politycznych oraz na wewnętrzną słabość charakteryzującą zawsze tę warstwę społeczną, w trakcie reform Balcerowicza została ona odepchnięta całkowicie od władzy. Natomiast reżim, który powstał na gruzach PRL-u był oparty o uwłaszczoną nomenklaturę, przywództwo Solidarności oraz znajdował się pod stałym protektoratem – nieuczciwego, a jakże – kapitału zagranicznego.

Odepchnięta od władzy warstwa posiadaczy ziemskich i drobnych przedsiębiorców zaczęła się więc organizować. Tak oto powstała Samoobrona. Dołączyło do niej biedniejsze chłopstwo, gdyż była to jedyna, realna siła, która umożliwiała mu zorganizowanie się. Dlatego też dzisiaj Samoobrona jest – jeśli wierzyć oficjalnym statystykom – masową partią i związkiem zawodowym. W tym kontekście absolutnie logiczne jest to, co o Balcerowiczu powiedział Lepper: „Ja go krytykuję za wszystko, co robił wcześniej, kiedy się brał za reformy gospodarcze...” Radykalizm Andrzeja L. w ten oto sposób sprowadza się wyłącznie do krytyki Balcerowicza za to, że jemu i jego kolegom nie dał wystarczająco szerokiego dostępu do koryta.

To wszystko, o czym była mowa powyżej sprawia, iż Samoobrona jest idealnym kandydatem na dyżurny obiekt największej nienawiści dla obecnej, polskiej klasy politycznej. Jej reprezentanci bowiem boją się, iż nadejdzie dzień, w którym na tyle stracą zaufanie społeczne, że będą tę władzę w pośpiechu musieli komuś oddać. Oczywiście lepiej Lepperowi niż zorganizowanym pracownikom, ale samo oddanie władzy komukolwiek nie jest najbardziej pociągającą wizją dla obecnej klasy politycznej. Nie wspominając już o tym, że w łonie samej Samoobrony mogą wystąpić różne konflikty, które odwrócą sytuację jeszcze bardziej na niekorzyść obecnej klasy rządzącej. Stąd ten bezprecedensowy atak na członków i sympatyków tej partii, który ma swoje odbicie w oficjalnej ideologii klas rządzących, która to z kolei znajduje posłuch przede wszystkim wśród politycznie niewyrobionej młodzieży.

Socjal-liberalny zwrot Samoobrony

W takiej atmosferze wybory wygrywa PiS. Najpierw zaprzepaszcza wszelkie szanse na koalicję z otwarcie prorynkową i prozachodnią Platformą Obywatelską, czym oczywiście doprowadza do powstania nowych sprzeczności, a potem zaczyna szukać sojuszników do realizacji swoich ambitnych planów. Plany te sprowadzają się w rzeczywistości do utworzenia lekkiego reżimu policyjnego, który będzie starać się balansować między różnymi warstwami i klasami społecznymi po to, by uzyskać jak najwięcej niezależności dla swoich poczynań. Co gorsza ma ten plan duże szansę na powodzenie, gdyż ani ruch pracowniczy, ani partie lewicowe otwarcie przeciwko tym posunięciom nie protestują!

Jednak w nowoczesnym państwie policja – nawet w takich ilościach, w jakich widzimy ją ostatnio na ulicach Warszawy – oraz sam przymus nie są w stanie zagwarantować nikomu władzy. Potrzeba jeszcze choć iluzorycznego poparcia społecznego. I w tym momencie otwiera się pole do popisu dla Samoobrony. Partii, która owszem reprezentuje pewną grupę społeczną i której poparcie niewątpliwie umacnia rząd PiS-u. Kaczyński teraz będzie mógł powiedzieć: „zobaczcie jacy jesteśmy radykalni! Chcemy zmiany całego porządku! Odbudujemy wszystko na nowych zasadach,! Dopuścimy do władzy tych, którzy – niesprawiedliwie rzecz jasna – zostali odepchnięci od niej w III Rzeczpospolitej!”

Nagle więc okazuje się, co jest zresztą cechą ogólną polityki uprawianej w ramach obecnego porządku, że wszelkie dawne animozje i niesnaski zostają zapomniane. Teraz bowiem – pod panowaniem prezydenta Kaczyńskiego i w czasach IV Rzeczypospolitej – otwiera się szansa na naprawienie błędów popełnionych przez włodarzy tej z numerem 3. Naprawienie, które nie naruszy oczywiście świętego prawa własności, a tylko doprowadzi do „odsunięcia od władzy złodziei”. Odnowa taka i stworzenie nowego typu kapitalizmu polskiego uczciwego, z polskim kapitałem i kwitnącą gospodarką jest równie utopijne jak rozbicie Polski na cztery dzielnice oraz jedną senioralną i oddanie ich wszystkich potomkom Piastów. Międzynarodowy kapitał nie odda bez walki tego, co wywalczył sobie w Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Nie zapominajmy wszak, iż była to walka dość kosztowna! Oczywiście nie oznacza to, że kapitału nigdy pokonać się nie da. Da się – ale nie uczyni tego na pewno sfrustrowana część klasy rządzącej, która przy podziale tortu na początku lat dziewięćdziesiątych nie dostała kawałka, który myślała, że jej się należy. Może to uczynić tylko dobrze zorganizowany ruch masowy, na którego sztandarach będzie wypisany internacjonalizm, demokracja i socjalizm. Słabość polskich elit rządzących udowadnia chociażby ostatnia debata nad budżetem europejskim.

Dla Samoobrony obecny zwrot jest więc szansą na to, że wreszcie, po kilkunastu latach czekania, dobijania się do drzwi, protestowania… wreszcie to oni będą rządzili. Lepper ma jasną wizję tego, co chce zrobić: „Ja potrafię rządzić od zawsze — na boisku, na ringu, w wojsku. Teraz tak samo — Samoobrona zrealizuje to, co zaplanowała, a ja poprowadzę partię do władzy!”

Co dalej z Samoobroną?

To, że Andrzej Lepper nigdy nie chciał rewolucji jest oczywiste i po wielekroć sam podkreślał, że jego zadaniem jest właśnie zapobieżenie jej. To, że w partii tej jest wielu ludzi o co najmniej podejrzanych życiorysach, obrzydliwie bogatych, którzy sami przyczyniają się do obrony obecnego status quo także nie podlega dyskusji. Ale i równie bezdyskusyjne jest to, że obecny porządek jest bardzo kruchy. Sam fakt, iż PiS musi uciekać się do tworzenia rządu mniejszościowego i potrzebuje zmierzać w stronę lekkiego reżimu policyjnego świadczy o tym najdobitniej. Z takim mozołem budowana obecnie struktura rozpadnie się przy pierwszym poważniejszym wystąpieniu zorganizowanego ruchu pracowniczego. Protesty pracowników oraz innych uciskanych warstw społeczeństwa będą miały dalekosiężne skutki, w szczególności pośród zubożałego i oszukanego przez Unię Europejską chłopstwa. Część jego jest natomiast zorganizowana w ramach Samoobrony. Wydaje się więc być bardzo prawdopodobne, iż protesty te odbiją się także i echem wewnątrz Samoobrony. W takiej sytuacji w partii tej może nawet dojść do krystalizacji frakcji i wręcz podziału na odłam pro i antykapitalistyczny. A obecny zwrot jest tylko kolejnym etapem na tej drodze i przyczynia się tylko do krystalizacji pozycji politycznych.

Rola SLD i OPZZ

Niezadowolenie z ostatnich kilkunastu lat przemian kapitalistycznych w polskim społeczeństwie bez wątpienia istnieje. Pokazuje to chociażby – w sposób niebezpośredni – zwycięstwo PiS-u i Kaczyńskiego oraz poparcie, jakim cieszy się Samoobrona.

O wiele bardziej znaczącym wskaźnikiem jednak jest tutaj 11% poparcie udzielone w ostatnich wyborach Sojuszowi Lewicy Demokratycznej. W szczególności, iż stało się tak mimo czteroletniej polityki antypracowniczej i antychłopskiej, prowadzonej przez kolejne przywództwa tej partii. To właśnie między innymi przez te posunięcia możliwe w ogóle było wytworzenie się sytuacji, w której do władzy dochodzi PiS, a w Samoobronie następuje tak ostry zwrot na prawo. Poparcie dla SLD było – między innymi – wynikiem otwarcia się na lewice przez tę partie oraz dokonania paru istotnych gestów przez jej odmłodzone przywództwo, jak chociażby oczyszczenie władz partii z baronów oraz powrót do niektórych tradycyjnych haseł lewicy, jak chociażby walki z wyzyskiem pracowników najemnych. Same gesty to jednak za mało. Teraz potrzebna jest mobilizacja szeregowych członków SLD wokół tych postulatów i ich realizacji. I przede wszystkim mobilizacja związków zawodowych przeciwko rządowi prawicowemu, który pracownikom nie przyniesie nic więcej, jak tylko dalsze pogarszanie się ich standardów życia i pracy.

Jeżeli taki zdecydowany sygnał wyjdzie ze strony SLD i OPZZ, to podążą za nim co bardziej uczciwi ludzie znajdujący się w innych partiach lewicowych, ale także i wiele związkowców z Samoobrony. Jak dokładnie będzie wyglądać taki proces przewidzieć nie możemy. Możemy natomiast robić wszystko, by już teraz, dzisiaj promować wewnątrz SLD i związków zawodowych idee lewicowe, co jako redakcja socjalizm.org już robimy, uczestnicząc między innymi w pracach Platformy Socjalistycznej SLD i współtworząc Nowy Tygodnik Popularny.


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł»

In Defence of Marxism WebRing